Bawarska równowaga. Nagelsmann rozwiązał największy problem zespołu

Komplet punktów w najtrudniejszej fazie grupowej i 3:0 z PSG w dwumeczu 1/8 finału. Bayern wygrał wszystkie mecze w obecnej edycji Ligi Mistrzów. Przez 180 minut bramki nie potrafili im strzelić piłkarze Barcelony, Interu oraz PSG. Choć w Bundeslidze punktowo notują najgorszy sezon od lat to na arenie europejskiej są nie do zatrzymania. Nagelsmann rozwiązał największy kłopot zespołu znajdując równowagę pomiędzy ofensywą, a defensywą.

REKLAMA

Zaburzone proporcje

W Monachium sezon zawsze definiuje Liga Mistrzów. Trofeum za wygranie Bundesligi to już obowiązek, więc decydujące dla trenerów Bayernu są wtorkowe i środowe wieczory. Od początku kadencji Hansiego Flicka Die Roten byli zespołem ultra-ofensywnym, który często zostawiał rywalom sporo miejsca na kontrataki. W poprzednim sezonie Nagelsmann tego nie odmienił, a jednym z głównych czynników porażki z Villarrealem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów było właśnie nieumiejętne zabezpieczenie dostępu do własnej bramki po stracie piłki. W wielu momentach linii obrony brakowało wsparcia. Nie miała żadnej tarczy ochronnej, przez co była pozostawiona sama sobie.

Trafienie na PSG już w 1/8 finału było więc kolejnym egzaminem dla 35-letniego Juliana Nagelsmanna. W pierwszym meczu zdał go bardzo dobrze, ale w dużej mierze wynikało to z braku najgroźniejszego piłkarza rywali, Kyliana Mbappe. Gdy Francuz pojawił się na boisku – Bayern zaczął mieć kłopoty i od remisu uratowały ich centymetry, o które bliżej bramki wysunięty był Nuno Mendes, więc VAR anulował gola ze względu na spalonego. Julian Nagelsmann musiał więc teraz przygotować plan „anty-Mbappe”, który będzie działał przez 90 minut. Pewne wnioski jak to zrobi mogliśmy wyciągnąć już po meczu w Paryżu. Wówczas po wejściu Mbappe Upamecano zamienił się pozycjami z Pavardem, tak aby to były piłkarz Lipska najczęściej pojedynkował się z 24-latkiem. Drugi z Francuzów dostał natomiast czerwoną kartkę i wypadł z rewanżu, więc Nagelsmann mając świadomość, że zabezpieczenie przed kontrami będzie kluczowe nie zdecydował się na mało zwrotnego Daleya Blinda, a postawił na Josipa Stanisicia.

Nagelsmann zmienił ustawienie w defensywie

Stanisic nie był jednak zmuszony do grania na swojej nienaturalnej lewej stronie. Zagrał na nominalnej pozycji prawego obrońcy, ponieważ trener Bayernu zmienił ustawienie w defensywie na 4-2-3-1. Była to też decyzja przewidująca ruchy przeciwnika. Pod nieobecność kontuzjowanego Neymara jedynym sensownym rozwiązaniem dla Christophe’a Galtiera było ustawienie 5-3-2/3-5-2 z Messim i Mbappe z przodu. Jeden zawodnik mniej w formacji ofensywnej Paryżan automatycznie sprawił, że Mbappe grał bliżej środka niż zwykle, więc na swojej drodze najczęściej napotykał Dayota Upamecano. Lider PSG został bardzo dobrze wyłączony z gry. Oddaj wprawdzie 4 strzały, ale były to raczej pół-sytuacje, na które w dodatku sam musiał sobie zapracować. Koledzy nie tylko nie tworzyli mu okazji, ale rzadko dawali szansę na rozpędzenie się i zagranie jeden na jeden z obrońcą. Jeśli Mbappe już toczył pojedynki przy linii bocznej to na bardzo ograniczonej przestrzeni.

Kylian we wczorajszym spotkaniu zaliczył tylko 30 kontakty z piłką. To ponad dwa razy mniej od sześciu swoich kolegów z zespołu i w przeliczeniu na liczbę spędzonych minut na boisku w jednym meczu – najmniej od sezonu 2020/21. Bayern nie tylko świetnie poradził sobie z Mbappe, ale też z zawodnikiem, który miał Francuzowi dostarczać piłki – Leo Messim. Przechodząc na ustawienie 4-2-3-1 Bawarczycy zagęścili środek i ograniczyli przestrzeń między liniami, czyli miejsce, w którym najlepiej czuje się Argentyńczyk. Ponadto Matthijs de Ligt bardzo często podążał za mistrzem Świata skracając pole gry i nie dając mu się obrócić. Obaj środkowi obrońcy rozegrali ten dwumecz po profesorsku.

Ustawienie hybrydowe

Bayern bronił czwórką obrońców, ale kiedy atakował – przechodził na trójkę. Stanisic stawał się trzecim stoperem, a Alphonso Davies i Kingsley Coman grali w roli wysoko ustawionych wahadłowych. Trzech graczy w linii obrony miało zapewnić Bayernowi większe bezpieczeństwo przy kontratakach PSG i to się udało. Zespół Galtiera bardzo rzadko wychodził z kontratakiem, a jeśli już to robił – świetną robotę wykonywali środkowi pomocnicy Bayernu. Kimmich i Goretzka zawsze nadążali za akcją, więc linia obrony – w przeciwieństwie do meczów w LM w poprzednim sezonie – nie była pozostawiona na pastwę losu.

Julian Nagelsmann mając świadomość, że podstawowym założeniem na ten mecz nie jest zwycięstwo, a uniknięcie porażki zastosował bardziej defensywne podejście. Jego zespół rzadko atakował rywali wysokim pressingiem wiedząc, jak ryzykowna może to być strategia przeciwko PSG. Mimo to – potrafił wyczuć idealne momenty na bardziej agresywny doskok. W ten sposób na około pół godziny przed ostatnim gwizdkiem sędziego objęli prowadzenie i uniknęli nerwowej końcówki. Goretzka idealnie wyczuł moment na skok pressingowy i Marco Veratti wpadł w kleszcze założone przez niego oraz Thomasa Mullera tracąc piłkę na wysokości pola karnego.

źródło: Polsat Sport/Twitter

Występy Bayernu w obecnej edycji Ligi Mistrzów sugerują, że Julian Nagelsmann w końcu idealnie wymierzył proporcje pomiędzy ofensywą, a defensywą w tym zespole. Znalazł złoty środek, dzięki któremu Die Roten nie są już drużyną z jednym wyraźnym słabym punktem, który każdy rywal wie jak wykorzystać. Wczoraj jedyna dogodna sytuacja, jaką miało PSG była spowodowana odcięciem prądu Yana Sommera, który uwikłał się w drybling we własnym polu karnym. Bayern sprawia wrażenie ekipy dojrzałej i elastycznej, a w Lidze Mistrzów te cechy są niezwykle ważne.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,602FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ