Manchester United sprowadził latem Youriego Tielemansa, Andreya Santosa i Carlosa Balebę, za którego według Reutersa zapłacił około 60 milionów funtów plus bonusy. Kadra Michaela Carricka wygląda mocniej niż kilka miesięcy temu, ale początek Premier League kompletnie tego nie pokazuje. Po pięciu kolejkach United ma tylko pięć punktów, a dane GeniusIQ wskazują jeszcze jeden problem: w czterech podstawowych statystykach dotyczących biegania z wysoką intensywnością zespół zajmuje ostatnie miejsce w lidze.
Manchester United od lat próbuje znaleźć moment, w którym kolejne lato nie będzie już nazywane przebudową. Tym razem jednym z najważniejszych zadań było wzmocnienie środka pola. Najpierw przyszli Tielemans i Santos, a pod koniec sierpnia dołączył Baleba. Kameruńczyk podpisał kontrakt do 2031 roku z możliwością przedłużenia o kolejny sezon. Na papierze Carrick ma więc zdecydowanie więcej wariantów. Tielemans wnosi doświadczenie z Premier League i reprezentacji Belgii, Santos daje energię i możliwość gry na kilku pozycjach w środku, natomiast Baleba ma zapewnić siłę, dynamikę oraz odbiór. Problem w tym, że po pierwszych tygodniach sezonu United nadal wygląda jak zespół, któremu brakuje podstawowej powtarzalności.
Pięć kolejek, pięć punktów
Sezon rozpoczął się od porażki 0:2 z beniaminkiem Hull City. Później United pokonało Ipswich 5:2, ale było to jedyne ligowe zwycięstwo przed reprezentacyjną przerwą. Z Evertonem padł remis 2:2, derby z Manchesterem City zakończyły się porażką 0:1, a ostatnio zespół uratował remis 1:1 z Fulham dopiero w końcówce. Do tego dochodzi odpadnięcie z Pucharu Ligi po domowej porażce 2:3 z Brighton. Jest wprawdzie również druga twarz United – w Lidze Mistrzów drużyna bez większego problemu pokonała Sabah 4:0 – ale właśnie ta różnica pomiędzy poszczególnymi występami jest jednym z największych kłopotów Carricka. Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają dane fizyczne opublikowane po meczu z Fulham. Według GeniusIQ United zajmuje 20. miejsce w Premier League pod względem dystansu pokonywanego z wysoką intensywnością, czasu spędzonego na grze z wysoką intensywnością, liczby sprintów oraz czasu sprintu. Przeciwko Fulham piłkarze Carricka przebiegli łącznie o 6,6 kilometra mniej niż przeciwnicy.
Takie dane trzeba jednak interpretować ostrożnie. Drużyna, która ma więcej piłki, nie zawsze musi przebiec więcej od przeciwnika, a wysoka liczba sprintów sama w sobie nie świadczy jeszcze o jakości gry. Reuters zwracał uwagę, że Manchester City jest jedynym zespołem, od którego United przebiegło w tym sezonie więcej. To dobry przykład pokazujący, że same kilometry nie mogą być używane jako prosty ranking zaangażowania. Mimo tego cztery ostatnie miejsca jednocześnie trudno całkowicie zignorować, szczególnie gdy idą w parze ze słabymi wynikami. W spotkaniu z Fulham było widać długie fragmenty, w których United reagowało wolniej, nie doskakiwało do przeciwnika wystarczająco szybko i pozwalało rywalom przejąć kontrolę nad środkiem boiska. Po meczu Matheus Cunha również przyznał, że po przerwie przeciwnik wszedł w grę z większą energią. Problemu nie da się sprowadzić do prostego hasła, że piłkarze „nie chcą biegać”. Intensywność może wynikać z przygotowania fizycznego, organizacji pressingu, odległości pomiędzy formacjami czy tego, w jaki sposób drużyna reaguje po stracie piłki. To właśnie Carrick musi teraz rozłożyć na części i znaleźć odpowiedź.
Transfery zwiększyły oczekiwania
Nowi pomocnicy dostali zadanie poprawienia jednego z najbardziej krytykowanych sektorów zespołu. Baleba może dać przewagę fizyczną, Tielemans lepsze prowadzenie gry, a Santos dynamikę, ale żaden z nich nie rozwiąże automatycznie problemów całej drużyny. Jeżeli ustawienie sprawia, że zawodnicy muszą pokonywać zbyt duże odległości albo reagują na wydarzenia spóźnieni, kolejne nazwisko na liście transferowej niewiele zmieni. United ma teraz trzy tygodnie przerwy reprezentacyjnej i dla Carricka jest to moment bardzo potrzebny. Pięć punktów po pięciu kolejkach nie przesądza jeszcze o sezonie, tym bardziej że poprzednie rozgrywki zakończyły się trzecim miejscem i awansem do Ligi Mistrzów. Początek obecnych pokazuje jednak, że kosztowna przebudowa kadry nie wystarczy, jeżeli zespół nie zacznie grać z większą intensywnością i przede wszystkim większą regularnością.



