REKLAMA

Atletico poza europejskimi pucharami! Ekipa Simeone nie zagra nawet w Lidze Europy

Hiszpańskie media użyły w ostatnim czasie wiele mówiącego zwrotu — najgorszy tydzień w karierze Diego Simeone. Szkoleniowiec Atletico Madryt najpierw w dramatycznych okolicznościach zremisował z Bayerem Leverkusen, tracąc szanse na grę w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Następnie w równie dramatycznych okolicznościach zaliczył ligową porażkę z Cadiz. W meczu przeciwko FC Porto w ostatniej kolejce Champions League nie grał jednak o nic. Stawką było zapewnienie sobie udziału w fazie pucharowej Ligi Europy.

Atletico zależało od siebie 24 minuty

A nawet to jest zbytnim ubarwieniem sytuacji Los Rojiblancos w spotkaniu z FC Porto. Atleti było dramatycznie słabe, a pierwszą bramkę straciło już w 5. minucie. W 24. było już 2:0 dla Dragões. To nawet nie był jakiś bardzo wymagający mecz dla gospodarzy. Goście nie istnieli na boisku, a swój pierwszy celny strzał oddali dopiero w okolicach 30. minuty. Ciężko jednak powiedzieć, aby zmusił on bramkarza do jakiegokolwiek wysiłku. Atleti zostało całkowicie zdominowane, a nawet nie było widać, aby zawodnicy Porto jakoś specjalnie się przy tej okazji spocili. Wyszli zmotywowani na murawę, bo wciąż walczyli o pierwsze miejsce w grupie. Jak widać, dla zawodników Diego Simeone kwestia zapewnienia sobie gry w Lidze Europy nie była wystarczającą motywacją.

Druga część spotkania była znacznie spokojniejsza, ale nadal przebiegała głównie pod dyktando gospodarzy. W ataku nie byli już tak skuteczni i pozwalali sobie na większą zabawę. W obronie natomiast cały czas grali z pełnym zaangażowaniem. Nie wiem jednak, co bardziej zaważyło na wyniku. Tak dobra gra Porto, czy tak dramatycznie słabe Atletico. Nawet bramka honorowa dla drużyny z Hiszpanii nie była w pełni ich zasługą, a trafieniem samobójczym Ivana Marcano

Korespondencyjna walka o pierwsze miejsce w grupie, a także o “awans” do Ligi Europy

Równocześnie w Leverkusen odbywało się spotkanie pomiędzy tamtejszym Bayerem a Club Brugge. Było ono ważne ze względu na końcowy układ grupy. Belgowie potrzebowali wygrać, aby zapewnić sobie awans z pierwszego miejsca. Bayer natomiast rywalizował z Atletico o przejście do fazy pucharowej Ligi Europy. W ich przypadku wystarczał jednak remis, bowiem mieli oni korzystny bilans nad zespołem Diego Simeone.

I ten remis udało się Bayerowi utrzymać do ostatniego gwizdka. W Bundeslidze nie idzie im najlepiej, ale jak widać, potrafią wznieść się na swoje wyżyny podczas spotkań Ligi Mistrzów. Tydzień wcześniej w przedziwnych okolicznościach zachowali remis z Atletico Madryt, co ostatecznie okazało się decydujące. Na tyle, że ostatecznie to Bayer wywalczył 3. miejsce w grupie B, a Atletico Madryt z powodu porażki z Porto spadło na miejsce ostatnie. Koszmar Los Colchoneros trwa w najlepsze i ciężko może być się z niego obudzić.

REKLAMA
Michał Jeleń
Michał Jeleńhttps://mymistrzowie.pl/
Piłka nożna na pierwszym miejscu. Fan Realu Madryt. Najczęściej piszę o lidze hiszpańskiej, ale staram się nie zamykać tylko na nią.
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

99,638FaniLubię
10,660ObserwującyObserwuj
555ObserwującyObserwuj
REKLAMA