Reprezentacja Ukrainy pokonała Polskę w meczu Billie Jean King Cup rozegranym w PreZero Arenie Gliwice wynikiem 4:0. Zwycięstwo to dało Ukrainkom awans do wrześniowego turnieju finałowego w Shenzhen, natomiast Polki czeka w tym samym czasie rywalizacja w fazie play-off.
Sobotnią część rywalizacji otworzyło spotkanie deblowe. Maja Chwalińska i Martyna Kubka zmierzyły się z Nadią i Ljudmilyą Kichenok. Mecz trwał aż trzy godziny i dwanaście minut i zapisał się w historii jako najdłuższe deblowe starcie w rozgrywkach Billie Jean King Cup.
W pierwszej partii Polki miały trzy piłki setowe, jednak ostatecznie to Ukrainki przełamały podanie rywalek, wygrywając po ponad godzinie gry 7:5. W drugim secie Chwalińska i Kubka zwyciężyły po tie-breaku, a po drodze obroniły nawet piłkę meczową, którą ukraińskie tenisistki miały w dwunastym gemie. Wtedy kapitalnymi zagraniami popisała się Maja, która pod tak dużą presją zdołała wygenerować niesamowity bekhend po crossie, eliminując zagrożenie.

Decydująca, trzecia partia zakończyła się jednak wygraną sióstr Kichenok, które dwukrotnie dały radę odrobić stratę przełamania i w końcówce przypilnowały własnego serwisu, dość pewnie zamykając cały pojedynek wynikiem – 6:3.
“Za nami trzy godziny walki, po której to rywalki okazały się lepsze. Zabrakło nam trochę szczęścia, ale też doświadczenia” – przyznała podczas pomeczowej konferencji prasowej Martyna Kubka.
Maja Chwalińska zaś odniosła się do ich poprzedniego starcia z siostrami Kichenok, które miało miejsce dokładnie rok temu – “Dobrze pamiętamy nasze poprzednie spotkanie z tymi samymi przeciwniczkami w Radomiu. To dla nas kolejna cenna lekcja, bo nie rozegrałyśmy tylu meczów w największych turniejach, jak rywalki.”

Ostatni singiel dla Ukrainy
Przed ostatnim, zamykającym rywalizację meczem singlowym, gdy losy całego spotkania były już w zasadzie rozstrzygnięte, kapitanowie obu drużyn zdecydowali się na roszady w wyjściowych zestawieniach. Dawid Celt nominował do gry Lindę Klimovicovą, dając jej okazję do zaprezentowania się przed polską publicznością. Z kolei kapitan reprezentacji Ukrainy, Ilia Marchenko, postawił na debiutującą w kadrze Oleksandrę Oliynykową.
Samo spotkanie lepiej układało się dla zawodniczki z Ukrainy i ostatecznie zakończyło się jej pewną wygraną w dwóch setach (6:4, 6:1). Choć w pierwszej partii Polka starała się nawiązać wyrównaną walkę, w drugiej odsłonie debiutująca Oliynykova w pełni zdominowała wydarzenia na korcie, oddając rywalce zaledwie jednego gema.

Po zejściu z kortu polska tenisistka podzieliła się swoimi wrażeniami z gry w barwach narodowych: – “Cieszę się, że miałam szansę, aby reprezentować Polskę. Jestem rozczarowana wynikiem, ale styl rywalki nie do końca mi pasował” – skomentowała Klimovicova.
Dwudniowe zmagania w PreZero Arenie Gliwice oraz ostateczny triumf ekipy z Ukrainy z klasą podsumował kapitan polskiego zespołu. Dawid Celt krótko i rzeczowo odniósł się do postawy przeciwniczek: – “Gratuluję rywalom. Potwierdzili, że są bardzo silnym zespołem. Życzę im powodzenia w finałach.”
Martyna Kubka/Maja Chwalińska – Nadia Kichenok/Lydmyla Kichenok – 5:7, 7:6(4), 3:6
Linda Klimovicova – Oleksandra Oliynykova – 4:6, 1:6
