REKLAMA

Carlos Vinicius: Nigdy się nie poddawaj

Na jednym z turniejów szkolnych zauważył go skaut Santosu. Był zdolnym środkowym obrońcą z niezłymi warunkami fizycznymi. Klubowi trenerzy nie byli jednak przekonani do jego umiejętności, więc odsyłali go na wypożyczenie do innych drużyn. Nigdzie nie zagrzał dłużej miejsca.

Gdy skończył 19 lat urodził mu się syn. Grał niewiele, więc poważnie rozważał rezygnację z futbolu. Tym bardziej, że Santos oficjalnie postanowił zrezygnować z jego usług. Bliscy wspierali go, prosząc, żeby się nie poddawał. W ten sposób mając 21 lat podpisał swój pierwszy zawodowy kontrakt – z ekipą Caldense.

Przez kolejne 2 lata zaliczył zaledwie 3 występy. Długo odwlekał decyzję o zakończeniu przygody z futbolem, ale w końcu postanowił ogłosić swój wybór. Udał się na trening, po którym chciał pożegnać się z drużyną. Trener postanowił dać zawodnikom “luz” i pozwolił na grę bez przywiązania do pozycji. Carlos zagrał w ataku i… strzelił dwa gole. Obserwował to przedstawiciel ekipy Real Sport Clube, który złożył szokującą ofertę. 23-latek dostał propozycję wyjazdu do Portugalii.

Żona Viniciusa zgodziła się na taki układ. Uznali, że dają sobie pół roku. Jeśli Carlos w tym czasie nie poradzi sobie w nowym klubie, grzecznie podziękuje i zrezygnuje z futbolu. 6 miesięcy później zgłosili się po niego przedstawiciele Napoli. Absolutnie niemożliwy scenariusz. Nigdy nie zadebiutował jednak w Serie A, bowiem z miejsca wypożyczono go do Rio Ave oraz Monaco.

W tamtym czasie Brazylijczyk ponownie przeżył kryzys. Zmarła jego Mama, z którą był niezwykle związany. W rozmowie z Lucasem Mourą dla klubowej telewizji Tottenhamu przyznał, że w tamtym momencie stracił radość z gry. Wcześniej strzelał gole, bo wiedział, że jego Mama jest z niego dumna. Jej odejście odbiło się na jego motywacji. Po raz kolejny chciał zrezygnować z futbolu.

W 2019 dość niespodziewanie pomocną dłoń wyciągnęła Benfica. Zapłacili Napoli aż 17 milionów euro. Carlos Vinicius odpłacił się za zaufanie zostając najlepszym strzelcem rozgrywek. Od kilku tygodni przebywa na wypożyczeniu do Tottenhamu, gdzie kilka dni temu popisał się hat-trickiem w Pucharze Anglii.

Być może nigdy nie zrobi większej kariery. Po meczu w Pucharze Anglii wielu żartowało z jego celebracji bramek przeciwko półamatorskim rywalom, ale dla Viniciusa to nie miało znaczenia (to jego firmowa cieszynka od wielu lat). Wiele razy chciał zrezygnować z gry w piłkę. Każdy gol jest dla niego sukcesem, obiecał sobie nie zastanawiać się co będzie dalej, tylko cieszyć się z tego co ma. Przyznam szczerze, że obserwując kilkanaście wywiadów z Brazylijczykiem odnoszę wrażenie, że jest równym gościem, który gra w piłkę dlatego, że Carlos Vinicus po prostu ją kocha.

REKLAMA
Marcin Pietkiewicz
Marcin Pietkiewiczhttp://mymistrzowie.pl/
Płakałem za Ayrtonem Senną, krzyczałem gdy Ebi Smolarek wkręcał Portugalczyków w ziemię i otwierałem oczy ze zdumienia widząc Chrisa Weidmana nokautującego Andersona Silvę. Futbol kocham, chociaż nie raz miałem go dosyć. Zarywam noce oglądając gale MMA, ale nigdy nie żałuję.
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

99,040FaniLubię
10,664ObserwującyObserwuj
556ObserwującyObserwuj
REKLAMA