Dziewięć kolejek, dziewięć punktów i tylko jedno zwycięstwo. Widzew Łódź miał rozpocząć sezon 2026/27 od walki o czołowe miejsca w Ekstraklasie, tymczasem zajmuje dopiero 12. pozycję w tabeli. Latem klub wydał duże pieniądze na transfery, zatrudnił Łukasza Masłowskiego, a po nieudanym początku rozgrywek zdecydował się również na zmianę trenera. Szczególnie zastanawiający jest jednak bilans łodzian na własnym stadionie. W pięciu spotkaniach w Sercu Łodzi zdobyli zaledwie trzy punkty, czyli dwukrotnie mniej niż podczas czterech wyjazdów. W piątek kolejnej szansy na przełamanie nie wykorzystali przeciwko Wieczystej Kraków.
Pięć spotkań i tylko trzy punkty. Widzew nie potrafi wygrywać u siebie
Na początku sezonu remis 2:2 z Motorem Lublin można było jeszcze potraktować jako wypadek przy pracy. Widzew był po intensywnym oknie transferowym, a przebudowana drużyna potrzebowała czasu na zgranie. Problem w tym, że od tamtej pory minęły niemal dwa miesiące, a kibice przy Piłsudskiego nadal nie doczekali się ligowego zwycięstwa. Po spotkaniu z Motorem przyszły porażki z Koroną Kielce (1:2) i Lechem Poznań (2:3), następnie bezbramkowy remis z Radomiakiem Radom. W piątek Widzew podejmował Wieczystą Kraków, która po awansie do Ekstraklasy również nie szczędziła pieniędzy na wzmocnienia. Gospodarze dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ale ostatecznie musieli zadowolić się wynikiem 2:2.
Najpierw samobójcze trafienie Antonio Milicia dało prowadzenie łodzianom, na co odpowiedział Lucas Piazon. W drugiej połowie gola na 2:1 zdobył Mario Garcia i wydawało się, że Widzew jest na dobrej drodze do przełamania. W 80. minucie ponownie dał jednak o sobie znać Milić. Tym razem Chorwat pokonał już właściwego bramkarza, ustalając wynik spotkania. Po pięciu domowych meczach bilans Widzewa to trzy remisy, dwie porażki oraz siedem strzelonych i dziewięć straconych bramek. Przy takiej skuteczności trudno budować przewagę nad ligowymi rywalami, szczególnie że w Łodzi oczekiwania znacznie wzrosły po letnich inwestycjach.
Paradoks Widzewa. Na obcych stadionach radzi sobie lepiej
Gdy spojrzymy wyłącznie na spotkania wyjazdowe, obraz drużyny jest nieco korzystniejszy. Widzew nie przegrał jeszcze żadnego z czterech takich meczów. Z Wisłą Płock zremisował, Jagiellonię Białystok pokonał 2:0, a następnie podzielił się punktami ze Śląskiem Wrocław (3:3) i Legią Warszawa (1:1). Oznacza to, że poza Łodzią zdobył sześć punktów, natomiast przed własną publicznością tylko trzy. Nie jest to może imponujący dorobek wyjazdowy, ale pokazuje, że problem Widzewa nie sprowadza się wyłącznie do jakości przeciwników. Zespół potrafił wygrać w Białymstoku i wywieźć punkt z Łazienkowskiej, a jednocześnie nie zdołał pokonać w Łodzi żadnego z pięciu rywali. Co więcej, jedyne zwycięstwo w obecnych rozgrywkach Widzew odniósł 9 sierpnia. Od wygranej z Jagiellonią minęło już sześć kolejek, w trakcie których Łodzianie pięciokrotnie remisowali i raz przegrali. Na razie regularne punktowanie nie przekłada się na poprawę pozycji w tabeli.
Aleksandar Vuković stracił pracę jeszcze przed wyjazdowym spotkaniem z Legią. Jego następcą został Mateusz Stolarski, który rozpoczął pobyt w Łodzi od remisu 1:1 w Warszawie. Występ przeciwko Wojskowym dawał pewne powody do optymizmu, ale pierwszy domowy mecz nowego szkoleniowca zakończył się kolejnym rozczarowaniem. Przeciwko Wieczystej Widzew nie potrafił wykorzystać swoich okazji, a po objęciu prowadzenia 2:1 oddał inicjatywę gościom. Stolarski zwracał po spotkaniu uwagę na zbyt zachowawczą grę oraz błędy przy stałych fragmentach. Przyznał również, że jego drużyna nie zasłużyła na więcej niż remis. Trudno jednak obarczać nowego trenera odpowiedzialnością za dotychczasowy dorobek łodzian. Stolarski prowadził zespół dopiero w dwóch spotkaniach, a cztery wcześniejsze domowe mecze bez zwycięstwa miały miejsce jeszcze przed jego zatrudnieniem. Nie uczestniczył również w letnim budowaniu kadry, której potencjał na razie nie znajduje odzwierciedlenia w tabeli. Przerwa reprezentacyjna będzie dla niego pierwszą okazją do dłuższej pracy z zawodnikami. Dotychczas musiał przede wszystkim przygotowywać zespół do kolejnych spotkań, mając niewiele czasu na wprowadzanie własnych rozwiązań.
Widzew czeka na pierwsze domowe zwycięstwo. Następna szansa z Wisłą Kraków
Łodzianie wrócą do ligowej rywalizacji 11 października wyjazdowym meczem z Piastem Gliwice, a pięć dni później podejmą Wisłę Kraków. Będzie to szósta okazja do odniesienia pierwszego zwycięstwa w Sercu Łodzi w obecnym sezonie. Widzew ma obecnie tyle samo punktów, ile rozegranych spotkań. To niewiele jak na klub, który latem wyraźnie zwiększył wydatki na kadrę i nie ukrywał ambicji związanych z walką o wysokie lokaty. Samo zatrudnienie nowego trenera nie sprawiło, że wyniki od razu się poprawiły. Stolarski będzie potrzebował czasu, ale kibice oczekują już przede wszystkim zwycięstw. Szczególnie na stadionie, który miał być jednym z największych atutów łódzkiego zespołu.



