Nie musiała, ale chciała. Jagiellonia Białystok nie pozostawiła złudzeń i zagra w Lidze Europy

Jagiellonia Białystok po raz pierwszy w historii zagra w fazie ligowej Ligi Europy. Po efektownym 4:0 przed własną publicznością zespół Adriana Siemieńca nie ograniczył się w Tbilisi do pilnowania przewagi, wygrał z Iberią 1999 również w rewanżu – tym razem 2:1 – i zakończył dwumecz wynikiem 6:1. Do bramki trafili Jesús Imaz oraz Anders Klynge.

Czterobramkowa zaliczka pozwalała Jagiellonii podejść do rewanżu ze sporym spokojem, ale Siemieniec nie zdecydował się z tego powodu na eksperymenty. Wystawił dokładnie taką samą jedenastkę jak tydzień wcześniej w Białymstoku. Od pierwszej minuty zagrali więc między innymi Taras Romanczuk, Anders Klynge, Jesús Imaz, Jeremy Agbonifo, Kajetan Szmyt oraz Nik Prelec. Gruzini nie mieli już nic do stracenia i od początku próbowali rozgrywać piłkę od własnej bramki, natomiast Jagiellonia odpowiadała wysokim pressingiem, który kilka razy pozwolił jej przejąć futbolówkę na połowie rywala.

Pierwszą dobrą sytuację stworzyła jednak Iberia i potrzebna była interwencja Sławomira Abramowicza. Bramkarz Jagiellonii po chwili sam rozpoczął groźną akcję długim podaniem. Świetnie zachował się Kajetan Szmyt, który uruchomił Imaza, a Hiszpan minął Giorgiego Makaridze. Kąt był już jednak na tyle ostry, że uderzenie trafiło jedynie w boczną siatkę. Gospodarze próbowali wykorzystać to, że Jagiellonia nie musiała za wszelką cenę atakować, ale ich przewaga nie przekładała się na szczególnie groźne sytuacje. Znacznie konkretniejsi byli białostoczanie. W 30. minucie ruszyli z kontrą, Szmyt zgrywał piłkę głową, a jeden z zawodników Iberii zagrał ją ręką. Simone Sozza nie miał wątpliwości i wskazał na jedenasty metr. Imaz wykorzystał rzut karny, powiększając przewagę Jagiellonii w dwumeczu do pięciu bramek. Prowadzenie trwało jednak tylko kilka minut. W 35. minucie zbyt dużo miejsca przed polem karnym dostał Zviad Natchkebia, który mocnym i precyzyjnym strzałem pokonał Abramowicza. Bramka wyraźnie dodała Gruzinom energii. Do końca pierwszej połowy częściej znajdowali się przy piłce i próbowali jeszcze raz przedostać się pod bramkę Jagiellonii, ale na przerwę oba zespoły zeszły przy wyniku 1:1.

Jagiellonia Białystok wygrała, chociaż nie musiała

Po zmianie stron lepiej wyglądała już Jagiellonia. Bardzo dobrze w rozegraniu odnajdywał się Prelec, który dwukrotnie stworzył sytuacje Imazowi, lecz Hiszpan nie potrafił ich wykorzystać. W grze gości nadal zdarzały się niedokładności, a kilka prób wyprowadzenia piłki spod własnej bramki było niepotrzebnie ryzykownych, jednak przy wyniku całego dwumeczu Białostoczanie nie musieli zwiększać tempa za wszelką cenę. W 70. minucie praktycznie zamknęli również sprawę zwycięstwa w samym rewanżu. Tym razem Imaz wystąpił w roli podającego i znalazł Klynge, który wykorzystał sytuację i pokonał Makaridze. Gospodarze domagali się jeszcze odgwizdania wcześniejszego przewinienia przy linii bocznej, akcja została sprawdzona przez VAR, ale bramka została uznana.

Iberia nie zrezygnowała i w ostatnich kilkunastu minutach nadal próbowała doprowadzić do remisu. Jagiellonię w jednej z sytuacji uratował Bernardo Vital, później po dobrze rozegranym rzucie wolnym Gruzini zmarnowali kolejną okazję. Z drugiej strony Guilherme Montóia minimalnie pomylił się przy uderzeniu z rzutu wolnego, a w końcówce swoją szansę miał również Ousmane Sow. Ostatnie minuty przyniosły jeszcze jedną sytuację, którą warto zapamiętać. Iberia była bardzo blisko wyrównania, ale rezerwowy Eryk Kozłowski wybił piłkę z linii bramkowej. Jagiellonia utrzymała prowadzenie 2:1 i mogła rozpocząć świętowanie awansu.

Bilans całej rywalizacji z Iberią jest efektowny – dwa zwycięstwa i 6:1 w bramkach – ale największą wartość tegorocznej drogi Jagiellonii ma wcześniejszy dwumecz z Rangers FC. Białostoczanie pokonali Szkotów 2:1 u siebie, na Ibrox zremisowali 1:1, a dopiero później trafili na znacznie niżej notowanego mistrza Gruzji. W czterech spotkaniach dwóch ostatnich rund eliminacji nie przegrali ani razu. Sam udział Jagiellonii w fazie ligowej europejskich pucharów był pewny już po wyeliminowaniu Rangersów. Nawet porażka z Iberią oznaczałaby grę w Lidze Konferencji, dlatego białostoczanie trzeci sezon z rzędu zapewnili sobie europejską jesień. Teraz zrobili jednak krok, którego wcześniej w historii klubu nie było – zamiast kolejnej edycji Ligi Konferencji wystąpią w Lidze Europy.

Jeszcze w sezonie 2024/25 Jagiellonia była rewelacją Ligi Konferencji i dotarła aż do ćwierćfinału. Rok później ponownie znalazła się w fazie ligowej tych rozgrywek. Teraz poprzeczka pójdzie wyżej, bo w Lidze Europy czeka ją osiem spotkań i rywale z dużo mocniejszej półki. Losowanie fazy ligowej odbędzie się w piątek 28 sierpnia. Wtedy Jagiellonia pozna ośmiu przeciwników, z którymi zmierzy się jesienią i zimą. Po wyeliminowaniu Rangersów i dwóch zwycięstwach nad Iberią może jednak czekać na nie z poczuciem, że miejsce w Lidze Europy wywalczyła w pełni zasłużenie.

FC Iberia 1999 – Jagiellonia Białystok 1:2 (1:1)

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img