Brak wsparcia. Mohamed Salah ma gorszy moment i ofensywa Liverpoolu przestała działać

Mohamed Salah od miesiąca nie strzelił już gola z gry dla Liverpoolu, ani nie zanotował asysty. Z pięciu ostatnich spotkań cztery zakończył z pustym przelotem. Z Southampton ustrzelił dublet, natomiast oba trafienia to efekt skutecznie egzekwowanych rzutów karnych. Egipcjanin ma gorszy moment, który na przestrzeni całego sezonu kiedyś musiał przyjść, natomiast reszta ofensywy nie wyręczyła go w drodze po trofea. Liverpool w tym czasie odpadł z Ligi Mistrzów na etapie 1/8 finału przeciwko PSG oraz przegrał finał Pucharu Ligi z Newcastle.

Mohamed Salah w tym sezonie miał już gorszy moment

Najdłuższa seria Mohameda Salaha bez punktu w klasyfikacji kanadyjskiej w tym sezonie wynosi trzy mecze. Miało to miejsce w styczniu, gdy 32-latek nie brał udziału przy żadnym golu w starciach z Tottenhamem (w Carabao Cup) oraz Nottingham i Brentford (w lidze). Ponadto jeszcze wcześniej z Manchesterem United raz trafił do siatki, ale z rzutu karnego, więc to spotkanie możemy wciągnąć do serii bez punktów w klasyfikacji kanadyjskiej z gry. The Reds przegrali wówczas ze Spurs (0:1, ale w rewanżu odrobili stratę i awansowali do finału), zremisowali z Nottingham Forest (1:1) i Manchesterem United (2:2) oraz pokonali Brentford strzelając dwa gole w doliczonym czasie gry. Dla Arne Slota były to pierwsze sygnały ostrzegawcze, że przy gorszej dyspozycji lub nieobecności Mo Salaha – a utrzymanie tak wysokiej formy na przestrzeni całego sezonu niemal graniczy z cudem – mogą pojawić się kłopoty w ofensywie.

REKLAMA

W trakcie omawianej serii czterech spotkań – poza starciem z Tottenhamem, w którym nie zagrali w pełni pierwszym garniturem – Liverpool tworzył jednak wystarczająco dużo okazji, aby trener uznał, że mają wystarczającą jakość nawet, gdy Salah ma gorszy dzień. Według modelu goli oczekiwanych (xG) oceniającego jakość stworzonych szans The Reds przeciwko Forest zasłużyli na dwa gole, a z Man United i Brentford – na trzy trafienia. Odpowiedzialność rozłożyła się na większą liczbę graczy, a ponadto Arne Slot dobrze zarządzał meczem, potrafiąc zmianami – jak w starciach z Nottingham i Brentford – usprawnić grę w ofensywie.

Poprzeczka zawieszona wyżej

Drugi gorszy moment Mohameda Salaha przyszedł w trudniejszym okresie dla Liverpoolu i trwa już trochę dłużej. Zaczęło się od meczu z PSG na Parc des Princes, w którym reprezentant Egiptu został wyłączony przez Nuno Mendesa. W następny weekend ustrzelił dublet z rzutów karnych przeciwko Southampton, ale w rewanżu z Paryżanami, na Anfield, znów był niewidoczny, a Liverpool odpadł z Ligi Mistrzów po rzutach karnych. Kolejne trofeum przeszło Salahowi koło nosa kilka dni później, przegrywając finał Pucharu Ligi z Newcastle. Egipcjanin mógł mieć jednak poczucie, że gdyby zagrał na swoim optymalnym poziomie to świętowałby triumf w tych rozgrywkach. W zwycięskim meczu z Evertonem (1:0) po przerwie reprezentacyjnej 32-latek też nie był sobą i trudno przypisać mu jakiekolwiek zasługi w zdobyciu trzech punktów przez zespół.

Pomijając mecz z Southampton, drużyny której celem jest – jak powiedział ich trener, Ivan Juric – uniknięcie zostania najgorszą drużyną w historii Premier League ostatnie występy Salaha w liczbach wyglądają fatalnie:

  • z PSG (pierwszy mecz, na wyjeździe) – 0 strzałów, 0 stworzonych szans, 0/4 udanych dryblingów, 0/8 wygranych pojedynków
  • z PSG (drugi mecz, u siebie) – 4 strzały, 2 stworzone szanse, 3/7 udane dryblingi, 5/14 wygranych pojedynków
  • z Newcastle – 0 strzałów, 0 stworzonych szans, 1/1 udany drybling, 2/2 wygrane pojedynki
  • z Evertonem – 1 strzał, 0 stworzonych szans, 0/5 udanych dryblingów, 2/10 wygrane pojedynki

W meczach na Parc des Princes oraz Wembley w finale Carabao Cup cały zespół funkcjonował tak słabo, że Mo Salah miał o wiele mniej sytuacji, w których mógł stworzyć realne zagrożenie pod bramką przeciwnika, natomiast jego występy i tak były kiepskie.

Rozczytany Liverpool

W porównaniu do pierwszego słabszego okresu Mohameda Salaha, obecnie Liverpool kreuje o wiele mniej okazji do zdobycia bramki. W styczniu gra im się kleiła, była płynna i brak wpływu Mohameda Salaha był widoczny dopiero w ostatniej tercji boiska, gdzie z reguły zawsze potrafił coś wyczarować. Ostatnie tygodnie to natomiast zdecydowany zjazd ofensywy The Reds. Oczywiście, mierzyli się z wymagającymi przeciwnikami, jednak można odnieść wrażenie, że coraz więcej zespołów wie jak włożyć kij w szprychy Liverpoolowi. PSG i Newcastle zrobili to stosując wysoki i agresywny pressing oraz utrzymując się cierpliwie przy piłce (w przypadku zespołu Luisa Enrique) lub nastawiając się na bezpośrednią grę i wiele starć fizycznych (w przypadku Newcastle). W przeciągu 210 minut dwumeczu z PSG The Reds wykreowali okazje, które model goli oczekiwanych xG wycenił na 1,86 xG, a w starciu z Newcastle – 0,80 xG.

Everton we wczorajszych derbach Merseyside również sprawił trochę problemów Liverpoolowi. Zespół Davida Moyesa bronił się w niskim bloku, ale był na tyle agresywny, że skutecznie wybijał z rytmu gospodarzy, a przez strategię gry dalekimi podaniami i nastawienie na zbieranie drugich piłek Liverpool nie przejął pełnej kontroli nad spotkaniem. Coraz więcej zespołów, które mają świadomość, że nie są w stanie rywalizować z Liverpoolem na zasadach Arne Slota starają się właśnie zneutralizować ich atuty w ten sposób i taki plan często okazuje się skuteczny.

Mohamed Salah nie ma odpowiedniego wsparcia

Liverpool w ostatnich meczach nie gra w najsilniejszym możliwym składzie. Na lewym skrzydle brakuje Cody’ego Gakpo, który po Salahu był najbardziej regularnym zawodnikiem Liverpoolu w notowaniu liczb. W dwóch ostatnich spotkaniach z powodu kontuzji Arne Slot nie mógł skorzystać również z Trenta Alexandra-Arnolda, mającego duży wpływ na drużynę w progresji piłki oraz kreacji.

W ostatnich tygodniach uwaga piłkarskiego świata skupia się na słabszej formie Mohameda Salaha, ale nie jest on jedynym ofensywnym piłkarzem Liverpoolu, do którego można mieć zastrzeżenia. Z tą różnicą, że inne postaci od dłuższego czasu nie grają na poziomie adekwatnym do klubu, który reprezentują. Darwin Nunez w ostatnich 14 meczach raz trafił do siatki. Luis Diaz – mimo że wczoraj zagrał bardzo dobry mecz z Evertonem – jednego gola ma w poprzednich 19 spotkaniach. Diogo Jota strzelając bramkę w derbach przerwał serię 10 występów bez trafienia. O ile na samym początku sezonu cała ofensywa The Reds regularnie dopisywała punkty w klasyfikacji kanadyjskiej, o tyle od wielu tygodni Mohamed Salah w pojedynkę podtrzymywał dobrą opinię o formacji ataku zespołu. Dopiero, gdy forma Egipcjanina spadła, dostrzegliśmy, ze na Anfield nie wszystko gra tak jak nam się wydawało.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    108,838FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ