W styczniu 2024 roku Szymon Żurkowski zapisał się w historii Serie A, zostając pierwszym Polakiem, który zdobył hat-tricka we włoskiej ekstraklasie. Dziś 28-letni pomocnik pozostaje bez klubu. W dwóch ostatnich sezonach rozegrał zaledwie sześć spotkań ligowych i uzbierał około 130 minut, a jego karierę wyhamowały poważne problemy z kolanem. W lipcu rozstał się ze Spezią, choć kontrakt miał obowiązywać jeszcze przez rok. Latem pojawiały się doniesienia o zainteresowaniu ze strony Górnika Zabrze, Widzewa Łódź i GKS-u Katowice, ale żaden z tych kierunków nie doprowadził dotychczas do transferu. Co stało się z pomocnikiem, który jeszcze niedawno regularnie występował w Serie A i otrzymywał powołania do reprezentacji Polski?
Górnik wypromował go do Włoch. Najlepiej odnalazł się w Empoli
Żurkowski trafił do Górnika Zabrze latem 2016 roku z Gwarka Zabrze. Początkowo występował w rezerwach, ale szybko przekonał do siebie sztab pierwszego zespołu. W sezonie 2017/18 stał się jednym z ważnych zawodników drużyny Marcina Brosza, która po powrocie do Ekstraklasy zajęła czwarte miejsce i wywalczyła awans do eliminacji Ligi Europy. Pomocnik wyróżniał się przygotowaniem fizycznym, intensywnością oraz umiejętnością włączania się do akcji ofensywnych. Nie ograniczał się do zabezpieczania środka pola, a jego występy zaczęły przyciągać uwagę zagranicznych klubów.
W styczniu 2019 roku Fiorentina zdecydowała się zapłacić za niego około 3,7 mln euro. Żurkowski dokończył sezon w Górniku, a latem przeniósł się do Włoch. We Florencji nie wywalczył jednak stałego miejsca w składzie. Znacznie lepiej radził sobie podczas wypożyczeń do Empoli, gdzie mógł regularnie występować i rozwijać się w dobrze znanym sobie środowisku. Szczególnie udany był sezon 2021/22. Polak rozegrał wówczas 35 spotkań Serie A, zdobywając sześć bramek i notując dwie asysty.
Dobre występy pozwoliły mu również znaleźć się w reprezentacji Polski. Żurkowski zadebiutował w seniorskiej kadrze, uzbierał siedem występów i pojechał na mistrzostwa świata w Katarze. Podczas turnieju nie pojawił się wprawdzie na boisku, ale sam wyjazd na mundial potwierdzał, że znajdował się wówczas w gronie polskich pomocników branych pod uwagę przez selekcjonera. Później jego sytuacja klubowa zaczęła się jednak komplikować.
Hat-trick, który przeszedł do historii Serie A
Najbardziej pamiętny występ Żurkowskiego przypadł na 21 stycznia 2024 roku. Pomocnik wrócił wtedy do Empoli po nieudanym okresie w Spezii i już w pierwszym spotkaniu po ponownym wypożyczeniu zdobył bramkę przeciwko Hellasowi Verona. Tydzień później dokonał czegoś, czego wcześniej nie udało się żadnemu Polakowi występującemu w Serie A. Empoli podejmowało Monzę w pierwszym meczu pod wodzą nowego trenera, Davide Nicoli. Żurkowski otworzył wynik uderzeniem z dystansu, a jeszcze przed przerwą podwyższył prowadzenie skuteczną dobitką głową. W drugiej połowie zdobył trzecią bramkę, ustalając rezultat na 3:0. Został tym samym pierwszym polskim zawodnikiem z hat-trickiem we włoskiej ekstraklasie. Wcześniej nie dokonali tego nawet Zbigniew Boniek, Arkadiusz Milik czy Krzysztof Piątek.
Wydawało się wtedy, że pomocnik znalazł odpowiednie miejsce do odbudowania swojej kariery. Rundę wiosenną zakończył z czterema golami w trzynastu meczach Serie A, a Empoli zdołało utrzymać się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Problem w tym, że obiecującego powrotu nie udało się przekuć w dłuższy okres regularnej gry. Kolejny sezon przyniósł poważne komplikacje zdrowotne.
Sześć meczów w dwa sezony. Żurkowski musiał przejść dwie operacje
W rozgrywkach 2024/25 Żurkowski wystąpił dla Empoli tylko w pięciu spotkaniach ligowych. Wszystkie rozpoczynał na ławce rezerwowych, a łącznie spędził na boisku niewiele ponad 100 minut. Nie zdobył bramki ani nie zanotował asysty. Wiosną stało się jasne, że jego problemy zdrowotne są na tyle poważne, iż konieczny będzie zabieg chirurgiczny. W kwietniu 2025 roku Polak przeszedł w Barcelonie operację prawego kolana. Dotyczyła ona jego tylno-bocznej części, a klub poinformował, że zabieg zakończył się pomyślnie. Żurkowski nie wrócił już do gry w tamtym sezonie. Po zakończeniu wypożyczenia opuścił Empoli i ponownie znalazł się w Spezii, która występowała na zapleczu Serie A. Latem 2025 roku pomocnik próbował odbudować formę. Uczestniczył w przygotowaniach z zespołem, a w klubowych mediach mówił o powrocie po kontuzji i chęci pomocy drużynie. Nowy sezon rozpoczął jednak od zaledwie jednego ligowego występu. Rozegrał około pół godziny przeciwko Empoli, po czym ponownie wypadł z gry.
W listopadzie konieczna okazała się kolejna operacja. Tym razem chodziło o stabilizację więzadła pobocznego prawego kolana, które było już wcześniej operowane. Zabieg ponownie przeprowadzono w Barcelonie. Żurkowski musiał rozpocząć kolejny okres rehabilitacji, a na boisku nie pojawił się już do końca rozgrywek 2025/26. Bilans dwóch ostatnich sezonów jest wyjątkowo skromny: sześć meczów ligowych i około 130 minut gry. Jeszcze niedawno Żurkowski potrafił regularnie występować we włoskiej ekstraklasie, tymczasem przez kilkanaście miesięcy praktycznie nie miał możliwości rywalizowania z przeciwnikami. Tak długa przerwa pozostaje istotnym kontekstem przy ocenie jego sportowej przyszłości.
Spezia rozwiązała kontrakt. Sprawa trafiła do arbitrażu
11 lipca Spezia oficjalnie poinformowała o zakończeniu współpracy z Żurkowskim. Jego umowa miała pierwotnie obowiązywać do czerwca 2027 roku, ale nie została wypełniona. Klub nie przedstawił w krótkim komunikacie szczegółowego uzasadnienia decyzji ani warunków finansowych rozstania. Więcej informacji przekazał włoski serwis Spezia1906. Według jego ustaleń strony nie osiągnęły porozumienia w sprawie rozwiązania kontraktu, dlatego klub skierował sprawę do arbitrażu. Postępowanie zakończyło się decyzją korzystną dla Spezii, umożliwiającą wcześniejsze zakończenie umowy. Włoscy dziennikarze zwracali uwagę, że kontrakt pomocnika był kosztowny i nie przewidywał obniżenia wynagrodzenia po spadku drużyny do niższej ligi. Nie należy jednak sprowadzać całej sprawy wyłącznie do kontuzji. Problemy zdrowotne ograniczyły liczbę występów Żurkowskiego, ale zakończenie kontraktu było osobnym procesem, w którym znaczenie miały również ustalenia finansowe między stronami. Sam zawodnik od lipca pozostaje wolnym piłkarzem i może podpisać umowę z nowym pracodawcą bez konieczności płacenia odstępnego.
Górnik, Widzew i GKS Katowice. Dlaczego Żurkowski nie wrócił do Ekstraklasy?
Po rozstaniu ze Spezią nazwisko pomocnika zaczęło pojawiać się w kontekście powrotu do Polski. Włoski serwis CalcioSpezia informował w lipcu o zainteresowaniu Górnika Zabrze i Widzewa Łódź. Szczególnie głośno zrobiło się o możliwości ponownego występu Żurkowskiego w klubie, z którego przed laty wyjechał do Fiorentiny. Zabrzanie stracili latem ważnych zawodników środka pola, dlatego taki kierunek wydawał się zrozumiały. Władze Górnika szybko ostudziły jednak spekulacje. Dyrektor sportowy Łukasz Milik przyznał w rozmowie z Meczykami, że klub nie prowadzi rozmów dotyczących transferu Żurkowskiego. Nie potwierdziły się więc doniesienia sugerujące, że powrót pomocnika do Zabrza jest bliski. W przypadku Widzewa również nie doszło do oficjalnego porozumienia.
W sierpniu pojawił się kolejny zainteresowany. Sebastian Staszewski poinformował, że pozyskanie Żurkowskiego rozważa GKS Katowice. W tym samym okresie włoskie media wymieniały również Carrarese i Virtus Entella. Mimo kilku potencjalnych kierunków pomocnik nie znalazł nowego pracodawcy. Największą niewiadomą pozostaje jego przygotowanie do regularnej gry. Przez ostatnie dwa sezony Żurkowski przeszedł dwie operacje i wystąpił tylko w sześciu meczach ligowych. Klub rozważający jego zatrudnienie musiałby więc sprawdzić, w jakiej dyspozycji znajduje się zawodnik i jak wygląda jego gotowość do codziennych treningów. Nie ma obecnie wystarczających informacji, by przesądzać, kiedy będzie mógł wrócić do pełnych obciążeń.
Szymon Żurkowski ma dopiero 28 lat i za sobą występy w Serie A, reprezentacji Polski oraz na mundialu. Jeszcze w styczniu 2024 roku potrafił samodzielnie rozstrzygnąć mecz Empoli z Monzą, zdobywając trzy bramki. Dziś jego sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Samo doświadczenie z włoskich boisk nie wystarczy, aby zagwarantować mu kontrakt, jeśli zainteresowany klub nie będzie przekonany do jego aktualnej dyspozycji. Powrót do Ekstraklasy pozostaje jedną z możliwości, ale najważniejszym krokiem dla byłego pomocnika Górnika będzie znalezienie miejsca, w którym znów zacznie regularnie trenować i grać.



