Jannik Sinner nie wróci już do gry w obecnym sezonie. We wtorek włoski tenisista poinformował w mediach społecznościowych, że jest w trakcie leczenia przewlekłego urazu kolana. Lider rankingu ATP pauzuje od lipcowego Wimbledonu.
Dramat i wielka strata
12 lipca Sinner triumfował w Wimbledonie. W wielkim finale pokonał 3:1 Alexandra Zvereva. Jak się okazało – to był jego ostatni mecz w tym sezonie. To właśnie na londyńskiej trawie Sinner po raz piąty w karierze triumfował w turnieju Wielkiego Szlema. W kolejnych nie wziął już jednak udziału. Nie pojawił się w sierpniu w Ameryce Północnej, a od września brakuje go w imprezach azjatyckich. We wtorek Włoch postanowił rozwiać wszelkie wątpliwości. Wraz ze sztabem medycznym zadecydował, że dla jego dalszej kariery najlepsze będzie podjęcie leczenia.
„Wraz z lekarzami zdecydowaliśmy, że potrzebuję pełnego leczenia mojego kolana, co oznacza, że sezon 2026 jest dla mnie zakończony. Kilka poprzednich lat, a zwłaszcza turnieje ATP Finals w Turynie, dawało mi mnóstwo pięknych emocji i odczuć, ale tym razem będzie inaczej. Muszę jednak myśleć o swojej karierze długoterminowo. Zrobię, co w mojej mocy, aby wrócić gotowym na 100%” – powiedział Sinner.
Włoscy kibice mają powody do rozczarowania. Lidera światowego rankingu zabraknie bowiem w Finałach ATP w Turynie (15-22 listopada), w których w ostatnich dwóch latach był najlepszy. Sinner ma w swoim dorobku 30 triumfów w turniejach ATP, w tym w pięciu wielkoszlemowych. Wygrał Australian Open (2024, 2025), Wimbledon (2025, 2026) i US Open (2024). We French Open dotarł natomiast do finału (2025).
Przed sobą ma jeszcze wiele lat kariery. Jednak tak samo jak w przypadku Carlosa Alcaraza, martwiące dla fanów tenisa jest to, że ta młoda generacja tenisistów nie ma zdrowia do grania. W przeszłości czy to u Novaka Djokovicia, Rafaela Nadala czy Rogera Federera w młodym wieku takich przypadków nie było. Oglądało się ich niczym niemal jak nieśmiertelnych gladiatorów, potrafiących dokonywać na korcie cudów. Obecni też to potrafią, lecz jak przychodzi do najważniejszych spotkań, to wykluczają ich kontuzje. Martwiące to mało powiedziane.


