Koniec marzeń o tytule. Arsenal traci punkty w meczu z Evertonem

Arsenal może pożegnać się z marzeniami o mistrzostwie. Kanonierzy remisują z Evertonem 1:1 i notują kolejną stratę punktów. Całe skupienie pozostaje nakierować na spotkania w Lidze Mistrzów.

Spokojny początek

Już gdy zostały ujawnione pierwsze jedenastki na pierwsze spotkanie 31. kolejki Premier League, można było zauważyć, jak drużyna Arsenalu traktuje ten mecz. Posadzenie na ławce Saki, Martinelliego, Odegaarda czy Timbera wyraźnie sugerowało, że Mikel Arteta, wystawiając skład na to spotkanie przede wszystkim myśli o wtorkowym starciu w Lidze Mistrzów z Realem Madryt.

REKLAMA

Arsenal wyszedł na Goodison Park w trybie energooszczędnym, dlatego dość spokojny początkowo przebieg spotkania nie powinien nikogo dziwić. Kanonierom udało się wyjść na prowadzenie w 34. minucie po trafieniu Leandro Trossarda. Pierwsza połowa meczu przebiegła bardzo spokojnie. Arsenal kontrolował spotkanie i nie było widać w ich grze pośpiechu. W pierwszych 45 minutach Everton nie prezentował się najlepiej i oddawał pole do gry gościom. W grze gospodarzy widoczna była nerwowość i pomyłkami w defensywie stworzyli kilka dobrych okazji Kanonierom. Z pierwszej połowy można odnotować przede wszystkim fatalny występ Raheema Sterlinga. Mimo asysty przy bramce Trossarda Anglik zdecydowanie nie może zaliczyć swojego występu do udanych. Przede wszystkim widoczna niedokładność i nieudane dryblingi naznaczyły występ skrzydłowego The Gunners. Sterling zszedł z boiska po 45 minutach. Jego czas w Arsenalu zdecydowanie nie wygląda tak, jak miał wyglądać.

Zwrot w przerwie

Druga połowa zaczęła się od ogromnej kontrowersji. W 47. minucie spotkania sędzia Darren Englad podyktował rzut karny dla Evertonu po wątpliwym faulu Mylesa Lewisa-Skelleygo. Ndiyae wykorzystał jedenastkę i Everton notując pierwszy celny strzał w spotkaniu, doprowadził do wyrównania. Senegalczyk zalicza bardzo przyzwoitą kampanię. Notuje najlepsze liczby spośród ofensywnych graczy Evertonu i spłaca swój transfer.

Po tym incydencie spotkanie zdecydowanie nabrało kolorów. Rozdrażnieni piłkarze Arsenalu wrzucili wyższy bieg i na czele z wprowadzonymi w przerwie Martinellim i Saką tworzyli sobie kolejne sytuacje ofensywne. Zwłaszcza Brazylijczyk mógł się podobać. Po ciężkim początku sezonu Martinelli w końcu wydaje się mieć niepodważalny status w pierwszej jedenastce. Everton odpowiadał groźnymi kontratakami. Spotkanie mogło się podobać.

Mimo wyraźnego nacisku Arsenalu w dalszej części spotkania, do końca meczu wynik pozostał bez zmian. Niestety, swoimi dalszymi kuriozalnymi decyzjami show skradł sędzia England. Podkreślić należy solidne 90 minut w wykonaniu Kuby Kiwiora. Pytanie, czy Arteta zdecyduje się wystawić Polaka od pierwszej minuty na dwumecz z Realem Madryt, którego przebieg może zdefiniować cały sezon drużyny prowadzonej przez Hiszpana.

Everton – Arsenal 1:1 (Ndiaye 49′ – Trossard 34′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    108,833FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ