REKLAMA

Bayern skuteczniejszy niż w sezonach z Lewym. Gnabry autorem pogromu nad Werderem

Piłkarze Bayernu Monachium wychodząc na mecz z Werderem Brema, mieli dwa cele. Główny — wygrać i utrzymać pozycję lidera Bundesligi. Poboczny — oszczędzać siły przed nadchodzącymi mistrzostwami świata. Zadanie zostało wykonane niemalże w 100%. Bawarczycy już po 28 minutach mogli dopisywać na swoje konto trzy punkty i spokojnie czekać na końcowy gwizdek. Tak naprawdę, Bayern ma tylko jeden powód do zmartwień. Boisko z urazem opuścił Sadio Mane i na 13 dni przed startem mundialu jego stan zdrowia stoi pod znakiem zapytania.

Bayern zaczął mocno

Piłkarze Juliana Nagelsmanna już w 6. minucie wyszli na prowadzenie, gdy piłkę do siatki wpakował Jamal Musiala.

źródło: twitter/OptaFranz

4 minuty później mieliśmy jednak remis, a zawodnicy z Bremy rozegrali piękną akcję drużynową, którą wykończył Anthony Jung. Siły Werderu starczyły jednak jedynie na pojedynczą szarżę, bowiem już po kwadransie Bayern wywalczył karnego. Używając popularnego ostatnio określenia, napiszemy „miękkiego karnego”. Wydaje się, że arbiter wcale nie musiał dyktować jedenastki za faul na Gnabrym i Niemiec mocno dodał w tej akcji od siebie. Do piłki podszedł jednak Eric Maxim Choupo-Moting, który zmarnował szansę. Tym sposobem zakończyła się jego seria spotkań ze strzelonym golem. Zauważmy jednak, że Kameruńczyk został wyznaczony jako ten, który uderza karne. To pokazuje, jak poprawiła się jego pozycja w drużynie.

Dalsze minuty, to koncert gospodarzy

Dwukrotnie Gnabry oraz raz Goretzka zabili nadzieję Werderu na walkę o jakiekolwiek punkty. Nie upłynęło nawet 30 minut gry, a na tablicy świetlnej już mieliśmy wynik 4:1. Wydaje się, że goście zdawali sobie sprawę ze swoich marnych szans widząc pewną siebie ekipę Juliana Nagelsmanna. Technika, przyśpieszenie, efektowne kombinacje. Bayern miał pełen repertuar zagrań, by wyprowadzać kolejne ciosy. Po trafieniu na 4:1 tempo gry wyraźnie zwolniło. Zmieniło się to dopiero w końcówce, gdy najpierw hat-tricka zaliczył Serge Gnabry, a następnie Mathys Tel w pojedynkę zwieńczył rezultat golem na 6:1.

Bawarczycy po 14 meczach obecnego sezonu Bundesligi ma na swoim koncie 47 trafień. W rozgrywkach 2021/22 na tym etapie rozgrywek mieli na swoim koncie 45 trafień, a jeszcze wcześniej 44.

źródło: twitter/misilcom

To intrygująca statystyka, bowiem okazuje się, że po odejściu najlepszego snajpera ostatnich lat i jednego z najlepszych w historii, Bayern Monachium nie tylko nie zatracił skuteczności, ale wręcz strzela jeszcze więcej goli. Odpowiedzialność za strzelanie bramek rozłożyła się na większe grono zawodników, ale ten zespół dalej potrafi zdemolować rywala z ogromną łatwością. 6:1 budzi tym większy podziw, że Bayern nie wkładał w ten mecz pełni sił i z wielką łatwością pokazał swoją wyższość nad Werderem. Bawarska machina dalej wzbudza zachwyty i nawet nie wchodząc na najwyższe obroty, jest poza zasięgiem dla większości przeciwników.

REKLAMA
SourceOptaFranz
Marcin Pietkiewicz
Marcin Pietkiewiczhttp://mymistrzowie.pl/
Płakałem za Ayrtonem Senną, krzyczałem gdy Ebi Smolarek wkręcał Portugalczyków w ziemię i otwierałem oczy ze zdumienia widząc Chrisa Weidmana nokautującego Andersona Silvę. Futbol kocham, chociaż nie raz miałem go dosyć. Zarywam noce oglądając gale MMA, ale nigdy nie żałuję.
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

99,638FaniLubię
10,660ObserwującyObserwuj
555ObserwującyObserwuj
REKLAMA