Jeremy Sochan został wybrany z pierwszym numerem draftu NBA G League przez Texas Legends, zespół współpracujący z Dallas Mavericks. 23-letni reprezentant Polski będzie miał okazję odbudować swoją pozycję na zapleczu najlepszej koszykarskiej ligi świata. Jeszcze w czerwcu świętował zdobycie mistrzostwa NBA z New York Knicks, a 17 października został zwolniony przez Portland Trail Blazers. Teraz rozpoczyna kolejny etap kariery w Stanach Zjednoczonych.
Jeremy Sochan wybrany z pierwszym numerem draftu G League
Przyszłość Jeremy’ego Sochana pozostawała niewiadomą od 17 października, kiedy Portland Trail Blazers zdecydowali się rozwiązać jego niegwarantowany kontrakt. Polski skrzydłowy ponownie został wolnym zawodnikiem, mimo że w meczach przedsezonowych prezentował się całkiem przyzwoicie. W amerykańskich mediach pojawiały się pytania o jego dalszą karierę i możliwość podpisania kolejnej umowy w NBA. Sochan mógł również rozważyć powrót do Europy, ale zdecydował się pozostać w Stanach Zjednoczonych. W sobotę, 24 października, Texas Legends wybrali go z pierwszym numerem draftu NBA G League. Wcześniej taki ruch zapowiadał Michael Scotto z HoopsHype.
Klub z Frisco w Teksasie jest bezpośrednio powiązany z Dallas Mavericks i występuje w rozgrywkach przeznaczonych przede wszystkim dla młodych koszykarzy oraz zawodników próbujących wywalczyć miejsce w NBA. Trafiają tam również gracze, którzy wcześniej występowali na najwyższym poziomie, ale z różnych powodów stracili miejsce w rotacji. Dla Sochana będzie to okazja do regularnych występów, których w ostatnich miesiącach wyraźnie mu brakowało. Trzeba jednak zaznaczyć, że wybór przez Texas Legends nie oznacza automatycznego podpisania kontraktu z Dallas Mavericks. Polak nadal będzie musiał przekonać jeden z klubów NBA, że zasługuje na kolejną szansę.
Legends wcześniej pozyskali prawo do pierwszego wyboru w drafcie w ramach wymiany z udziałem czterech drużyn. Później wykonali kolejne ruchy, dzięki którym dysponowali trzema wyborami w pierwszej rundzie. Ostatecznie najwyższy wybór przeznaczyli na reprezentanta Polski, który może stać się jednym z najważniejszych zawodników zespołu prowadzonego przez Nate’a Mitchella. Texas Legends rozpoczną sezon 2026/27 8 listopada spotkaniem z Mexico City Capitanes.
Od San Antonio Spurs do mistrzostwa NBA z New York Knicks
Jeszcze kilka lat temu kariera Sochana rozwijała się zgodnie z oczekiwaniami. W 2022 roku San Antonio Spurs wybrali go z dziewiątym numerem draftu NBA, a Polak szybko wywalczył miejsce w podstawowym składzie. Gregg Popovich doceniał jego wszechstronność w defensywie i nie bał się eksperymentować z pozycją młodego zawodnika. Sochan występował między innymi jako rozgrywający, choć znacznie lepiej odnajdywał się w zadaniach wymagających fizyczności, walki o zbiórki i krycia rywali na kilku pozycjach. W pierwszych trzech sezonach notował średnio 11,4 punktu, 6,1 zbiórki oraz 2,8 asysty. Jego największym problemem pozostawała skuteczność rzutów z dystansu.
W sezonie 2025/26 sytuacja reprezentanta Polski zaczęła się komplikować. Spurs coraz mocniej budowali drużynę wokół Victora Wembanyamy, a Sochan stopniowo tracił miejsce w rotacji. W lutym obie strony zakończyły współpracę, po czym 23-latek podpisał kontrakt z New York Knicks. Przeprowadzka do Nowego Jorku nie przyniosła jednak wyraźnej poprawy jego sytuacji. W szesnastu meczach sezonu zasadniczego zdobywał średnio 2,8 punktu i notował 2,1 zbiórki, spędzając na parkiecie niespełna siedem minut.
Knicks zakończyli sezon zdobyciem mistrzostwa NBA, pokonując w finale San Antonio Spurs 4:1. Sochan mógł więc świętować pierwszy tytuł w karierze, choć jego udział w sukcesie był niewielki. W fazie play-off pełnił rolę głębokiego rezerwowego i otrzymywał jedynie krótkie szanse na grę. W piątym spotkaniu finałowym pojawił się na parkiecie na zaledwie osiem sekund. Jeszcze niedawno był jednym z ważniejszych młodych zawodników Spurs, a mistrzowski sezon zakończył jako koszykarz, który większość spotkań oglądał z ławki.
Portland dało mu szansę. Cztery mecze nie wystarczyły
Latem Sochan postanowił spróbować sił w kolejnym klubie. 1 sierpnia porozumiał się z Portland Trail Blazers, podpisując roczny, niegwarantowany kontrakt. Oznaczało to, że musiał przekonać sztab szkoleniowy do pozostawienia go w składzie na sezon zasadniczy. Polak wystąpił w czterech spotkaniach przedsezonowych, w których notował średnio 6 punktów, 3,3 zbiórki oraz 1,3 asysty. Spędzał na parkiecie nieco ponad dwanaście minut, trafiając dziesięć z szesnastu rzutów z gry, w tym cztery z pięciu prób za trzy punkty.
Szczególnie dobrze zaprezentował się w pierwszym występie przeciwko Golden State Warriors, zdobywając dziesięć punktów w dziewięć minut. Jego skuteczność mogła dawać nadzieję, że Portland zdecyduje się zatrzymać go na dłużej. Klub podjął jednak inną decyzję i 17 października zwolnił reprezentanta Polski. Sochan ponownie znalazł się bez drużyny, zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem sezonu NBA. Dla zawodnika, który cztery lata wcześniej był dziewiątym wyborem draftu, oznaczało to kolejny krok wstecz.
Texas Legends szansą na powrót do NBA?
Sochan ma za sobą cztery sezony w NBA, podczas których notował średnio 9,9 punktu, 5,4 zbiórki i 2,5 asysty. W najlepszych momentach kariery potrafił być wartościowym zawodnikiem rotacji San Antonio Spurs, ale ostatnie miesiące pokazały, jak szybko zmienia się sytuacja koszykarzy, którzy nie mają ustabilizowanej pozycji w lidze. Jego atutem nadal pozostaje defensywa. Polak potrafi kryć rywali występujących na różnych pozycjach, jest aktywny na zbiórkach i dobrze odnajduje się w fizycznej grze. W ataku ma jednak sporo do poprawy, szczególnie jeśli chodzi o rzuty za trzy punkty. W dotychczasowej karierze NBA trafiał z dystansu ze skutecznością 28,6 procent.
W Texas Legends będzie mógł otrzymywać więcej minut i regularnie pracować nad elementami, które ograniczały jego rolę w ostatnich klubach. W G League występują zawodnicy walczący o kontrakty z NBA, dlatego dobre statystyki nie wystarczą, jeśli nie będą szły w parze z poprawą skuteczności i podejmowania decyzji na boisku. Sochan musi pokazać, że oprócz defensywy może zaoferować również odpowiednią jakość w ataku. Dla klubów NBA będzie to istotne przy ocenie jego przydatności.
W czerwcu Polak kończył sezon jako mistrz NBA z New York Knicks, choć w najważniejszych spotkaniach odgrywał marginalną rolę. Cztery miesiące później został wybrany z pierwszym numerem draftu ligi rozwojowej. Ma dopiero 23 lata, dlatego wciąż pozostaje mu sporo czasu na powrót do NBA. Texas Legends postawili na zawodnika, który ma za sobą ponad 200 występów na najwyższym poziomie i jeszcze niedawno uchodził za jeden z ciekawszych młodych talentów San Antonio Spurs. Teraz Sochan będzie musiał udowodnić, że potrafi odzyskać formę, która pozwoli mu ponownie rywalizować z najlepszymi koszykarzami świata.


