Dwie bramki w pierwszych siedmiu minutach, 27 strzałów Górnika Zabrze i tylko dwa celne trafienia w całym spotkaniu. Derby Górnego Śląska zakończyły się remisem 1:1, z którego zdecydowanie mniej zadowoleni byli gospodarze. Michal Gašparík przyznał, że jego drużyna straciła dwa punkty, choć nie miał większych pretensji do zawodników o sposób gry. Daniel Myśliwiec spodziewał się natomiast znacznie bardziej szalonego meczu. Trener Piasta żartował, że po takim początku brał pod uwagę nawet wyniki 4:4 lub 5:4, a później chwalił swoich piłkarzy za skuteczną obronę przeciwko liderowi Ekstraklasy.
Gašparík: „Dziś nie znaleźliśmy kogoś, kto strzeli”
Górnik mocno wszedł w lokalne derby. Już w czwartej minucie Paulo Bernardo mógł pokonać Doména Grila, ale piłkę sprzed linii bramkowej wybił Jakub Łabojko. Chwilę później gospodarze dopięli swego. Erik Janža dośrodkował z rzutu rożnego, a Rafał Janicki głową zdobył bramkę na 1:0. Zabrzanie nie zdążyli jednak nacieszyć się prowadzeniem, ponieważ dwie minuty później Hugo Vallejo doprowadził do wyrównania. Potem Górnik zdecydowanie częściej atakował, zwłaszcza po przerwie, ale piłka nie chciała po raz drugi wpaść do siatki. Najbliżej był Sondre Liseth, który po zagraniu Kacpra Urbańskiego trafił w słupek. Swoje okazje mieli też inni zawodnicy gospodarzy, a w doliczonym czasie Gril zatrzymał jeszcze strzał Urbańskiego.
– Zagrali bardzo dobry mecz, z dobrym, agresywnym początkiem. Od razu zdobyliśmy gola. Szkoda, że za wcześnie straciliśmy bramkę na 1:1. Potem znowu stwarzaliśmy okazje. Dziś nie znaleźliśmy kogoś, kto strzeli. Oddaliśmy 27 strzałów, 17 z pola karnego. Powinno coś wpaść – mówił Michal Gašparík na pomeczowej konferencji prasowej. Szkoleniowiec Górnika nie ukrywał, że liczył na komplet punktów. Jego drużyna stworzyła wystarczająco dużo okazji, żeby wygrać derby, ale tym razem zawiodła skuteczność. Gašparík nie zamierzał jednak rozliczać piłkarzy za niewykorzystane sytuacje. Przypomniał, że Górnik miewał już spotkania, w których dominował i mimo tego schodził z boiska pokonany. Teraz przynajmniej udało się zdobyć punkt. Trener docenił również postawę Piasta, szczególnie dobrą organizację defensywy i umiejętność utrzymywania się przy piłce w trudnych momentach.
– Jednak czasem trzeba punkt docenić, bo zdarzały się podobne mecze, które przegrywaliśmy. Jest remis, ale graliśmy dobrze. Musimy trzymać głowy do góry – podsumował trener Zabrzan.
Myśliwiec spodziewał się dziewięciu bramek
Daniel Myśliwiec przyznał po meczu, że pierwsze minuty zapowiadały zupełnie inne widowisko. Górnik szybko objął prowadzenie, Piast niemal natychmiast odpowiedział, a obie drużyny miały ochotę na kolejne trafienia. Później zrobiło się jednak spokojniej, przynajmniej jeżeli chodzi o liczbę zdobywanych bramek. Gliwiczanie coraz więcej czasu spędzali na własnej połowie, próbując zatrzymywać kolejne ataki gospodarzy. Trener Piasta nie ukrywał, że taki przebieg spotkania nie do końca mu odpowiadał.
– Patrząc na początek, myślałem, że będzie 4:4 albo 5:4 w którąś stronę. Żałuję, że potem mecz trochę „ostygł” – powiedział Myśliwiec.
Szkoleniowiec gości docenił punkt zdobyty na stadionie lidera Ekstraklasy. Nie próbował przy tym przekonywać, że jego zespół stworzył podobną liczbę okazji co Górnik. Zabrzanie byli groźniejsi i znacznie częściej dochodzili do strzałów, ale Piast potrafił utrzymać remis. Myśliwiec chwalił zawodników przede wszystkim za poświęcenie w defensywie, choć chciałby również, żeby jego drużyna częściej potrafiła prowadzić grę na własnych warunkach.
– Obiektywnie patrząc Górnik, mając większe pole manewru, wykreował więcej sytuacji. Moim piłkarzom należy się szacunek za ofiarność w obronie – ocenił trener Piasta.
Myśliwiec przyznał też, że być może powinien mocniej zachęcić swoich piłkarzy do ryzyka. Jego zdaniem Górnik nie pressował tak agresywnie, jak spodziewali się Gliwiczanie, przez co goście mieli problemy z realizowaniem własnych założeń. Zamiast dłużej utrzymywać się przy piłce, często musieli wracać do obrony. Trener nie chciał jednak, żeby po takim spotkaniu Piast został pochwalony wyłącznie za skuteczne przeszkadzanie przeciwnikowi. Ma wobec swojej drużyny znacznie większe oczekiwania.
– Chciałbym, żebyśmy nie byli postrzegani wyłącznie jako zespół niewygodny dla innych. Chcę, żeby traktowano nas jako drużynę o określonej jakości i tożsamości, która jest w stanie wygrać z każdym. Myślę, że niejednokrotnie już to pokazaliśmy – podkreślił Myśliwiec.
Górnik Zabrze i Piast Gliwice znów zagrają ze sobą w Pucharze Polski
Obie drużyny ponownie spotkają się już 27 października, tym razem w Gliwicach. Stawką będzie awans do 1/8 finału Pucharu Polski, więc na kolejny remis nie będzie miejsca. Myśliwiec liczy na to, że na własnym stadionie jego zespół pokaże więcej w ofensywie. Zwrócił również uwagę na rosnące wsparcie kibiców Piasta, którzy coraz mocniej identyfikują się z drużyną. Gašparík ma natomiast dziewięć dni, żeby przygotować Górnika do kolejnego pojedynku z Gliwiczanami. W niedzielę Zabrzanie stworzyli mnóstwo okazji, ale ani Liseth, ani Urbański, ani pozostali ofensywni zawodnicy nie potrafili zdobyć zwycięskiej bramki. W lidze skończyło się podziałem punktów. W Pucharze Polski jedna z tych drużyn będzie musiała zejść z boiska pokonana.


