Widzew Łódź płacił mu po odsunięciu od drużyny. Jovićević wraca do klubu, z którym zdobył potrójną koronę

Igor Jovićević wraca na ławkę trenerską. Były szkoleniowiec Widzewa Łódź ponownie poprowadzi Łudogorec Razgrad, z którym w sezonie 2024/25 zdobył mistrzostwo, Puchar i Superpuchar Bułgarii. Chorwat pozostawał bez pracy od marca, kiedy łódzki klub odsunął go od pierwszej drużyny po serii słabych wyników. Jego kontrakt rozwiązano jednak dopiero w maju. Teraz 52-latek wraca do klubu, w którym odnosił sukcesy, a do Bułgarii zabiera również trzech współpracowników znanych z Widzewa.

Jovićević wraca do Razgradu. Razem z nim trzej byli trenerzy Widzewa

W środę, 23 września, Łudogorec oficjalnie poinformował o ponownym zatrudnieniu Igora Jovićevicia. Chorwat przeprowadzi pierwszy trening już następnego dnia, natomiast na sobotę, 26 września, zaplanowano jego prezentację podczas konferencji prasowej na stadionie Huvepharma Arena. Władze klubu postawiły na szkoleniowca, który jeszcze kilkanaście miesięcy temu poprowadził drużynę do trzech krajowych trofeów. Jovićević nie będzie pracował sam. Do jego sztabu dołączą ukraińscy asystenci Andrij Chanas i Jurij Beno oraz hiszpański trener przygotowania fizycznego Javier Laruena. Cała trójka współpracowała z Chorwatem podczas poprzedniego pobytu w Łudogorcu, a następnie trafiła wraz z nim do Widzewa Łódź. W maju łódzki klub rozwiązał umowy z całym zespołem szkoleniowym.

Powrót Jovićevicia jest związany z odejściem Thomasa Reisa. Niemiec przyjął ofertę Trabzonsporu, dlatego działacze z Razgradu musieli znaleźć jego następcę. Zdecydowali się na trenera, który zna już klub, część zawodników i oczekiwania dotyczące walki o mistrzostwo Bułgarii. Podczas pierwszej kadencji poprowadził Łudogorec w 42 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach. Jego drużyna odniosła 25 zwycięstw, zanotowała jedenaście remisów i poniosła sześć porażek. Najważniejsze były jednak zdobyte trofea. W sezonie 2024/25 zespół wywalczył czternaste z rzędu mistrzostwo kraju, sięgnął po Puchar Bułgarii po zwycięstwie 1:0 nad CSKA Sofia oraz zdobył Superpuchar, pokonując Botev Płowdiw 3:2.

Łudogorec występował również w Lidze Europy, mierząc się między innymi z Lazio, Olympique Lyon, Athletikiem Bilbao i Anderlechtem. Mimo udanego sezonu współpraca z Chorwatem zakończyła się w czerwcu 2025 roku. Klub poinformował wówczas, że kontrakt rozwiązano za porozumieniem stron z powodów osobistych szkoleniowca.

W Widzewie tylko trzy ligowe zwycięstwa. Chorwat nie spełnił oczekiwań

W październiku 2025 roku Jovićević został trenerem Widzewa Łódź, zastępując Patryka Czubaka. Dla klubu, który rozpoczął okres dużych inwestycji po przejęciu przez Roberta Dobrzyckiego, zatrudnienie szkoleniowca z doświadczeniem w europejskich pucharach miało być kolejnym krokiem w budowaniu silniejszej drużyny. Chorwat podpisał kontrakt obowiązujący do czerwca 2027 roku, ale jego pobyt w Łodzi okazał się znacznie krótszy. Jovićević poprowadził Widzew w dwunastu spotkaniach Ekstraklasy. Wygrał zaledwie trzy, dwa zremisował i siedem przegrał, co dało średnią 0,92 punktu na mecz. Drużyna nie potrafiła ustabilizować formy, a początek rundy wiosennej dodatkowo pogorszył sytuację. Mimo transferowych wydatków wyniki pozostawały dalekie od oczekiwań.

Nieco lepiej Łodzianie radzili sobie w Pucharze Polski. Pod wodzą Jovićevicia wyeliminowali Zagłębie Lubin i Pogoń Szczecin, docierając do ćwierćfinału. Tam trafili na GKS Katowice. Po 120 minutach był remis 1:1, a o awansie zdecydowały rzuty karne. Gospodarze okazali się skuteczniejsi, wygrywając 4:2 i kończąc pucharową przygodę Widzewa.

Dwa dni później, 5 marca, klub odsunął Jovićevicia od prowadzenia pierwszej drużyny. Jego miejsce zajął Aleksandar Vuković, ale Chorwat i jego współpracownicy nadal pozostawali związani kontraktami z Widzewem. Oznaczało to, że Łodzianie musieli ponosić koszty wynagrodzeń poprzedniego sztabu, jednocześnie finansując pracę nowego szkoleniowca. Dopiero 11 maja Widzew poinformował o rozwiązaniu umów z Jovićeviciem oraz trzema członkami jego sztabu za porozumieniem stron. Klub nie ujawnił szczegółowych warunków finansowych rozstania, dlatego nie wiadomo, czy umowy zakończono bez dodatkowych płatności, czy Chorwat otrzymał uzgodnione świadczenie. Nie ma również podstaw, aby podawać konkretną kwotę ewentualnej odprawy. Po zaledwie kilku miesiącach pracy w Łodzi Jovićević został więc bez klubu. Dopiero teraz, ponad pół roku od odsunięcia od prowadzenia Widzewa, otrzymał kolejną szansę na samodzielne prowadzenie drużyny.

Łudogorec chce odzyskać mistrzostwo. W Europie już nie zagra

Chorwat wraca do Razgradu w innych okolicznościach niż podczas pierwszej kadencji. Po odejściu Thomasa Reisa Łudogorec znajduje się w ligowej czołówce, ale musi rywalizować z Lewskim Sofia o pierwsze miejsce. Klub, który przez lata przyzwyczaił kibiców do zdobywania mistrzostw, nie zamierza zadowalać się samą obecnością w walce o podium. W obecnym sezonie rozczarowaniem zakończył się również udział w europejskich pucharach. Łudogorec odpadł już w drugiej rundzie eliminacji Ligi Konferencji po dwumeczu z Hapoelem Tel Awiw. Pierwsze spotkanie przegrał 0:2, a w rewanżu u siebie zremisował 2:2. Po raz pierwszy od wielu lat drużyna nie zakwalifikowała się do jesiennej fazy rozgrywek UEFA.

Jovićević będzie mógł zatem skoncentrować się na krajowym podwórku. Zna już realia bułgarskiej ligi, a trzej współpracownicy, których zabiera ze sobą, również mają doświadczenie z poprzedniego okresu pracy w Razgradzie. Nie oznacza to jednak, że powtórzenie sukcesów z sezonu 2024/25 będzie formalnością. Łudogorec potrzebuje poprawy wyników, a konkurenci pokazali, że mogą utrudnić mu walkę o kolejne trofea.Powrót Chorwata jest interesujący także z perspektywy Widzewa. W Łodzi nie potrafił przełożyć swojej reputacji na wyniki, a klub przez ponad dwa miesiące po odsunięciu go od drużyny pozostawał związany kontraktem z poprzednim sztabem. W Razgradzie szkoleniowiec otrzymał natomiast możliwość ponownej pracy w miejscu, w którym zdobył potrójną koronę. Przed Jovićeviciem zadanie odzyskania przez Łudogorec dominującej pozycji w bułgarskim futbolu. Widzew był dla niego krótkim i nieudanym przystankiem, ale jego dorobek z poprzedniej pracy w Razgradzie najwyraźniej wystarczył, by przekonać tamtejsze władze do ponownego zatrudnienia. Teraz Chorwat musi pokazać, że sukces sprzed roku nie był jednorazowy.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img