Hamilton z fatalną strategią, a Verstappen z mistrzowską formą! 4 wnioski po GP Singapuru

Za nami nocne ściganie w Singapurze. Po deszczowym sobotnim sprincie, w którym działo się dość sporo, w niedziele dostaliśmy klasyczny uliczny wyścig. Mianowicie było mało wyprzedzania, a więcej walki strategicznej. Skoro o niej mowa to po raz kolejny nie popisało się Ferrari, które ewidentnie zepsuło wyścig Lewisowi Hamiltonowi. Poza tym swoją genialną formę potwierdził Max Verstappen, a Kimi Antonelli jest już o włos od mistrzowskiego tytułu. Dla każdego coś się znajdzie.

Lewis Hamilton kierowcą numer dwa?

Czy po tym weekendzie w Ferrari będzie się coś działo? Możliwe, że dojdzie do pewnych trudnych rozmów. Jak dla mnie Hamilton nie może tego tak zostawić, bo podczas wyścigu mógł się poczuć jak kierowca numer dwa. Strategia Leclerca była optymalna, a Hamiltona najgorsza jaka mogła być. Później okazało się, że była to decyzja 7-krotnego mistrza świata. Hamilton przeprasza zespół za swoją decyzję dotyczącą strategii. Jednak nie wiadomo, o której dokładnie jest mowa.

Skoro jest przyznanie się do błędu, to pewnie nic wielkiego w zespole nie będzie. Nawet jeśli Hamilton puści to wszystko w niepamięć i weźmie winę na siebie, to trzeba przyznać, że jest to wyzwanie, aby zespół stracił podwójne podium na takim torze jak Singapur. Ferrari pokazało, że się da. Strategia jaką dostał Hamilton była pod każdym względem zła. Hamilton potrafił puścić Leclerca bez walki. Wcześniej w odwrotnej sytuacji takiej współpracy nie było.

Bardzo źle to wszystko wyglądało. Zespół stracił szansę na podwójne podium, które gdyby nie decyzje strategiczne byłoby spokojnie do wyjeżdżenia. Szkoda… ale nieznane są uroki decyzji strategicznych rządzących w Ferrari. O tym każdy szanujący się fan Formuły 1 doskonale wie.

Mistrzowska forma Verstappena

Max Verstappen jest w mistrzowskiej formie i aż chciałoby się powiedzieć, że dlaczego dopiero teraz. Oczywiście głównym czynnikiem jest to, że w pierwszej części sezonu Red Bull dysponował mało konkurencyjnym samochodem, którym cudów nawet nie był w stanie dokonywać taki mistrz jakim jest Holender. Gdyby ta dobra jazda przyszła wcześniej to do teraz pewnie mówilibyśmy o walce o tytuł mistrzowski pomiędzy Holendrem, a młodym Włochem z Mercedesa. A tak zanosi się na to, że 4-krotny mistrz świata dogoni rywali i drugi sezon z rzędu będzie musiał się zadowolić byciem wicemistrzem świata. Z taką formą to innej opcji chyba nie ma. Dobre i to… a końcówka obecnego sezonu z pewnością jeszcze bardziej nakręci Verstappena na to by dobrze zacząć następną kampanię i ruszyć po kolejny tytuł.

Antonelli zdobędzie tytuł

Antonelli powiększył przewagę w klasyfikacji generalnej do ponad 100 punktów na sześć wyścigów do końca. Już za dwa tygodnie może sobie zapewnić tytuł mistrzowski. Wystarczy, że w Austin wygra, a George Russell nie zdobędzie żadnego punktu. To oczywiście do zrobienia, ale jedno jest pewne – na 99.9% Kimi Antonelli jest już mistrzem świata. Musiałby się zdarzyć jakiś kataklizm, który odebrałby Włochowi coś na co jak najbardziej zasługuje. Antonelli dowozi solidne wyniki, nawet jak mu nie idzie. Potrafi wyjechać podium na torach, na których Mercedes na papierze nie jest silny. W przeciwieństwie do swojego zespołowego kolegi potrafi zrobić coś z niczego. Unika awarii i dziwnych wydarzeń na torze. Przewaga jaką sobie zbudował zwłaszcza na początku sezonu dała mu bardzo duży komfort, z którego korzysta i jest on widoczny z biegiem czasu. Grande Kimi!

Esteban Ocon? Nie będziemy tęsknić

Z racji tego, że niespecjalnie dużo działo się w środku stawki, postanowiłem skupić się nieco na osobie Estebana Ocona. Francuz po tym sezonie żegna się z ekipą Haasa i na ten moment na dobre z Formułą 1. Najprawdopodobniej nie znajdzie się chętny na Ocona, którego tak naprawdę poza zwycięstwem na Węgrzech nie zapamiętamy ze zbyt wielu momentów. Bardzo nijaki kierowca, który trafił do F1 zasłużenie, lecz ewidentnie z biegiem czasu zaczął obniżać loty i po prostu się w niej zasiedział. Nie było w jego jeździe i wynikach widać nawet grama rozwoju. Sam zainteresowany ma na ten temat nieco inne zdanie. Uważam, że Ollie Bearman pokazał mu swoją jazdą miejsce w szeregu i uwidocznił opisywany przeze mnie problem. Największym problemem Ocona jest to, że nie znajdzie się chyba nikt w Polsce, kto będzie za tym kierowcą tęsknił. Chyba, że się mylę?

Mateusz Topolski
Mateusz Topolski
Pasjonat futbolu, najlepiej w wydaniu polskim, włoskim i hiszpańskim. Wierny fan Lecha Poznań i wszystkiego co romantyczne oraz inspirujące w piłce nożnej. Poza tym chętnie spoglądam na F1, tenis ziemny i siatkówkę.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →