Dwa lata temu pomógł Wiśle Kraków zdobyć Puchar Polski, teraz zagra w pierwszej lidze

Stal Mielec zakontraktowała Antona Cziczkana, 31-letniego białoruskiego bramkarza, który w 2024 roku zdobył Puchar Polski z Wisłą Kraków. To właśnie jego długie zagranie rozpoczęło akcję zakończoną wyrównującą bramką Eneko Satrústeguiego w finale przeciwko Pogoni Szczecin. Później Białorusin występował jeszcze w europejskich pucharach, ale w ostatnim sezonie spędził na boiskach pierwszej ligi zaledwie kilka minut. Od lipca pozostawał bez klubu, a teraz wraca do gry w związku z kontuzją Macieja Gostomskiego. Stal podpisała z nim kontrakt do 30 czerwca 2027 roku.

Jeszcze kilka dni temu Stal Mielec dysponowała tylko jednym zdrowym bramkarzem w kadrze pierwszego zespołu. Maciej Gostomski, który rozpoczął sezon jako podstawowy golkiper, doznał kontuzji kolana i nie będzie dostępny przynajmniej do końca rundy jesiennej. W ostatnim spotkaniu przeciwko Pogoni Grodzisk Mazowiecki między słupkami stanął 19-letni Piotr Chrapusta, pomagając drużynie wygrać 1:0 i zachować czyste konto. Jego dobry występ nie rozwiązywał jednak problemu kadrowego. Trener Damian Skiba zapowiadał sprowadzenie kolejnego zawodnika, a klub rozpoczął poszukiwania w ramach procedury transferu medycznego. Ostatecznie wybór padł na Antona Cziczkana, który przez ponad cztery miesiące pozostawał bez pracodawcy po zakończeniu współpracy z Wisłą Kraków.

Dwa mecze i Puchar Polski. Cziczkan zapisał się w historii Wisły

Białorusin trafił do Wisły w lutym 2024 roku z gruzińskiego Dinama Batumi. Wcześniej występował między innymi w BATE Borysów, FK Ufa i Dinamie Tbilisi. Początkowo nie mógł grać w oficjalnych spotkaniach krakowskiego zespołu, a swój debiut zaliczył dopiero pod koniec kwietnia. Kilka dni później Albert Rudé zdecydował się wystawić go w finale Pucharu Polski przeciwko Pogoni Szczecin. Dla Cziczkana był to dopiero drugi występ w barwach Białej Gwiazdy, ale trudno byłoby wyobrazić sobie lepszy moment na zapisanie się w pamięci kibiców.

Wisła długo przegrywała na Stadionie Narodowym 0:1 po trafieniu Efthymisa Koulourisa. Szczecinianie byli już o krok od zdobycia pierwszego Pucharu Polski w historii klubu, kiedy w doliczonym czasie gry Cziczkan posłał dalekie zagranie w pole karne przeciwnika. Piłkę przedłużył głową Alan Uryga, a Eneko Satrústegui pokonał Valentina Cojocaru, doprowadzając do wyrównania w 90+9. minucie. W dogrywce Ángel Rodado wykorzystał błąd Leo Borgesa i zdobył zwycięską bramkę na 2:1. Wisła, występująca wówczas na zapleczu Ekstraklasy, sięgnęła po trofeum i zapewniła sobie udział w eliminacjach Ligi Europy. Cziczkan miał udział w akcji, która uratowała krakowian przed porażką, a w dodatkowych trzydziestu minutach zanotował również ważne interwencje przy próbach piłkarzy Pogoni.

Po finale bramkarz udzielił wywiadu TVP Sport, w którym z uśmiechem wspominał żarty kolegów dotyczące niezwykłego początku jego pobytu w Krakowie. Potrzebował zaledwie dwóch oficjalnych występów, aby zawiesić na szyi złoty medal. Sam podkreślał, że nie był zaskoczony decyzją trenera o wystawieniu go w finale, ponieważ wcześniej przez kilka tygodni trenował z zespołem i znał wymagania sztabu. W tamtym momencie wydawało się, że może na dłużej wywalczyć miejsce między słupkami Wisły, szczególnie po tak udanym zakończeniu sezonu. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Cziczkan występował jeszcze w eliminacjach europejskich pucharów, ale stopniowo tracił znaczenie w pierwszej drużynie. Przez cały pobyt przy Reymonta rozegrał 20 oficjalnych spotkań, w tym trzynaście ligowych, trzy w Pucharze Polski i cztery w eliminacjach europejskich rozgrywek. Najbardziej wymowny był sezon 2025/26, zakończony awansem Wisły do Ekstraklasy. Białorusin pojawił się na boisku w pierwszej lidze tylko raz, zastępując Patryka Letkiewicza w końcówce ostatniego meczu z Pogonią Siedlce. Znacznie częściej występował w trzecioligowych rezerwach, w których uzbierał dziesięć spotkań. Po wygaśnięciu umowy z końcem czerwca klub nie zdecydował się na przedłużenie współpracy.

Stal szukała zastępcy Gostomskiego. Rozważano również Brkicia i Gikiewicza

Cziczkan nie był jedynym kandydatem do wzmocnienia bramki Stali. Według informacji PodkarpacieLIVE mielecki klub próbował sprowadzić Ivana Brkicia z Legii Warszawa, ale stołeczny zespół nie wyraził zgody na odejście Chorwata. Wśród rozważanych nazwisk pojawiali się również Rafał Gikiewicz oraz młody Mikołaj Kwiatek, reprezentujący Karkonosze Jelenia Góra. Stal poszukiwała zawodnika, który mógłby szybko dołączyć do zespołu, a jednocześnie nie wymagałby ponoszenia wysokich kosztów transferowych. Cziczkan spełniał oba warunki, choć jego zatrudnienie nie było od początku przesądzone.

Białorusin pojawił się na treningach mieleckiej drużyny we wtorek 3 listopada. Jak informował Michał Szewczyk z „Nowin”, przeszkodą w dopięciu umowy mogły być formalności związane z pozwoleniem na pracę. Bramkarz ma obywatelstwo białoruskie, a jego zatrudnienie wymagało rozwiązania kwestii administracyjnych. Wcześniej trenował również z Podbeskidziem Bielsko-Biała, jednak tam nie doszło do podpisania kontraktu. W Mielcu rozmowy zakończyły się porozumieniem. Cziczkan podpisał umowę 6 listopada, a następnego dnia Stal oficjalnie poinformowała o transferze. Zawodnik otrzymał numer 31, z którym występował także w Wiśle. Warto zwrócić uwagę na osobę reprezentującą nowego bramkarza Stali. Jego agentem jest Roman Skorupa z RSport Agency, który od lat współpracuje z mieleckim środowiskiem piłkarskim. W przeszłości uczestniczył między innymi w sprowadzeniu Saida Hamulicia i Ilji Szkurina, a w sezonie 2023/24 pośredniczył przy kilku transferach przychodzących do klubu. Cziczkan nie jest więc zawodnikiem zupełnie anonimowym dla ludzi zajmujących się budowaniem kadry Stali, choć sam nigdy wcześniej nie występował w Mielcu.

Cziczkan wzmocni najgorszą defensywę pierwszej ligi

Po trzynastu spotkaniach Stal ma szesnaście punktów i zajmuje miejsce w dolnej połowie tabeli. Zespół Damiana Skiby stracił już 27 bramek, najwięcej spośród wszystkich pierwszoligowców. Wynik ten jest tym bardziej niepokojący, że Mielczanie w ostatnich dwóch kolejkach zachowali czyste konto. Najpierw zremisowali 0:0 z Chrobrym Głogów, a następnie pokonali Pogoń Grodzisk Mazowiecki 1:0. To pierwsza taka seria Stali od wielu miesięcy, dająca nadzieję na poprawę organizacji gry w defensywie. Kontuzja podstawowego bramkarza przyszła więc w momencie, kiedy drużyna zaczęła wreszcie ograniczać liczbę traconych goli.

Cziczkan wnosi do szatni doświadczenie zdobyte w BATE Borysów, gruzińskich klubach, Wiśle Kraków i europejskich pucharach. Nie ma jednak pewności, jak szybko będzie gotowy do regularnej gry. Od zakończenia poprzedniego sezonu nie występował w oficjalnych spotkaniach, a w ostatnich kilkunastu miesiącach znacznie częściej można było oglądać go w trzecioligowych rezerwach niż w pierwszym zespole Wisły. Z drugiej strony w Mielcu nie będzie musiał rywalizować z bramkarzami tej klasy co w Krakowie, a kontuzja Gostomskiego oznacza, że możliwość wywalczenia miejsca w podstawowym składzie jest jak najbardziej realna.

Pierwszą okazję do występu w nowych barwach Białorusin będzie miał już w niedzielę 8 listopada, kiedy Stal podejmie Ruch Chorzów. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 20:15, a rywale Mielczan przystąpią do niego z dorobkiem 22 punktów i serią pięciu ligowych meczów bez porażki. Nie można jednak przesądzać, że Cziczkan od razu stanie między słupkami. Chrapusta ma za sobą udany występ przeciwko Pogoni Grodzisk Mazowiecki, a nowy bramkarz dopiero rozpoczyna pracę z drużyną.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →