Zagłębie się nie dało! Raków dalej z problemami w ofensywie

Nie rozpieścili widzów bramkami gracze Cracovii i Jagiellonii Białystok, nie zachwycili też pod tym względem piłkarze Zagłębia Lubin i Rakowa Częstochowa. Bardziej wynik próbowali otworzyć ci drudzy, ale nadal nie poprawili się w aspekcie, który kuleje u nich na starcie rundy wiosennej, czyli w ataku. Zagłębie mocno się broniło na swoim terenie. Choć samo nie zdołało wykorzystać niedyspozycji rywala, to można śmiało powiedzieć, że wywalczyło jeden punkt.

Nowy Raków po staremu – chciałoby się rzec po pierwszej połowie. No bo czy jego gra jakoś specjalnie różniła się od tego, co pokazał w poprzednich kolejkach z Wisłą Płock i Radomiakiem Radom? Umiejętność kontroli wydarzeń boiskowych to jedno – efektywność to drugie. Okazje były, całkiem sporo ich się zgromadziło. Większość jednak to strzały z dystansu, które niezbyt zagrażały Jasminowi Buriciowi. Najmocniej przetestowali go Jonatan Braut Brunes dwoma uderzeniami po zagraniu głową oraz Lamine Diaby-Fadiga jednym strzałem z dość ostrego kąta. Zaryzykowalibyśmy stwierdzeniem, że gdyby wyjąć tych piłkarzy ze składu gości, to wyglądałoby to jeszcze gorzej.

REKLAMA

Ale i w takiej wyimaginowanej sytuacji nie wyobrażamy sobie, żeby Zagłębie zdołało jakoś ukłuć Częstochowian. Choć ogólny poziom gry już się zgadza – organizacją i zawziętością zaczyna przypominać siebie z rundy wiosennej – to bez mocy na skrzydłach, które pomagały mu (poza Leonardo Rochą) osiągać dobre wyniki, trudno będzie o bramki. Mateusz Dziewiatowski jeszcze musi trochę podrosnąć, Sebastian Kowalczyk notuje przeciętny powrót na polskie boiska, a dziś został ściągnięty z boiska już po przerwie (mamy w pamięci, że skrzydło to nie jego nominalna pozycja), a Jakub Sypek nie oferuje ciągłości formy, dlatego w ogóle nie zagrał w meczu.

Lepsze Zagłębie, a Raków dalej bez najważniejszego konkretu

Na szczęście dla Miedziowych do gry wraca Marcel Reguła. Już po wejściu z ławki na początku drugiej połowy pokazał odrobinę inicjatywy. Co prawda jego próba pokonania Oliwiera Zycha była porwaniem się z motyką na słońce, natomiast po pojawieniu się na boisku wraz z Leventem Szabo i Adamem Radwańskim przez 10 minut gospodarze zyskali na odwadze. Miał jednak w sobie brakującą kolegom bezczelność – to zobaczyliśmy, gdy z dystansu odważnie kropnął tuż nad poprzeczką.

W międzyczasie Medaliki biły głową w mur. Nabijały posiadanie piłki, ale tworzyły sobie znacznie mniej, niż w pierwszych 45 minutach. Na pewno sytuacji nie ułatwiało im to, że Lubinianie, jak to mieli ostatnio w zwyczaju, poprawili się po wznowieniu spotkania. Nie chciało wpadać nawet, gdy w świetną okazję miał Diaby-Fadiga. Francuz miał przed sobą tylko Buricia, który zdołał zamortyzować jego strzał tak, że z linii bramkowej futbolówkę mógł wybić Roman Yakuba.

Zagłębie Lubin – Raków Częstochowa 0:0

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    144,383FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ