Radomiak Radom bliski rezygnacji z transferu. Napastnik nie przekonuje na testach

Didier Lamkel Zé może nie doczekać się kontraktu z Radomiakiem Radom. 30-letni Kameruńczyk, który jeszcze w ubiegłym roku zdobył siedem bramek w dwunastu spotkaniach chińskiej ekstraklasy, od kilku dni trenuje z zespołem Johna Carvera. Jak informuje Szymon Janczyk z Meczyki.pl, sztab szkoleniowy ma jednak poważne zastrzeżenia do jego przygotowania fizycznego. Wszystko wskazuje więc na to, że Radomiak zrezygnuje z zatrudnienia zawodnika, który w przeszłości występował między innymi w Royalu Antwerp, FC Metz i Sint-Truiden.

Jeszcze w niedzielę transfer Didiera Lamkela Zé wydawał się całkiem prawdopodobny. Afrykański portal Africafoot informował o rozmowach z Radomiakiem, a Rafał Jończyk z serwisu Pod Gołębnikiem potwierdził, że Kameruńczyk rzeczywiście przebywa w Radomiu i uczestniczy w testach. Zastrzegł jednak, że samo przybycie zawodnika nie oznacza jeszcze podpisania kontraktu. Klub chciał najpierw sprawdzić jego formę, co w przypadku piłkarza, który w ostatnich latach regularnie zmieniał pracodawców, wydawało się rozsądnym rozwiązaniem. Według najnowszych informacji Szymona Janczyka testy nie przebiegają jednak po myśli 30-latka. Jego przygotowanie fizyczne ma odbiegać od oczekiwań sztabu, przez co szanse na zatrudnienie wyraźnie zmalały.

Siedem goli w Chinach, ale forma fizyczna budzi zastrzeżenia

Lamkel Zé jeszcze w 2025 roku potrafił regularnie zdobywać bramki. W chińskim Qingdao Hainiu rozegrał dwanaście spotkań ligowych, w których zanotował siedem trafień i dwie asysty. Wcześniej czterokrotnie pokonywał bramkarzy rywali w barwach belgijskiego Sint-Truiden, a najlepszy okres kariery spędził w Royalu Antwerp. Kameruńczyk mierzy 192 centymetry, może występować zarówno na skrzydle, jak i w środku ataku, a na koncie ma również trzy mecze w reprezentacji narodowej. Pod względem doświadczenia trudno znaleźć wielu podobnych zawodników dostępnych obecnie bez kwoty odstępnego.

Znacznie gorzej wygląda jednak jego ostatnia historia klubowa. Od 2021 roku występował w dwunastu różnych zespołach, a część współprac kończyła się konfliktami. Najgłośniejszy wywołał w Antwerpii, kiedy próbował wymusić transfer, pojawiając się w klubowym ośrodku treningowym w koszulce Anderlechtu. Później problemy pojawiały się również w Kortrijk i Sint-Truiden. W styczniu 2026 roku Kameruńczyk przeniósł się do kuwejckiego Kazma SC, z którym zakończył już współpracę. Tym razem jednak nie ma informacji o żadnym konflikcie z Radomiakiem. Zastrzeżenia dotyczą jego obecnej dyspozycji fizycznej, a nie zachowania podczas treningów.

Trzech napastników, jeden ligowy gol

Ewentualna rezygnacja z Lamkela Zé oznaczałaby, że Radomiak nadal będzie poszukiwał wzmocnienia ofensywy. Sytuacja drużyny jest daleka od komfortowej. Po dwunastu kolejkach radomianie mają zaledwie osiem punktów i zajmują przedostatnie miejsce w Ekstraklasie, a na ligowe zwycięstwo czekają od 29 sierpnia. Od tamtej pory przegrali pięć kolejnych spotkań, a w ubiegłym tygodniu odpadli również z Pucharu Polski po porażce 1:2 z drugoligową Avią Świdnik.

Wiele zastrzeżeń można mieć do skuteczności środkowych napastników. Fernand Gouré, sprowadzony latem z Zurychu, nadal czeka na pierwszą bramkę w Ekstraklasie. Guilherme Luiz zdobył tylko jednego gola, w przegranym spotkaniu z Lechem Poznań, natomiast Abdoul Tapsoba wpisał się na listę strzelców przeciwko Avii, ale w lidze również pozostaje bez trafienia. Łączny dorobek tej trójki po dwunastu kolejkach to zaledwie jedna bramka. Nie dziwi zatem, że Radomiak sprawdza możliwość sprowadzenia kolejnego napastnika, nawet jeśli letnie okno transferowe jest już dawno zamknięte. Zatrudnienie Lamkela Zé miało jednak sens przede wszystkim pod warunkiem, że Kameruńczyk byłby gotowy stosunkowo szybko pomóc drużynie. Radomiak potrzebuje punktów już teraz, a nie za kilka miesięcy. Jeśli informacje o jego zaległościach fizycznych się potwierdzą, trudno będzie przekonać sztab do podpisania kontraktu z zawodnikiem wymagającym dłuższego okresu przygotowań.

Na razie klub nie poinformował oficjalnie o zakończeniu testów. Według doniesień Szymona Janczyka szanse na podpisanie umowy są jednak niewielkie. Tymczasem już w poniedziałek o 18:00 Radomiak podejmie Śląsk Wrocław, który ma tylko jeden punkt więcej i zajmuje ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli. Zespół Johna Carvera potrzebuje przełamania niezależnie od tego, czy ostatecznie zdecyduje się zatrudnić Kameruńczyka.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →