Jeszcze w niedzielę wydawało się, że następcą Marka Jarolíma w Arce Gdynia zostanie Robert Kolendowicz. Dzień później pojawił się jednak nowy kandydat. Według Łukasza Gikiewicza blisko powrotu do klubu jest Tomasz Grzegorczyk, który prowadził już żółto-niebieskich w 2024 roku. Co ciekawe, po odejściu z Gdyni pracował w sztabie wspomnianego Kolendowicza w Pogoni Szczecin. Teraz może ponownie otrzymać szansę samodzielnego prowadzenia Arki, która po spadku z Ekstraklasy rozczarowuje na jej zapleczu.
Marek Jarolím na wylocie. Arka Gdynia szuka następcy
Arka przystępowała do sezonu 2026/27 z zamiarem szybkiego powrotu do Ekstraklasy. W czerwcu zatrudniono Marka Jarolíma, który wcześniej pracował m.in. w Slavii Praga i MFK Karviná. Czeski szkoleniowiec podpisał dwuletni kontrakt, a jego przyjście zbiegło się z nawiązaniem strategicznej współpracy pomiędzy gdyńskim klubem a Slavią. Początek rozgrywek wyglądał obiecująco, ponieważ Arka zdobyła dziewięć punktów w czterech kolejkach. Później przyszła jednak seria spotkań bez zwycięstwa.
W ostatnich pięciu ligowych meczach Gdynianie nie odnieśli ani jednej wygranej. Szczególnie bolesna była porażka 0:3 z Wartą Poznań, a niedzielne spotkanie z Pogonią Siedlce również zakończyło się niepowodzeniem. Arka przegrała 1:2, choć po trafieniu Konrada Gruszkowskiego zdołała jeszcze przed przerwą odpowiedzieć na gola Macieja Rosołka. W drugiej połowie zwycięstwo gospodarzom zapewnił Szymon Kobusiński. Po dziewięciu kolejkach spadkowicz z Ekstraklasy zajmuje dopiero 12. miejsce z dorobkiem jedenastu punktów. Bilans trzech zwycięstw, dwóch remisów i czterech porażek sprawił, że zaczęto spekulować o zakończeniu współpracy z Jarolímem. Według Meczyków czeski trener ma stracić stanowisko, a klub rozpoczął poszukiwania jego następcy.
W niedzielę Marek Ziemian informował, że nowym szkoleniowcem Arki może zostać Robert Kolendowicz, pozostający bez pracy po odejściu z Pogoni Szczecin. Wśród rozważanych kandydatów wymieniano także Aleksandara Vukovicia oraz Łukasza Becellę, który prowadzi Chrobrego Głogów. W przypadku tego ostatniego pojawił się nawet scenariusz wykupienia go z pierwszoligowego rywala. W poniedziałek Łukasz Gikiewicz przekazał jednak, że blisko objęcia posady w Gdyni jest Tomasz Grzegorczyk. Dla kibiców Arki to dobrze znane nazwisko. 45-latek pracował już przy Olimpijskiej, a jego poprzednia przygoda z prowadzeniem pierwszego zespołu zakończyła się w dość nietypowych okolicznościach.
Grzegorczyk trafił do Arki latem 2023 roku jako asystent Wojciecha Łobodzińskiego. Po zwolnieniu pierwszego trenera w sierpniu 2024 roku tymczasowo przejął drużynę i szybko poprawił jej wyniki. W czternastu spotkaniach odniósł jedenaście zwycięstw, zanotował jeden remis i poniósł dwie porażki. Gdynianie zakończyli rundę jesienną na drugim miejscu w tabeli pierwszej ligi z dorobkiem 40 punktów. Mimo znakomitego bilansu Grzegorczyk nie utrzymał stanowiska. Władze klubu już w październiku zdecydowały, że od grudnia pierwszym trenerem zostanie Dawid Szwarga. W styczniu 2025 roku Grzegorczyk rozwiązał umowę z Arką za porozumieniem stron i przeniósł się do Pogoni Szczecin.
Grzegorczyk pracował z Kolendowiczem w Pogoni
W Szczecinie objął funkcję asystenta Roberta Kolendowicza. Obaj współpracowali do września 2025 roku, kiedy szkoleniowiec Portowców stracił stanowisko. Grzegorczyk tymczasowo przejął wówczas drużynę i poprowadził ją w dwóch spotkaniach Ekstraklasy, przegrywając z Lechią Gdańsk i Legią Warszawa. Następnie pozostał w sztabie Thomasa Thomasberga. W kwietniu 2026 roku zakończył pracę przy pierwszym zespole Pogoni, a jego kontrakt obowiązywał do końca czerwca. Od tego czasu pozostaje bez klubu. Ewentualny powrót do Gdyni oznaczałby dla niego kolejną szansę na samodzielną pracę w miejscu, w którym osiągał już bardzo dobre wyniki. Tym razem miałby jednak przejąć zespół znajdujący się w znacznie trudniejszej sytuacji niż jesienią 2024 roku.
Oczywiście, na razie Arka nie potwierdziła ani rozstania z Jarolímem, ani zatrudnienia jego następcy. Gdynianie wrócą do ligowej rywalizacji 10 października, kiedy podejmą Polonię Warszawa. Ewentualny powrót Grzegorczyka byłby o tyle ciekawy, że niespełna dwa lata temu opuszczał klub po jedenastu zwycięstwach w czternastu spotkaniach. Teraz miałby przejąć drużynę, która od pięciu kolejek czeka na wygraną.



