„Zasłużyliśmy na coś więcej”. Daniel Myśliwiec po meczu z Lechem

Piast Gliwice przegrał w 3. kolejce PKO BP Ekstraklasy z Lechem Poznań 0:3. Pierwsza połowa należała do wyrównanych, Piast skutecznie stawiał opór mistrzowi Polski. Po przerwie wiele się jednak zmieniło. Gliwiczanie osłabli, Lech zrobił dobre zmiany i zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Podczas pomeczowej konferencji prasowej trener Piasta, Daniel Myśliwiec nie krył rozczarowania, ale jednocześnie dostrzegał pewne pozytywy w grze swojego zespołu.

Na początku konferencji Myśliwiec skupił się na drużynie przeciwnej. Chciał w ten sposób odeprzeć zarzuty w jego stronę, że w uszczypliwy sposób podważa pracę innych szkoleniowców, w tym Nielsa Frederiksena. Trener Piasta doceniał klasę Lecha i nie szczędził pochwał w kierunku zarówno klubu, jak i Duńczyka:

Trener Frederiksen i jego sztab grają tak samo, nie zmieniają struktury i to jest siła Lecha Poznań. Lech jest klubem, który powinien dominować i to ktoś powinien się dostosowywać do Lecha. Czyli mówienie o tym, że Lech niewiele zmienia, nie jest ujmą, tylko wręcz docenieniem tego, że można przez 2-3 lata grać tak samo konsekwentnie i zdobyć 2 mistrzostwa Polski. I to jest bardziej pochwała niż jakieś zarzucenie jakichkolwiek ograniczonych kompetencji trenerowi i sztabowi. […] Moje wypowiedzi miały na celu zwrócenie uwagi na coś, co jest bardzo ważne w piłce. Powtarzalność, konsekwencja idei, stylu, który daje trofea. Gratulacje dla Lecha konsekwencji, dla trenera Frederiksena i jego ludzi. Trzymam kciuki, szczególnie w meczach innych niż z Piastem. 

Czy Piast mógł wycisnąć z tego meczu więcej?

Szkoleniowiec ekipy z Górnego Śląska przyznał, że pierwsza połowa była w wykonaniu jego zespołu udana. Wynik zdecydowanie należał do rozczarowujących, bo porażka była okazała. Niemniej jednak w gliwickim obozie panuje przekonanie, że dużo lepszy wynik był w zasięgu. Niekoniecznie mowa o zwycięstwie, ale przynajmniej o mniejszym wymiarze kary.

Myślę, że pierwsza połowa była taka, że zasłużyliśmy na coś więcej. W drugiej połowie popełniliśmy trochę zbyt wiele błędów. Ale coś co na pewno trudno jest zrobić, to przy tak zorganizowanym przeciwniku trudno jest go wypchnąć. Dużo sił straciliśmy na to, żeby bronić nisko i nie wykorzystywaliśmy tak momentów pressingu, jak zakładałem, że będziemy wykorzystywać. […] Myślę, że moi piłkarze mimo wszystko za wiele akcji, wiele sytuacji stworzonych, dużą liczbę odbiorów zasługują na umiarkowaną pochwałę. Umiarkowaną, bo na sam koniec oczywiście najważniejszy jest rezultat, a uważam, że był zbyt dotkliwy jak na to, jak pracował mój zespół. – mówi Myśliwiec.

Po przerwie obraz meczu diametralnie się zmienił. Frederiksen wpuścił na murawę Mikaela Ishaka i Allahyara Sayyadmanesha, co niemal natychmiast przyniosło efekty. Piast także dokonał roszad w składzie, lecz efekt był wręcz odwrotny. Piast zaczął słabnąć z każdą minutą, a Lech zyskiwać na przewadze. Myśliwiec twierdzi jednak, że słabsza gra nie wynikała ze zmian:

Nie powiedziałbym, że osłabiłem. W pierwszej połowie się bardzo dobrze zachowywaliśmy, czyli podchodzić na tyle krótko, ale czytając sposób gry też przeciwnika, bo Lech nie starał się koronkowo rozgrywać akcji pod naszym pressingiem i od swojej bramki, tylko próbował nas wciągnąć, żeby zagrać za linię obrony i wykorzystać chociażby mobilność takiego piłkarza, jakim jest Håkans. I to było, myślę, że czytelne też dla nas. […] Chcieliśmy, żeby było lepiej. I tutaj mam do siebie może nie tyle żal, ale jeszcze raz podkreślę, to wymaga ode mnie zastanowienia się, czy jednak nie warto było trochę poczekać. Ale drużyny ci piłkarze nie osłabili. Tylko jeden błąd zdeterminował, że scenariusz meczu jest inny. Lech mógł grać to co chce. A kluczem do zwycięstwa w tym meczu myślę, że była cierpliwość i konsekwencja, którą Lech pokazał, że jest, że był w tym spotkaniu lepszy. 

Przygotowanie taktyczne siłą Piasta

Z sali padło również pytanie o przygotowanie taktyczne Piasta. Wynik się może nie zgadzał, ale widac było na boisku, że pod tym względem Gliwiczanie są bardzo poukładanym zespołem. Szczególnie solidnie wyglądała defensywa. Myśliwiec jednak zaprzeczył temu, że w starciu z takimi rywalami, jak Lech koniecznym jest cofnięcie się do głębokiej obrony:

Zdecydowanie nie, bo myślę, że więcej mieliśmy dobrego z tego w momencie, kiedy presowaliśmy. Jak daliśmy odrobinę czasu Lisowi czy któremuś ze środkowych obrońców, wtedy potrafili znaleźć wolnego człowieka i dlatego pierwsza połowa przez to, że presowaliśmy częściej. Dzięki nim tworzyliśmy sytuację, a przy większej precyzji mogliśmy stworzyć więcej. Ja wierzę, że każda drużyna powinna mieć swój styl i próbować go narzucić. My próbowaliśmy to robić. W pierwszej połowie wyglądało to nieźle. W drugiej słabiej, oceniając oczywiście przez efekt, ale stąd między innymi moje ryzyko.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img