Jagiellonia Białystok z nieoczekiwanym powrotem. Umowa do 30 czerwca 2029 roku

Grzegorz Arłukowicz ponownie będzie pracował w Jagiellonii Białystok. Zaledwie miesiąc po odejściu ze sztabu Adriana Siemieńca wychowanek klubu wraca do pierwszej drużyny, ale tym razem współpraca ma prowadzić do czegoś znacznie większego. Do końca stycznia ponownie będzie zajmował się przygotowaniem motorycznym seniorów, natomiast od lutego 2027 roku obejmie nowo utworzoną funkcję koordynatora całego działu. Nowa umowa będzie obowiązywać do 30 czerwca 2029 roku.

Odszedł z Jagiellonii i po miesiącu wraca

Jeszcze pod koniec lipca wydawało się, że wieloletnia współpraca Arłukowicza z Jagiellonią dobiega końca. Klub poinformował wówczas, że trener przygotowania motorycznego opuści sztab wraz z końcem sierpnia. Co istotne, nie była to decyzja samych władz białostockiego zespołu. Jagiellonia chciała kontynuować współpracę, ale Arłukowicz zdecydował, że nie chce pozostawać w dotychczasowej roli. Rozstanie okazało się wyjątkowo krótkie. Już pod koniec września 34-latek ponownie dołącza do sztabu Adriana Siemieńca i przez najbliższe miesiące będzie wykonywał dobrze znane sobie obowiązki przy pierwszym zespole. Najważniejsza część porozumienia zacznie jednak obowiązywać dopiero w lutym. Wtedy Arłukowicz obejmie stanowisko koordynatora działu przygotowania motorycznego. Jagiellonia określa nową funkcję jako strategiczną i wiąże ją z długofalowym rozwojem całego klubu. Nie chodzi więc wyłącznie o przygotowanie drużyny Siemieńca do kolejnego ligowego spotkania.

Od akademii do pierwszego zespołu. Jagiellonia chce jednego systemu

Sam Arłukowicz najlepiej wyjaśnił, jak ma wyglądać jego nowe zadanie. Po ogłoszeniu powrotu mówił o stworzeniu spójnego systemu przygotowania motorycznego prowadzącego od akademii aż do pierwszej drużyny. To właśnie propozycja objęcia tej funkcji przekonała go do ponownego związania się z klubem. W praktyce Jagiellonia chce więc uporządkować jeden z obszarów, które w profesjonalnej piłce coraz trudniej traktować oddzielnie w zespołach młodzieżowych i seniorskich. Młody zawodnik przechodzący przez kolejne kategorie wiekowe powinien trafiać do pierwszego zespołu przygotowany do wymagań, które tam zastanie, a trenerzy pracujący na różnych poziomach mają korzystać ze spójnych założeń. Długi kontrakt pokazuje, że nie jest to rozwiązanie przygotowane wyłącznie na potrzeby obecnego sezonu. Nowe porozumienie zacznie obowiązywać w lutym 2027 roku i potrwa do końca czerwca 2029. Jagiellonia daje więc Arłukowiczowi ponad dwa lata na zbudowanie i rozwijanie modelu, który ma obejmować znacznie więcej niż pracę z pierwszą drużyną.

Dyrektor sportowy Radosław Kucharski mówił przy okazji ogłoszenia powrotu o dalszym profesjonalizowaniu klubu. To dobrze pokazuje sposób myślenia białostoczan. Po latach wielkich sukcesów sportowych kolejnym krokiem ma być wzmacnianie struktur, które nie są tak widoczne jak transfer nowego napastnika czy skrzydłowego.

Wychowanek, były piłkarz i członek mistrzowskiego sztabu

Arłukowicz doskonale zna środowisko, w którym będzie budował nowy projekt. Jest wychowankiem Jagiellonii, a w sezonie 2011/12 zadebiutował w jej pierwszym zespole. Łącznie zaliczył pięć występów w Ekstraklasie, później reprezentował między innymi Kolejarza Stróże, Zagłębie Sosnowiec i Polonię Warszawa. Znacznie ważniejszy etap jego białostockiej historii rozpoczął się już po zakończeniu poważniejszej kariery piłkarskiej. Przed sezonem 2022/23 oficjalnie dołączył do sztabu pierwszej drużyny jako trener przygotowania motorycznego. Pracował z zespołem również po objęciu go przez Adriana Siemieńca i był częścią sztabu podczas najbardziej udanego okresu w historii klubu. To właśnie wtedy Jagiellonia sięgnęła po pierwsze mistrzostwo Polski i zaczęła regularnie rywalizować w europejskich pucharach. Arłukowicz zna więc nie tylko klubowe struktury, ale również wymagania wynikające z gry co kilka dni, podróży po Europie i konieczności odpowiedniego zarządzania zawodnikami w intensywnych okresach sezonu. Nie bez znaczenia pozostaje również jego osobisty związek z Jagiellonią. Po ogłoszeniu powrotu mówił, że klub jest dla niego domem i miejscem znacznie ważniejszym niż zwykły pracodawca. Tym razem zamiast całkowitego rozstania udało się znaleźć rolę odpowiadającą także jego dalszym ambicjom zawodowym.

Do lutego kibice nie zobaczą więc wielkiej rewolucji. Arłukowicz ponownie będzie funkcjonował przy pierwszej drużynie i wspierał sztab Siemieńca w obszarze, za który odpowiadał wcześniej. Dopiero początek przyszłego roku przyniesie właściwą zmianę. Wtedy jego praca przestanie dotyczyć wyłącznie seniorów. Jako koordynator ma odpowiadać za stworzenie wspólnego kierunku przygotowania motorycznego w klubie i połączenie pracy akademii z wymaganiami pierwszego zespołu. To właśnie dlatego jego powrót jest ciekawszy niż zwykłe ponowne zatrudnienie członka sztabu. Jeszcze dwa miesiące temu Jagiellonia informowała, że Arłukowicz zdecydował się poszukać nowej drogi. Teraz obie strony znalazły rozwiązanie, które pozwala mu wrócić, ale jednocześnie daje znacznie większą odpowiedzialność. Nie jest to ruch, który będzie wywoływał takie emocje jak transfer nowego napastnika za kilka milionów euro. Dobrze pokazuje jednak, w jakim kierunku Jagiellonia chce się rozwijać po sportowym skoku z ostatnich sezonów. Białostoczanie nie sprowadzili Arłukowicza z powrotem tylko po to, żeby ponownie prowadził treningi motoryczne pierwszej drużyny. Od lutego ma pomóc zbudować system, który zaczyna się znacznie wcześniej, zanim młody piłkarz pierwszy raz trafi do szatni Adriana Siemieńca.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img