Powrót NBA. Na inaugurację — Bucks vs Nets & Lakers vs Warriors

Nie tylko samym futbolem człowiek żyje, pora zacząć kolejny sezon z koszykarską ligą NBA. Minionej nocy mogliśmy oglądać show aktualnych mistrzów oraz pretendentów do następnego tytułu. Na pierwszy rzut lądują dwa starcia.

Milwaukee Bucks – Brooklyn Nets

Mikołaj Wójcik:

Hej, hej, wraca NBA!

Dziś w nocy rozpoczął się 75. sezon najlepszej koszykarskiej ligi świata. Na dobry początek dostaliśmy spotkanie pomiędzy mistrzami z Milwaukee a pretendentami do mistrzostwa, a więc Brooklyn Nets. Mecz został rzecz jasna poprzedzony wręczeniem Bucks mistrzowskich pierścieni za triumf w poprzednim sezonie. Nad halą Fiserv Forum został również zawieszony baner obwieszczający mistrzostwo gospodarzy w 2021.

Po przyjemnościach przyszedł czas na obowiązki, a Bucks nie zamierzali psuć swoim kibiców tzw. ring night. W zasadzie od początku gospodarze narzucili tempo, za którym Brooklyn z trudem starał się nadążyć. Po kilku minutach gospodarze objęli prowadzenie w tym meczu i już go nie oddali do samego końca, cały, czas utrzymując co najmniej kilka punktów przewagi.

Jak można było oczekiwać, wielki mecz rozegrał Giannis Antetokounmpo (32 p/14 zb/7 ast), który już w pierwszej kwarcie pokazał, kto rządzi na hali w Milwaukee.

Greek Freak wspomagany był przede wszystkim przez Khrisa Middletona i notującego świetny mecz z ławki Pata Connaughtona. Z dobrej strony pokazał się też drugoroczniak Jordan Nwora, notując 15 punktów i 6 zbiórek.

Nets próbowali przeciwstawić się mistrzom dzięki swojemu super duetowi w postaci KD i Hardena. Świetny debiut w nowych barwach notował również Patty Mills, który zaliczył 7 trójek na 7 prób (sic!). To wszystko było jednak za mało na ofensywny walec z Milwaukee. Mistrzowie zaczynają sezon w wielkim stylu.

Los Angeles Lakers – Golden State Warriors

Marcel Łuczak:

NBA wraca, ale LA Lakers w dalszym ciągu nie budzą się z koszmaru, który towarzyszył im w preseasonie, kiedy to przegrali wszystkie możliwe spotkania. Jeśli myśleliście, że na start ligi sytuacja diametralnie się zmieni, to byliście w błędzie. Chociaż uczciwie nie możemy powiedzieć, że Lakers przeciwko Warriors rozegrali złe spotkanie minionej nocy.

LeBron James świetnie się dogadywał na parkiecie z Anthonym Davisem. Panowie byli odpowiedzialni za prawie 60% całości zdobytych punktów przez drużynę z LA. Niestety, ale nie otrzymali zbyt wielkiej pomocy od reszty kolegów z zespołu, ponieważ prócz tej dwójki, nikt z Lakers nie rzucił dwucyfrowej liczby punktów. LeBron zakończył mecz z wynikiem w postaci 34 punktów/11 zbiórek/25 asyst. Z kolei u Davisa wyglądało to następująco – 33 punkty/11 zbiórek/2 asysty.

Fani NBA z pewnością będą mieli zarzuty do debiutującego Russella Westbrooka, który rzucił zaledwie 8 punktów i nie wyróżnił się niczym specjalnym. Widać, że facet musi się jeszcze rozkręcić i to koniecznie. Póki co — z dużej chmury mały deszcz. Będziemy mu się przyglądać, bo wiemy, jaki ten gracz ma potencjał. Od niego po prostu trzeba oczekiwać więcej. Wymówką może być fakt, że już dochodzą do nas głosy o tym, że system, w którym sprawują się podopieczni Franka, niezbyt pasuje ich nowemu zawodnikowi.

Co do wygranych, czyli Golden State Warriors. Stephen Curry co prawda zrobił triple-double (21-10-10), ale to nie był występ jednego zawodnika. Skuteczność na poziomie poniżej 30% nie przekonuje w jego przypadku. Chyba będziemy zgodni, że cichym bohaterem okazał się Chorwat — Bjelica. Ale najważniejsze, że Golden State zagrali jako prawdziwa drużyna, w przeciwieństwa do Lakers. W Warriors aż 6. graczy zgarnęło dwucyfrową liczbę punktów, gdzie po drugiej stronie barykady, jak już wcześniej wspomniałem, odpowiedzialność spoczywała głównie na barkach LeBrona i Davisa. U gospodarzy gołym okiem było widać grę zespołową, jakość i włożone zaangażowanie.

Na dobrą sprawę, mecz był wyrównany do ostatniej, czwartej kwarty. Wówczas ekipa z Los Angeles straciła swoje atrybuty i została zdominowana przez rywali. 38 do 29 dla Warriors przełożyło się na ich zwycięstwo w końcowym rezultacie.

Podobne

Górnik Zabrze minimalnie przegrał z Fenerbahce. Talisca rozstrzygnął mecz w Stambule

Górnik Zabrze rozpoczął rywalizację w eliminacjach Ligi Mistrzów od...

Aleksander Buksa znalazł nowy klub. Napastnik zostaje w I lidze

Aleksander Buksa nie pozostawał długo bez klubu po rozstaniu...

Stan Wawrinka pożegnał się z ceglaną mączką

Stan Wawrinka rozegrał swój ostatni mecz w karierze na...

Jagiellonia Białystok wzmocni linię pomocy?

Jagiellonia Białystok coraz śmielej porusza się po rynku transferowym....

Jagiellonia Białystok dopięła kluczowy transfer. To będzie nowa gwiazda drużyny?

Jeremy Agbonifo został nowym zawodnikiem Jagiellonii Białystok. 20-letni skrzydłowy...

Zespół ponad indywidualności. Hiszpania zasłużonym mistrzem

Hiszpania po mistrzostwie Europy zdobyła Puchar Świata. Triumf La Furia Roja to dowód na to, że zespół jest ważniejszy od indywidualności.

Leo Messi tylko ze srebrem. Messidependencia nie wystarczyła na Hiszpanię

Argentyna przegrała w finale Mistrzostw Świata z Hiszpanią po...

Morgan Rogers o krok od Chelsea. Padnie nowy rekord

Morgan Rogers zamieni Aston Villę na Chelsea. Londyńczycy zgodzili...

Antonelli wraca do wygrywania, a Russell ma problem. 4 wnioski po GP Belgii

Za nami przedostatnie zmagania kierowców Formuły 1 przed coroczną...

Hiszpania mistrzem świata, Argentyna kończyła w „10”

„Finałów się nie gra, finały się wygrywa” – mawia...

Sevilla pokonana! Cracovia z udanym zwieńczeniem obchodów 120-lecia klubu

Cracovia pokonała Sevillę 1:0 w wyjątkowym spotkaniu rozegranym z...

Kłopot bogactwa przerósł Thomasa Tuchela

Gdy Thomas Tuchel ogłosił powołania na Mistrzostwa Świata w...

Regulamin konkursu „Hiszpania – Argentyna”

1. Organizator konkursuOrganizatorem konkursu jest fanpage Mistrzowie Polski, prowadzony...

Francja wróciła z dalekiej podróży, ale Anglia miała zbyt dużą przewagę

Co za nieprawdopodobny scenariusz miał ten mecz brąz! W...
spot_img

KATEGORIE

spot_imgspot_img