Motor Lublin – z Misiurą będzie inaczej, ale czy lepiej?

Motor Lublin nie zakończył poprzedniego sezonu katastrofą, ale trudno było również uznać dwunaste miejsce za zadowalający rezultat. Po historycznej siódmej pozycji wywalczonej tuż po awansie lublinianie zdobyli 43 punkty, przez sporą część rozgrywek pozostawali blisko strefy spadkowej, a utrzymanie zapewnili sobie dopiero w przedostatniej kolejce. Klub uznał, że dotychczasowy pomysł zaczął się wyczerpywać, dlatego zakończył współpracę z Mateuszem Stolarskim i sprowadził Mariusza Misiurę. Stolarski najpierw jako asystent uczestniczył w awansie do I ligi, później przejął zespół i wprowadził go do Ekstraklasy, a w pierwszym sezonie w elicie osiągnął najlepszy ligowy wynik w historii klubu. Łącznie prowadził Motor w 82 spotkaniach, z których 30 wygrał, 24 zremisował i 28 przegrał. Decyzja o rozstaniu nie przekreśla jego dokonań, ale pokazuje, że właściciele nie chcieli czekać, aż drużyna ponownie znajdzie się w poważnych tarapatach.

Misiura podpisał umowę do czerwca 2029 roku, więc nie został zatrudniony jako trener mający jedynie zabezpieczyć najbliższy sezon. W Wiśle Płock najpierw wywalczył awans, a później zajął ósme miejsce w Ekstraklasie. Jego zespół nie strzelał wielu bramek, ale był dobrze przygotowany bez piłki, zachowywał niewielkie odległości między formacjami i przez długi czas należał do najtrudniejszych rywali w lidze. Taki profil szkoleniowca pasuje do problemów Motoru, który w poprzednich rozgrywkach potrafił zdobywać gole, lecz zdecydowanie zbyt łatwo je tracił.

Motor Lublin finiszował bliżej strefy spadkowej niż europejskich pucharów

Motor Lublin zakończył ligę z bilansem dziesięciu zwycięstw, trzynastu remisów i jedenastu porażek. Strzelił 46 bramek, a stracił 53. Tylko trzy zespoły pozwoliły przeciwnikom trafić częściej. Lublinianie potrafili rozegrać efektowny mecz i stworzyć serię dobrych sytuacji, lecz równie łatwo tracili kontrolę, szczególnie kiedy rywal przechodził przez pierwszą linię pressingu. Sytuację w dużej mierze ratował Karol Czubak. Napastnik zdobył 18 bramek, zajął drugie miejsce w klasyfikacji strzelców i został wybrany najlepszym zawodnikiem ligi na swojej pozycji. Odpowiadał za niemal 40 procent wszystkich trafień Motoru, choć jego współczynnik goli oczekiwanych wynosił 13,57. Czubak potrafił więc wykorzystywać również sytuacje, które nie wyglądały na oczywiste okazje. Oddał 74 strzały, z czego 38 było celnych, a sześciokrotnie znalazł się w jedenastce kolejki. Taka skuteczność była wielkim atutem, ale równocześnie przykrywała część problemów zespołu. Motor nie może zakładać, że Czubak w każdym sezonie będzie zdobywał o kilka bramek więcej, niż wynikałoby z jakości stworzonych okazji. Wystarczy jego słabszy miesiąc, uraz albo zwykły powrót skuteczności do bardziej przeciętnego poziomu, aby drużyna zaczęła tracić punkty w meczach, które wcześniej rozstrzygał pojedynczy strzał napastnika.

Drugim zawodnikiem mającym największy wpływ na ofensywę był Bartosz Wolski. Kapitan zakończył ligę z sześcioma golami i sześcioma asystami, rozegrał wszystkie 34 spotkania, wykonał najwięcej dośrodkowań w Ekstraklasie i zanotował 62 kluczowe podania. Nie zawsze wybierał najbardziej efektowne rozwiązanie, ale odpowiadał za sporą część piłek kierowanych do Czubaka i przez trzy lata był jednym z najważniejszych ludzi całego projektu. Jego odejście do GKS-u Katowice jest sportowo bardziej odczuwalne niż sprzedaż niejednego zawodnika za znacznie większą kwotę. Wolski znał ruch napastników, wykonywał stałe fragmenty i brał odpowiedzialność w trudnych momentach. Motor stracił nie tylko najlepszego asystenta, lecz także kapitana, który od czasu awansu z I ligi opuścił niewiele spotkań. W lubelskich barwach rozegrał 105 meczów, zdobył 16 bramek i zanotował 22 asysty.

Misiura musi poprawić obronę, nie odbierając zespołowi ofensywnych atutów

Wybór Misiury jest logiczny przede wszystkim dlatego, że jego Wisła Płock potrafiła ograniczać liczbę sytuacji przeciwnika. Motor poprzedni sezon zakończył z 53 straconymi bramkami, mimo że Ivan Brkić należał do najlepszych bramkarzy ligi i został nominowany do nagrody dla najlepszego zawodnika na swojej pozycji. Chorwat wystąpił w barwach klubu 37 razy i dziesięciokrotnie zachował czyste konto, a po zakończeniu rozgrywek odszedł po wygaśnięciu kontraktu. Motor często próbował odbierać piłkę wysoko, ale po przełamaniu pressingu pozostawiał duże przestrzenie przed własnym polem karnym. Pomocnicy nie zawsze nadążali za akcją, a boczni defensorzy znajdowali się daleko od swojej pozycji. Stolarski nie chciał rezygnować z odważnego sposobu gry, co przynosiło ciekawe widowiska, ale również spotkania, w których przeciwnik zdecydowanie zbyt łatwo dochodził do sytuacji. Misiura nie powinien całkowicie odcinać zespołu od tej odwagi. Motor ma zawodników lepiej czujących się w dynamicznej grze niż w cierpliwym oczekiwaniu pod własnym polem karnym. Nowy trener zapowiadał zresztą, że chce stworzyć drużynę rozpoznawalną, ofensywną i zdolną do pokonania każdego przeciwnika. Jego zadanie polega więc na uporządkowaniu ustawienia po stracie, a nie na zamianie Motoru w zespół ograniczający się do bronienia wyniku.

Środek pola został zbudowany praktycznie od nowa

Odejście Wolskiego nie jest jedyną zmianą w drugiej linii. Klub nie przedłużył umowy z Sergim Samperem, który przez dwa sezony rozegrał 56 spotkań. Hiszpan nie zapewniał wielu goli ani asyst, ale pomagał przy wyprowadzaniu piłki, potrafił uspokoić akcję i ustawiał się w sposób ułatwiający obrońcom rozpoczęcie ataku. Z Motorem rozstali się również Jakub Łabojko oraz Kacper Karasek, a więc trener stracił kilku zawodników wykorzystywanych w różnych rolach. Największe oczekiwania będą związane z Mateuszem Łęgowskim. 23-letni pomocnik wraca do Ekstraklasy po występach w Serie A, lidze szwajcarskiej i tureckim Eyüpsporze, dla którego w poprzednim sezonie rozegrał 28 spotkań. Ma również za sobą debiut w reprezentacji Polski. W najlepszym okresie w Pogoni Szczecin imponował dynamiką, odbiorem oraz umiejętnością prowadzenia piłki przez środek boiska. Do Lublina nie trafia jednak zawodnik znajdujący się w najlepszym momencie kariery. Łęgowski w ostatnich latach zmieniał kluby, nie ustabilizował pozycji w jednej drużynie i potrzebuje miejsca, w którym ponownie będzie regularnie występował. Misiura może wykorzystywać go jako zawodnika ustawionego głębiej albo jedną z bardziej ofensywnych „ósemek”. Jeżeli pomocnik odzyska pewność siebie z czasów Pogoni, będzie jednym z najmocniejszych transferów całego okna.

Więcej równowagi ma zapewnić Yacine Bourhane. Reprezentant Komorów jest defensywnym pomocnikiem, który wcześniej grał we Francji, Holandii, Danii oraz na Cyprze. W Esbjergu rozegrał 92 mecze, zdobył sześć bramek i zaliczył dwanaście asyst, natomiast w kadrze narodowej wystąpił 35 razy. Nie przychodzi po to, aby zastąpić liczby Wolskiego, lecz ma zabezpieczać przestrzeń i ułatwiać bardziej ofensywnym zawodnikom swobodne poruszanie się. Łęgowski i Bourhane mogą stworzyć duet znacznie bardziej dynamiczny niż zestawienia wykorzystywane w poprzednim sezonie. Obaj muszą jednak nauczyć się współpracy z Ivo Rodriguesem, Jacquesem N’Diaye i pozostałymi zawodnikami ofensywnymi. Wolski oraz Samper znali zespół od kilku lat, natomiast ich następcy dołączyli dopiero podczas przygotowań.

Bereszyński ma dowodzić przebudowaną obroną

Najgłośniejszym letnim wzmocnieniem jest zdecyeowanie Bartosz Bereszyński. 59-krotny reprezentant Polski podpisał dwuletni kontrakt po zakończeniu pobytu w Palermo. Wcześniej rozegrał ponad dwieście spotkań dla Sampdorii, występował w Empoli, zdobył mistrzostwo Włoch z Napoli i uczestniczył w dwóch mundialach oraz dwóch turniejach mistrzostw Europy. Motor sprowadził zawodnika, który ma wnieść doświadczenie podobne do tego, jakie Marcin Kamiński dawał Wiśle Płock prowadzonej przez Misiurę. Bereszyński może grać na prawej stronie oraz w środku obrony, a podczas przygotowań był sprawdzany właśnie jako stoper. Powinien odpowiadać za ustawienie formacji i pomagać młodszym zawodnikom, ale sam życiorys nie zapewni mu dobrego sezonu. W lipcu skończył 34 lata, a jego ostatnie miesiące we Włoszech nie należały już do najlepszych w karierze.Tuż przed rozpoczęciem ligi dołączył Tin Plavotić. 29-letni środkowy obrońca przez trzy sezony występował w Austrii Wiedeń, dla której rozegrał 79 spotkań, zdobył sześć bramek i zaliczył pięć asyst. Wcześniej regularnie grał w SV Ried i na drugim poziomie austriackich rozgrywek. Jego przyjście było potrzebne, ponieważ po sprzedaży Brighta Ede i odejściu Pawła Stolarskiego defensywa wyglądała zbyt wąsko.

Bright Ede wystąpił w poprzednim sezonie tylko jedenaście razy, więc jego odejście nie rozbija podstawowej jedenastki. Znaczenie tego transferu jest jednak ogromne z punktu widzenia całego klubu. Według medialnych informacji Deportivo La Coruña zapłaciło za 19-latka sześć milionów euro, a kolejny milion może trafić do Motoru w formie bonusów. Klub, który sprowadził zawodnika z Zagłębia Lubin za około sto tysięcy euro, przeprowadził jedną z najbardziej dochodowych operacji w historii Ekstraklasy. Sprzedaż Ede zapewnia środki na kolejne ruchy, ale zwiększa również oczekiwania wobec zarządzających. Misiura jeszcze podczas przygotowań mówił, że kadra nie jest zamknięta i potrzebuje dodatkowych zawodników. Motor nie zamierza mieć tak szerokiego zespołu jak wcześniej, co może poprawić jakość rywalizacji, lecz przy kilku kontuzjach szybko stworzy problem z obsadą niektórych pozycji.

Popa zastępuje jednego z najlepszych bramkarzy ligi

Nowym numerem jeden powinien zostać Mihai Popa. 25-letni Rumun przeszedł z CFR Cluj, dla którego rozegrał 32 spotkania i trzynaście razy zachował czyste konto. Wcześniej był związany z Torino, choć we Włoszech nie zdołał przebić się do regularnej gry. Zastąpienie Brkicia nie będzie proste. Chorwat wielokrotnie ratował zespół po błędach obrońców, dobrze radził sobie na linii i należał do najbardziej regularnych zawodników Motoru. Popa ma dobre warunki fizyczne, doświadczenie z mocnego rumuńskiego klubu i nadal znajduje się w wieku pozwalającym na dalszy rozwój, lecz musi szybko zbudować porozumienie z całkowicie przebudowaną linią defensywną. Konkurencję powinien stanowić Gašper Tratnik, który w końcówce poprzednich rozgrywek otrzymał kilka szans. Hierarchia może się jeszcze zmienić, ale sprowadzenie bramkarza z CFR wskazuje, że klub widzi w Popie podstawowego zawodnika.

Czubak potrzebuje większego wsparcia

Karol Czubak pozostaje najważniejszą postacią ofensywy. Zachowanie napastnika, który po 18 golach został powołany do reprezentacji Polski, należy traktować jak jeden z najważniejszych ruchów Motoru. Drużyna musi jednak stworzyć warunki, dzięki którym nie będzie zależała wyłącznie od jego skuteczności. Wiosną coraz większe znaczenie miał Jacques N’Diaye. Razem z Czubakiem stworzył najskuteczniejszy klubowy duet w Ekstraklasie w 2026 roku, zdobywając odpowiednio osiem i sześć bramek. Senegalczyk ma dynamikę, dobrze atakuje wolną przestrzeń i może występować na obu skrzydłach, choć nadal zdarzają mu się mecze, w których znika na dłuższe fragmenty. Do rywalizacji dołączył Makan Aïko. Francuz grał wcześniej w Le Mans, Fortunie Sittard i Tondeli. W seniorskiej karierze nie osiągał dotąd imponujących liczb. Dla Le Mans zdobył dziesięć bramek i zanotował osiem asyst w 65 spotkaniach, natomiast jego pobyty w Holandii oraz Portugalii przyniosły znacznie skromniejszy dorobek. Jest szybki, może występować na obu stronach i powinien zwiększyć konkurencję, ale trudno od razu oczekiwać od niego przejęcia roli Wolskiego.

W kadrze pozostają także Ivo Rodrigues, Fábio Ronaldo i wracający z wypożyczenia Christopher Simon. Szczególnie Rodrigues ma umiejętności pozwalające wziąć na siebie większą odpowiedzialność. W poprzednim sezonie rozegrał 31 spotkań, zdobył dwie bramki i zaliczył cztery asysty, a przy tym należał do ligowych liderów pod względem liczby pojedynków. Od zawodnika o takim doświadczeniu można jednak oczekiwać większego wpływu na wynik.

Niepokój budzi obsada środka ataku. Po odejściu Renata Dadaşova jedynym sprawdzonym napastnikiem pozostaje Czubak. Dominik Gregorski jest ciekawym zawodnikiem, który strzelał dużo w rozgrywkach juniorskich i zdobył dziewięć bramek w 47 meczach rezerw Zagłębia Lubin, ale dopiero rozpoczyna przygodę z pierwszym zespołem na poziomie Ekstraklasy. Kacper Plichta również nie daje jeszcze gwarancji regularnych goli. Kontuzja Czubaka zmusiłaby Misiurę do poważnego eksperymentu. Motor ma kilka możliwości na skrzydłach, ale potrzebuje jeszcze jednego napastnika, który zapewni realną rywalizację, a nie tylko uzupełni treningową liczbę zawodników.

Komplet zwycięstw w sparingach nie może przesłonić skali zmian

Motor wygrał wszystkie cztery mecze kontrolne. Pokonał 3:1 Dinamo Bukareszt, 4:1 Wartę Poznań, 2:1 Polonię Warszawa i 2:0 Hapoel Jerozolima. W ostatnim spotkaniu gole zdobyli Czubak oraz Paskal Meyer. Wyniki wyglądają bardzo dobrze, a zwycięstwo nad Dinamem było wartościowym sprawdzianem na początku pracy nowego sztabu. Misiura nie miał jednak przez cały okres przygotowawczy kompletnej drużyny. Bereszyński, Łęgowski i Aïko dołączyli już w trakcie obozu, Bourhane pojawił się jeszcze później, a Plavotić został zakontraktowany dwa dni przed ligową inauguracją. Nowi zawodnicy poznawali partnerów w biegu, podczas gdy trener jednocześnie zmieniał ustawienie i zasady funkcjonowania zespołu. Cztery wygrane są dobrym sygnałem, ale nie dają podstaw do stawiania Motoru w gronie kandydatów do europejskich pucharów. Zespół nadal znajduje się w budowie, a jego najbardziej doświadczone transfery potrzebują czasu na dojście do odpowiedniej dyspozycji oraz zrozumienie wymagań trenera.

Górna połowa tabeli jest możliwa, choć początek może być trudny

Motor ma dzisiaj mocniejszą kadrę pod względem nazwisk niż przed rokiem. Bereszyński, Łęgowski, Popa, Bourhane i Plavotić przychodzą z doświadczeniem zdobytym w dobrych ligach, a Czubak pozostaje jednym z najlepszych napastników Ekstraklasy. Pieniądze ze sprzedaży Ede dają możliwość dalszego wzmacniania zespołu. Równocześnie odeszli kapitan i najlepszy asystent, podstawowy bramkarz, pomocnik odpowiadający za tempo rozegrania oraz kilku zawodników dobrze znających szatnię. Nowi piłkarze mają większe nazwiska, ale dopiero muszą stworzyć drużynę. Szczególnie brak Wolskiego może być widoczny w spotkaniach, w których przeciwnik ustawi się nisko i zmusi Motor do cierpliwego budowania akcji.

Miejsce w górnej połowie tabeli jest realnym celem, lecz nie powinno być traktowane jako formalność. Misiura musi poprawić defensywę, zachować ofensywną odwagę i znaleźć sposób na regularne dostarczanie piłki do Czubaka. Jeżeli Łęgowski odbuduje formę, Bereszyński oraz Plavotić uporządkują obronę, a Rodrigues i N’Diaye zapewnią więcej liczb, Motor może wrócić w okolice siódmego miejsca. W przeciwnym razie zespół ponownie znajdzie się w środku tabeli, a kolejne gole Czubaka będą jedynie odsuwały dyskusję o problemach, które pozostały po poprzednim sezonie. Misiura otrzymał ciekawy, lecz niekompletny skład. Od jego pracy zależy, czy letnie zmiany okażą się rzeczywistym krokiem naprzód, czy tylko kosztowną wymianą kilku ważnych nazwisk.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img