Remisowa bitwa o Górny Śląsk. Górnik Zabrze miał rozkalibrowany celownik

Wystrzałowo rozpoczęły się dzisiejsze derby, bo od wymiany ciosów. Później jednak emocje stopniowo opadały. Dbał o nie głównie Górnik Zabrze, który gdyby był skuteczniejszy, spokojnie wygrałby z Piastem Gliwice. Piastunki potrafiły postawić się w pierwszej połowie, lecz po przerwie dopuszczały rywala do zbyt wielu szans. Remis 1:1 to więc dla nich satysfakcjonujący rezultat.

W derbach Górnego Śląska emocji się spodziewaliśmy, ale że pojawią się one już na początku? Zabrzanie w najlepszy sposób sfinalizowali pierwszą fazę meczu, gdy dopadli do gardła rywala. Po krótko rozegranym rzucie rożnym Erik Janża posłał centrę wprost na głowę Rafała Janickiego. Defensor z najbliższej odległości trafił do bramki.

Górnik Zabrze błyskawicznie skontratakowany

Lecz Piast Gliwice wcale się nie załamał, tylko przypressował i przeprowadził płynną kontrę. Choć wydawało się, że gospodarze mają wszystko pod kontrolą, to płaskie podanie Leandro Sanki stworzyło w polu karnym zamieszanie. Janicki zdołał zablokować Andreasa Katsantonisa, jednak do pechowo odbitej piłki dopadł Hugo Vallejo. Hiszpan po raz kolejny udowodnił, jaką armatę ma w prawej nodze, uderzywszy w samo okienko.

Już w samych sposobach na zdobycie goli uwidoczniły się pomysły obu ekip na rywalizację. Górnik Zabrze przejął rolę drużyny mającej inicjatywę. Często kombinował, jak ugryźć z ataku pozycyjnego. Na tle przyczajonych Gliwiczan prezentował anielską cierpliwość, która jednak nie przynosiła niczego konkretnego. Mimo że oddał do przerwy aż 12 strzałów, aż 7 zostało zablokowanych. Niezły użytek robił ze stałych fragmentów gry, bo w 30. minucie mógł ponownie objąć prowadzenie za pomocą kornera. Ondrej Zmrzly miał przed sobą tylko bramkarza, ale w ostatniej chwili uprzedził go Katsantonis.

Piastunki zaś imponowały organizacją gry, co uwidaczniało się między innymi we wspomnianej statystyce zablokowanych uderzeń. Poza tym wyczuwały momenty, kiedy mogą podejść przeciwnika bardziej. Jedyną rzeczą, jakiej im brakowało, była większa liczba kontrataków. Właściwie z tych ich najciekawszych prób, odnotujemy tylko błyskawicznie oraz płynnie rozegrany atak, który finalizował niecelnym strzałem Sanca.

Z dużej chmury mały deszcz

Przerwa przyniosła ciekawe przetasowanie. Role bowiem się zmieniły. Górnicy widzieli, że przeciwnik jest trudny do skruszenia, toteż postawili nieco na fazy przejściowe. Piast Gliwice postanowił zaś nieco częściej grać piłką i obserwowaliśmy przez to wiele prób rozegrania akcji od własnej bramki.

Drużyna trenera Daniela Myśliwca otworzyła się, czym pokazała odwagę, ale też mogła na tym stracić. Szczęśliwie w 51. minucie kontratak po stracie Jakuba Łabojki zakończył się nieuznanym golem Maksyma Chłania. Ukrainiec przede wszystkim był na spalonym, natomiast sędzia nie uznał trafienia przez poprzedzające bramkę zagranie ręką Kacpra Urbańskiego. Gościom zdarzały się jeszcze inne potencjalnie kosztowne straty, na które reagowali jednak właściwie.

Zabrzanie oddali nieco inicjatywy, ale nadal byli groźniejszym zespołem. Regularnie kreowali sobie szanse, a najlepszą miał w 60. minucie Sondre Liseth. Napastnik próbował skorzystać z nieudanego strzału Kacpra Urbańskiego. Uderzył ekwilibrystycznie, z dogodnej pozcji, ale obił słupek. Szansę na dobitkę miał jeszcze Paulo Bernardo, ale przeniósł piłkę nad poprzczeczką. Tymczasem przyjezdni potrafili odpowiedzieć zaledwie dwoma huknięciami Sanki z dystansu. Skrzydłowy był jedynym zawodnikiem, który indywidualnie zdołał stworzyć jakiekolwiek zagrożenie.

Im bliżej było końca, tym bardziej to gospodarze dominowali na boisku. Ich grę ożywili Yvan Ikia Dimi oraz Zeidane Inoussa. Coraz częściej zadomawiali się w szesnastce derbowego rywala. Do wielu okazji dochodził Erik Prekop, lecz letni nabytek klubu z Zabrza prezentował nieskuteczność podobną do tej, z wcześniejszych meczów. Zdecydowanie nie był wersją siebie z meczu z Lechem Poznań. Podopieczni trenera Michala Gasparika razili nieskutecznością. Do końca starcia wykręcili xG na poziomie 3.08. Jednak tylko na tyle było ich stać.

Górnik Zabrze – Piast Gliwice 1:1 (Janicki 5′ – Vallejo 7′)

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →