Borussia Dortmund była o kilka minut od piątego zwycięstwa w piątym meczu Bundesligi. Zespół Niko Kovača prowadził z Werderem Brema 2:0 po trafieniach Daniela Svenssona i Nico Schlotterbecka, ale goście zdołali odrobić straty. Najpierw kontaktowego gola strzelił Ludovit Reis, a w doliczonym czasie gry do remisu doprowadził Niclas Füllkrug. Były napastnik BVB przypomniał o sobie kibicom na Signal Iduna Park, a Werder po czterech latach ponownie odebrał Dortmundczykom punkty w emocjonujących okolicznościach. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2.
Borussia przystępowała do piątkowego spotkania jako lider Bundesligi, mając na koncie komplet dwunastu punktów i zaledwie dwie stracone bramki. Werder również dobrze rozpoczął sezon, choć przed wyjazdem do Dortmundu musiał radzić sobie z licznymi problemami kadrowymi. Goście postawili na uważną grę w defensywie, ograniczając gospodarzom możliwość tworzenia dogodnych sytuacji. Dortmundczycy częściej utrzymywali się przy piłce, ale długo niewiele z tego wynikało. Werder potrafił natomiast odpowiedzieć szybkimi akcjami, a w 37. minucie Ludovit Reis niewiele pomylił się przy uderzeniu w kierunku dalszego słupka.
W pierwszej połowie gospodarze mieli spore problemy z przedostawaniem się pod bramkę Karla Heina. Werder skutecznie zamykał przestrzenie między formacjami, a gdy piłkarzom Borussii udawało się przedrzeć przez defensywę rywali, brakowało dokładności. Najlepszą okazję przed przerwą miał Maximilian Beier, ale estoński bramkarz świetnie obronił jego strzał w 43. minucie. Po zmianie stron spotkanie nabrało tempa. Najpierw Gregor Kobel uratował Borussię po uderzeniu Füllkruga, a w 62. minucie piłka znalazła się w bramce Werderu po efektownym strzale przewrotką Ethana Nwaneriego. Sędzia Christian Dingert nie uznał jednak trafienia z powodu wcześniejszego faulu w ofensywie. Cztery minuty później Hein zatrzymał jeszcze uderzenie Marcela Sabitzera.
Borussia Dortmund potrzebowała 80 minut, żeby przełamać Werder
Niko Kovač próbował zmienić przebieg spotkania kolejnymi roszadami. Na boisku pojawili się Fábio Silva, Joey Veerman i Konstantinos Karetsas, a Borussia coraz mocniej naciskała na defensywę Werderu. W 80. minucie gospodarze wreszcie dopięli swego. Maximilian Beier odebrał piłkę Mitchellowi Weiserowi, a Karetsas uruchomił Serhou Guirassy’ego. Napastnik przedarł się w okolice linii końcowej i wycofał futbolówkę do Silvy. Portugalczyk nieczysto trafił w piłkę, ale ta dotarła do Daniela Svenssona, który pokonał Heina. Pięć minut później Signal Iduna Park ponownie eksplodował z radości. Veerman dośrodkował w pole karne, gdzie Nico Schlotterbeck wygrał pojedynek główkowy z dwoma zawodnikami Werderu i skierował piłkę do siatki. Sędzia uznał trafienie, choć znajdujący się na pozycji spalonej Felix Nmecha utrudniał bramkarzowi obserwowanie akcji. Po analizie sytuacji gol został utrzymany. Borussia prowadziła 2:0, a kibice gospodarzy mogli już odliczać minuty do piątego ligowego zwycięstwa.
Werder potrzebował czterech minut. Füllkrug uciszył Dortmund
Goście odpowiedzieli niemal natychmiast. W 88. minucie Schlotterbeck niedokładnie podał piłkę na własnej połowie, co wykorzystali piłkarze Werderu. Ludovit Reis ruszył w kierunku pola karnego i zdecydował się na uderzenie z około dwudziestu metrów. Futbolówka odbiła się od wewnętrznej części słupka i wpadła do bramki Kobela. Przy trafieniu asystę zapisano Oskarowi Wójcikowi, który pojawił się na murawie już w 19. minucie, zastępując kontuzjowanego Amosa Piepera. Polski obrońca miał więc swój udział w odrabianiu strat przez zespół z Bremy.
Borussia nie zdołała utrzymać nawet jednobramkowego prowadzenia. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Marco Grüll posłał piłkę w pole karne, a Niclas Füllkrug znalazł się w odpowiednim miejscu i strzałem głową pokonał Kobela. Dla 33-letniego napastnika był to szczególny moment. W sezonie 2023/24 reprezentował Borussię Dortmund, z którą dotarł do finału Ligi Mistrzów. Później trafił do West Hamu, występował również w Milanie, a w sierpniu 2026 roku został wypożyczony do Werderu. Teraz zdobył pierwszą bramkę przeciwko swojemu byłemu klubowi, odbierając mu dwa punkty w ostatnich minutach spotkania.
Kibice Werderu mogli przypomnieć sobie wydarzenia z sierpnia 2022 roku. Wtedy ich drużyna również przegrywała na Signal Iduna Park 0:2, a pierwszego gola strzeliła dopiero w 89. minucie. Trafienia Lee Buchanana, Niklasa Schmidta i Olivera Burke’a przyniosły wówczas sensacyjne zwycięstwo 3:2. Cztery lata później Bremeńczycy nie zdołali powtórzyć tamtego wyniku, ale ponownie odrobili dwubramkową stratę w samej końcówce. Borussia po czterech kolejnych zwycięstwach po raz pierwszy w tym sezonie Bundesligi straciła punkty. Jeszcze w 85. minucie miała ich na koncie piętnaście, po ostatnim gwizdku musiała zadowolić się trzynastoma.


