Jeszcze na początku września Dawid Kownacki był bardzo blisko powrotu do Ekstraklasy. Mateusz Borek informował wówczas o zaawansowanych rozmowach z Pogonią Szczecin i dwuletnim kontrakcie z opcją przedłużenia. Transfer ostatecznie upadł, choć według późniejszych informacji warunki z Werderem Brema były już ustalone, a sam napastnik mocno obniżył swoje oczekiwania. Niecały miesiąc później sytuacja 29-latka znów się zmieniła. Werder oficjalnie poinformował o rozwiązaniu jego umowy za porozumieniem stron. Kownacki jest więc wolnym zawodnikiem i nowy klub nie musi już płacić za jego transfer.
Rozstanie z niemieckim trudno traktować jako niespodziankę. Kownacki wrócił latem do Bremy po kolejnym wypożyczeniu i od początku znajdował się poza planami pierwszego zespołu. W środę niemiecki klub zamknął sprawę definitywnie, rozwiązując obowiązujący kontrakt ze skutkiem natychmiastowym. Polak trafił do Werderu latem 2023 roku po bardzo dobrym sezonie w Fortunie Düsseldorf. Tamta przeprowadzka miała być dla niego kolejną szansą na stałe zaistnienie w Bundeslidze, ale zakończyła się niepowodzeniem. W 22 ligowych występach dla zespołu z Bremy nie strzelił ani jednego gola i już po roku ponownie został wysłany na wypożyczenie.
Co ciekawe, po opuszczeniu Werderu od razu zaczął wyglądać znacznie lepiej. Sezon 2024/25 spędził ponownie w Fortunie i w 29 meczach 2. Bundesligi zdobył 13 bramek. Rok później trafił do Herthy Berlin. Tam wynik nie był już tak efektowny, ale nadal uzbierał sześć goli w 24 oficjalnych występach – pięć w lidze i jeden w Pucharze Niemiec. Problemem Kownackiego w ostatnich latach nie był więc całkowity brak skuteczności. Nie potrafił znaleźć miejsca dla siebie właśnie w Werderze.
Pogoń Szczecin była blisko, ale ostatecznie wybrała inaczej
Na początku września wydawało się, że rozwiązaniem może być Szczecin. Mateusz Borek przekazał wtedy, że Kownacki jest bardzo blisko Pogoni i miał podpisać dwuletni kontrakt z możliwością przedłużenia o kolejny sezon. Rozmowy dotyczyły jeszcze warunków jego odejścia z Werderu. Już dzień później Tomasz Włodarczyk studził jednak nastroje i informował, że negocjacje wyhamowały. Kilka dni później było wiadomo, że transfer nie dojdzie do skutku. Najciekawsze informacje pojawiły się już po fiasku rozmów. Piotr Koźmiński przekazywał, że po stronie Werderu wszystko było właściwie uzgodnione, a Kownacki mocno zszedł ze swoich oczekiwań finansowych. Dominik Markiewicz z PogońSportNet wskazywał natomiast na wątpliwości szczecińskiego klubu. Chodziło przede wszystkim o to, czy wysoki koszt kontraktu napastnika rzeczywiście przełoży się na odpowiednią liczbę bramek.
Pogoń ostatecznie wybrała inne rozwiązanie i sprowadziła Jordiego Sáncheza. Temat Kownackiego został zamknięty i na dziś nie ma żadnych informacji, żeby Portowcy zamierzali do niego wracać. Środowa decyzja Werderu sprawia jednak, że ewentualne przyszłe rozmowy wyglądałyby już inaczej. Nie ma klubu, z którym trzeba negocjować odstępne albo warunki rozwiązania umowy. Kownacki i jego przedstawiciele mogą rozmawiać bezpośrednio z zainteresowanymi. To nie usuwa jednak przeszkody, która we wrześniu była dla Pogoni równie ważna – wynagrodzenia zawodnika.
Bez odstępnego, ale niekoniecznie od razu w Ekstraklasie
Status wolnego zawodnika powoduje, że Kownacki może podpisać nowy kontrakt bez konieczności płacenia Werderowi kwoty transferowej. Nie oznacza to jednak automatycznie, że każdy klub Ekstraklasy może sprowadzić go teraz i od razu wystawić w lidze. Letni okres transferowy w Polsce już się zakończył, a kwestie późniejszego uprawnienia zawodnika regulują przepisy PZPN. Obecnie nie ma podstaw, żeby dziś pisać o szybkim powrocie Kownackiego do Ekstraklasy. Zmieniła się natomiast jego sytuacja negocjacyjna. Jeszcze kilka tygodni temu zainteresowany musiał dogadywać się jednocześnie z zawodnikiem i Werderem. Teraz na stole pozostają przede wszystkim warunki samego kontraktu.
Kownacki nadal jest przy tym zawodnikiem w wieku, który pozwala myśleć o kilku kolejnych sezonach na wysokim poziomie. W marcu skończył 29 lat. Ma za sobą Serie A, Bundesligę, kilka sezonów w 2. Bundeslidze oraz siedem występów w reprezentacji Polski. Nie mówimy więc o napastniku wracającym do kraju wyłącznie po ostatni duży kontrakt. Jego ostatnie sezony pokazują jednak wyraźnie, że nazwa klubu nie wystarcza. W Werderze przez 22 mecze Bundesligi nie zdobył gola. Po powrocie do Fortuny strzelił 13 razy. W Hercie znów dawał liczby, choć już znacznie skromniejsze. Dla potencjalnego pracodawcy pytanie będzie więc dokładnie takie samo, jakie zadawano sobie we wrześniu w Szczecinie: ile warto zapłacić zawodnikowi, który w odpowiednim otoczeniu potrafi być skuteczny, ale w ostatnich latach nie dawał takiej gwarancji w każdym klubie?
Na razie jedno jest pewne. Werder zakończył sprawę Kownackiego i nie będzie już stroną kolejnych negocjacji. To spora zmiana względem początku września. Czy ponownie otworzy mu drogę do Polski? Chętni pewnie się znajdą, pytanie jak sam zawodnik podejdzie do tematu i jakie będzie miał oczekiwania.



