Manchester United znów wygląda jak projekt bez steru. Kibice pamiętają obietnice po „Erze Fergusona”, ale kolejne sezony częściej przynoszą korekty niż odbudowę. W klubie mówi się o szybkim komunikacie w sprawie ławki trenerskiej. W tle wraca pytanie: kto sprawi, że Czerwone Diabły zaczną budzić postrach u rywali z Premier League?
Według doniesień Fabrizio Romano bliżej objęcia funkcji ma być Michael Carrick. Ole Gunnar Solskjær – choć ma już doświadczenie w prowadzeniu zespołu w kryzysie – jest dziś rozważany raczej jako plan alternatywny. Sam fakt, że United sięga po „swoich”, bywa logiczny. Znajomość szatni, szybsze zbudowanie autorytetu, mniejsza burza medialna. Problem w tym, że sentyment nie poprawia ustawienia przy stałych fragmentach ani nie naprawia mechanizmów w pressingu.
Manchester United postawi na Carricka?
Jeśli Carrick miałby kontynuować swoją pracę, oczekiwania powinny być skromne i konkretne. Doraźnie należy ustabilizować defensywę. Warto uprościć role w środku pola, ograniczyć straty w rozegraniu. Należy wprowadzić jasny plan na pierwsze 15 minut meczów, gdy United najczęściej wygląda nerwowo. Solskjaer dawał kiedyś „efekt nowej miotły”, ale jego okres pokazał też, jak szybko wracają stare problemy, gdy brakuje konsekwentnej struktury.
Kluczowe będzie też, czy klub równolegle prowadzi selekcję długofalowego szkoleniowca, zamiast udawać, że decyzja „do końca sezonu” rozwiąże sprawę. Bez wzmocnień w sztabie analitycznym i jasnych kryteriów transferów każdy trener utknie. A wtedy znów wróci temat chaosu. Najbliższe spotkania mogą więc rozstrzygnąć nie tylko tabelę, lecz także wiarygodność całej odbudowy.
Manchester United rozstał się z Rubenem Amorimem nie mając konkretnego planu co dalej. W tym momencie nie będzie jednak walczył o angaż szkoleniowca o głośnym nazwisku. Raczej skupi się na dokończeniu sezonu i spokojnej analizie sytuacji latem. Oczywiście, wydaje się to zaskakującym scenariuszem, bowiem mamy dopiero połowę stycznia i wciąż można nadrobić straty w ligowej tabeli. Inna kwestia, że nawet najmocniejsze i najgorętsze nazwiska na giełdzie trenerskiej nie gwarantują sukcesu. Ostatnie lata na Old Trafford to pokazały.
