Zagłębie Lubin przez sześć ligowych spotkań nie znalazło pogromcy. Serię zakończyła Wisła Płock, która wygrała 2:0 po golach Łukasza Sekulskiego i Saida Hamulicia. Ważny udział w zwycięstwie miał Rafał Leszczyński, zatrzymujący gospodarzy zarówno na początku meczu, jak i przy ich próbach wyrównania. Nafciarze drugi weekend z rzędu kończą z kompletem punktów.
Już pierwsza minuta pokazała, że bramkarz Wisły będzie miał co robić. Mateusz Grzybek stanął przed szansą na otwarcie wyniku, lecz Leszczyński skutecznie interweniował. Zagłębie mogło więc szybko ułożyć sobie spotkanie. Zamiast tego tuż przed przerwą samo musiało przyjąć cios. Wisła wcześniej szukała prowadzenia przede wszystkim za sprawą Sekulskiego. Kapitan gości najpierw uderzył niecelnie po dośrodkowaniu Juricy Pršira, a przy kolejnej próbie zatrzymał go Zlatan Alomerović. W 44. minucie bramkarz Zagłębia był już bezradny. Sekulski wykorzystał dogranie Žana Rogelja, dzięki czemu Nafciarze schodzili do szatni z prowadzeniem.
Po przerwie Lubinianie próbowali odpowiedzieć, ale uderzenia Marcela Reguły i Damiana Dąbrowskiego nie przyniosły wyrównania. Leszek Ojrzyński zareagował w 58. minucie poczwórną zmianą. Na boisku pojawili się Damian Michalski, Michalis Kosidis, Mihael Mlinarić oraz Sebastian Kerk. Najważniejszą odpowiedź Wisła miała jednak w bramce. W 83. minucie Leszczyński ponownie zatrzymał Regułę. Zagłębie do końca pozostawało o jedno trafienie od remisu, ale w doliczonym czasie goście najpierw obili poprzeczkę za sprawą Olafa Kobackiego, a następnie zdobyli drugiego gola. Hamulić w 94. minucie ustalił wynik.
Tym razem Zagłębie nie uratowało się w końcówce
Kilka dni wcześniej Miedziowi świętowali zwycięstwo w zupełnie innych okolicznościach. W Częstochowie pokonali Raków 3:2 dzięki bramce Michalskiego w trzynastej minucie doliczonego czasu. Wcześniej wygrali również 2:1 z GKS-em Katowice, więc przed przyjazdem Wisły mieli uzasadnione nadzieje na przedłużenie dobrej serii. Za Zagłębiem przemawiał także dotychczasowy dorobek na własnym stadionie. W czterech ligowych występach zdobyło dziesięć punktów: pokonało Piasta Gliwice, Śląsk Wrocław i GKS, a z Pogonią Szczecin zremisowało. Wisła jako pierwsza w tym sezonie ligowym wywiozła z Lubina zwycięstwo.
Porażka nie zmienia faktu, że zespół Ojrzyńskiego ma za sobą udane tygodnie. Tym razem stworzył sytuacje, lecz nie wykorzystał ich, a nawet poczwórna zmiana nie przyniosła bramki. Najbardziej może żałować okazji Grzybka z początku spotkania i późniejszego strzału Reguły. Przy obu Leszczyński wykonał swoją pracę. Dla Wisły to już siedem punktów w trzech kolejnych meczach. Po remisie w Szczecinie przyszły zwycięstwa nad Cracovią i Zagłębiem, które pozwoliły zwiększyć dorobek do jedenastu punktów. Nafciarze mają jeszcze zaległe spotkanie z Lechem Poznań. Po przerwie reprezentacyjnej zmierzą się z Wieczystą Kraków, przystępując do tego meczu po dwóch wygranych, na które w sierpniu trudno było liczyć.



