Końcówka okna transferowego rządzi się swoimi prawami. Jedni łatają dziury na szybko, inni polują na „okazję”, a jeszcze inni robią ruch z zaskoczenia, żeby uprzedzić konkurencję. Cremonese według doniesień medialnych walczy w tym momencie z czasem i przed zamknięciem okna transferowego usiłuje wzmocnić defensywę. Na celowniku włoskiego klubu znajduje się Steve Kapuadi z Legii Warszawa.
Według informacji podanych przez Alfredo Pedullà klub z Lombardii ma „nagle” mocno przyspieszyć i uderzyć po zawodnika Legii Warszawa. W tej samej narracji przewija się także Torino, które już wcześniej miało kręcić się wokół tematu i wciąż może wrócić do gry. Z kolei Gianluca Di Marzio dorzuca do całości istotny kontekst. Cremonese prowadzi równoległy „casting” na środkowego obrońcę i sprawdza kilka opcji jednocześnie. Na liście mają być m.in. Rasmus Nicolaisen z Toulouse FC, Gautier Lloris z Le Havre AC oraz Maxim Dekker z AZ Alkmaar.
Steve Kapuadi odejdzie do Włoch?
Więcej informacji dotyczących kwoty transferu pojawia się u Nicoli Schiry, który sugeruje, że ewentualna transakcja mogłaby sięgnąć 5–6 mln euro. Mogłaby to słowo klucz, bowiem zawodnik stołecznego klubu jest jedną z opcji.
Czy to pułap realny? Serwis transfermarkt wycenia zawodnika na 3 mln euro, jednak Włosi działają pod wpływem konieczności wzmocnienia defensywy. To Legia Warszawa powinna „rozdawać karty” i narzucać swoje warunki finansowe. Z perspektywy Legii to klasyczny dylemat: z jednej strony można twardo wycenić zawodnika i próbować wycisnąć maksimum, z drugiej — trzeba pamiętać, że czas działa na obie strony. Cremonese potrzebuje wzmocnienia „na wczoraj”, ale też nie będzie trzymać się jednego nazwiska, jeśli negocjacje ugrzęzną. A Torino? Jeśli faktycznie wciąż ma Kapuadiego na radarze, może spróbować wjechać na ostatniej prostej i przeciąć temat jednym, konkretnym ruchem.
