Na to, co się wczoraj wydarzyło w Oslo, brakuje słów. W ostatni dzień okienka transferowego Vålerenga pozbyła się trzech kluczowych piłkarzy. Wszyscy odeszli do ligowych rywali.
W Oslo od dawna nie jest kolorowo. Po tym, jak wiosną zwolniono ze stanowiska trenera Geira Bakke, klub objął Johannes Moesgaard. Najbardziej utalentowany trener w Norwegii jednak jak na razie nie może poradzić sobie z wyzwaniem, jakim jest prowadzenie drużyny ze wschodniego Oslo. Tego zadania nie ułatwia mu również zarząd. W ostatni dzień okienka transferowego pozbył się on kluczowych zawodników, w tym kapitana zespołu. Najpierw Promise Elinga jr., Wielki talent Vålerengi, która ma przed sobą świetlaną przyszłość. Zarząd potrzebował jednak pieniędzy i sprzedał go do stołecznego rywala, KFUM Oslo. Od dłuższego czasu chodziły również plotki o przenosinach Mohameda Ofkira do HamKam. Gdy ten transfer został potwierdzony, kibice mieli już dość. Jednak prawdziwa bomba miała dopiero nadejść. Nagle zaczeły krążyć plotki, że przed samym końcem okienka transferowego nowym zawodnikiem Vikingu Stavanger ma zostać Henrik Bjørdal, kapitan Vålerengi.
Plotki te zostały szybko potwierdzone. Przed północą wydany został komunikat, a do mediów w Stavanger wyszedł właśnie Bjørdal. Sam potwierdził transfer, na którym bardzo mu zależało. Powiedział, że rozumie frustrację kibiców, ale by pamiętali, że był on lojalny przez 6 lat. Sam też ma już swój wiek, a okazja zagrania w Lidze Mistrzów może już się nie powtórzyć.
Reakcje kibiców i dymisja kierownika zarządu
W mediach społecznościowych Vålerengi zawrzało tak, że musiano zamknąć sekcje komentarzy. „Gratulujemy spadku”, „Jakim cudem? Pieprzony klub”, „Zastrzelcie mnie” można było przeczytać pod postami klubu. Za sprzedaniem tych zawodników miał stać „komitet transferowy” Vålerengi. Taki komitet powstał, gdyż dyrektor sportowy po sezonie nie przedłuży kontraktu ze stołecznymi. Miał on w takim wypadku nie być mieszany w tak ważne dla klubu decyzje. Transfery wychodzące miały też być wbrew woli trenera Moesgaarda. W nocy „wdzięczni kibice” odpalili pod stadionem fajerwerki. Mówi się, że hucznie świętowali zamknięcie okienka transferowego.
Dzień po tych wydarzeniach do dymisji podał się kierownik zarządu klubu, Søren Eriksen. -Po sprzedaży Henrika Bjørdala mieliśmy zebranie na temat jego transferu do Vikingu. Podczas tego zebrania podjąłem decyzję. Szybko zdałem sobie sprawę, że nie mam poparcia po decyzjach do których się przyczyniłem. I nawet jeżeli moje decyzje podejmowane były z najlepszą myślą co do finansów i przyszłości klubu, nie mam innego wyboru niż odejście, mówi Søren Eriksen. Na stanowsiku panował od marca tego roku



