Ante Crnac opuszczał Raków Częstochowa jako bohater jednego z największych transferów w historii Ekstraklasy. Norwich City zapłaciło za Chorwata około 11 mln euro, licząc, że młody zawodnik pomoże drużynie w walce o powrót do Premier League. Pierwszy sezon w Anglii zakończył z siedmioma bramkami i czterema asystami, ale później jego karierę zatrzymała poważna kontuzja. Po ponad dziesięciu miesiącach od zerwania więzadła krzyżowego 22-latek wrócił na boisko i strzelił gola w Pucharze Ligi. W Championship nadal musi jednak zadowalać się rolą rezerwowego. Po czterech występach ma na koncie zaledwie 57 minut.
Raków Częstochowa zarobił miliony
Kiedy Crnac przenosił się do Norwich w sierpniu 2024 roku, miał zaledwie 20 lat, ale zdążył już pokazać się z dobrej strony w polskiej lidze. Raków sprowadził go rok wcześniej ze Slavena Belupo za około 1,3 mln euro, a następnie sprzedał za kwotę ponad ośmiokrotnie wyższą. Dla Częstochowian była to jedna z najważniejszych transakcji wychodzących w historii klubu. Norwich zdecydowało się z kolei na poważną inwestycję w zawodnika, który miał przed sobą wiele lat gry na wysokim poziomie.
Crnac zakończył rozgrywki 2023/24 z ośmioma bramkami i czterema asystami w 26 występach Ekstraklasy. Na początku kolejnego sezonu dołożył jeszcze jednego gola i asystę w pięciu spotkaniach. Potrafił grać zarówno na skrzydle, jak i bliżej środka ataku, a jego warunki fizyczne i umiejętność gry lewą nogą zwróciły uwagę zagranicznych klubów. Norwich zapłaciło za niego około 11 mln euro, co uczyniło Chorwata jednym z najdroższych piłkarzy sprzedanych z polskiej ligi. Pierwszy sezon na Carrow Road nie był nieudany, choć Crnac potrzebował czasu na przystosowanie się do nowych warunków. W 38 meczach Championship zdobył siedem bramek i zanotował cztery asysty, spędzając na boisku ponad 2500 minut. Regularnie pojawiał się w składzie, a z czasem zaczął odgrywać coraz ważniejszą rolę w ofensywie Kanarków. Nie był jeszcze napastnikiem, który w pojedynkę potrafił rozstrzygać spotkania, lecz jego dorobek dawał podstawy, by oczekiwać dalszego rozwoju.
Zerwane więzadło wykluczyło Crnaca z gry na wiele miesięcy
Rozgrywki 2025/26 miały być dla Chorwata okazją do zrobienia kolejnego kroku. Początek nie układał się jednak po jego myśli. W jedenastu spotkaniach Championship nie zdobył bramki ani nie zanotował asysty, a Norwich miało duże problemy z regularnym punktowaniem. Crnac otrzymywał szanse, lecz nie potrafił przełożyć ich na konkrety pod bramką rywali.
21 października 2025 roku, podczas wyjazdowego meczu z Derby County, doznał poważnego urazu kolana. Badania wykazały zerwanie więzadła krzyżowego przedniego. Ówczesny trener Norwich Liam Manning potwierdził, że zawodnik będzie musiał przejść operację i nie wróci już do gry w tamtym sezonie. Dla 21-letniego wówczas Chorwata oznaczało to konieczność rozpoczęcia długiej rehabilitacji w momencie, gdy wciąż próbował ugruntować swoją pozycję w angielskim futbolu. Według danych Transfermarkt uraz skutkował 260 dniami przerwy i opuszczeniem 38 spotkań. Na pierwszy oficjalny występ Crnac czekał jednak aż do 25 sierpnia 2026 roku, czyli ponad dziesięć miesięcy od meczu z Derby. W tym czasie zmieniła się również sytuacja kadrowa Norwich. Chorwat wracał więc nie tylko po długiej nieobecności, ale także do drużyny, w której musiał ponownie wywalczyć sobie miejsce.
Gol z Cardiff, później tylko 57 minut w Championship
Crnac wrócił na boisko 25 sierpnia, w spotkaniu Pucharu Ligi przeciwko Cardiff City. Pojawił się na murawie po godzinie gry, zastępując Mathiasa Kvistgaardena. W 78. minucie wykorzystał podanie Jacka Staceya i podwyższył prowadzenie Norwich na 2:0. Kanarki ostatecznie wygrały 2:1, a Chorwat już w pierwszym meczu po kontuzji mógł cieszyć się z trafienia. W lidze nie poszło mu jednak równie dobrze. W Championship wystąpił czterokrotnie, za każdym razem wchodząc z ławki rezerwowych. Szanse otrzymywał w spotkaniach z Burnley, Sheffield United, Birmingham City i Boltonem Wanderers. Żadnego z tych meczów nie rozpoczął w podstawowym składzie, a łącznie uzbierał jedynie 57 minut. Nie zdobył w tym czasie bramki ani nie zanotował asysty.
Chorwat dostał natomiast okazję do gry od pierwszej minuty w Pucharze Ligi przeciwko Manchesterowi City. Rozegrał 62 minuty, a Norwich przegrało na Etihad Stadium 0:5. Jego łączny bilans po powrocie to sześć oficjalnych występów, 148 minut i jedno trafienie. Trener Philippe Clement nie odsunął więc byłego piłkarza Rakowa od drużyny, ale na razie korzysta z niego przede wszystkim jako zmiennika. Pozycja Crnaca różni się tym samym od tej, którą zajmował podczas pierwszego sezonu w Anglii. Wówczas regularnie otrzymywał szanse i potrafił wykorzystać je pod bramką rywali. Teraz nawet niezły występ w pucharze nie zapewnił mu miejsca w jedenastce na kolejne spotkanie ligowe.
Norwich ma problemy. Clement szuka rozwiązań w ofensywie
Sytuacja Kanarków nie ułatwia Crnacowi zadania. Norwich przegrało ostatnio 3:4 z Middlesbrough oraz 3:4 z Boltonem Wanderers. Po ośmiu kolejkach ma dziewięć punktów i zajmuje 17. miejsce w tabeli Championship. Wyniki są dalekie od oczekiwań klubu, który zamierzał włączyć się do rywalizacji o awans do Premier League. Clement dysponuje kilkoma możliwościami ustawienia ofensywy. W kadrze znajdują się między innymi Mathias Kvistgaarden i Anthony Musaba, a Crnac po wielomiesięcznej nieobecności musi ponownie przekonać trenera do swoich umiejętności. Na razie nie wiadomo, czy jego krótkie występy są przede wszystkim elementem ostrożnego powrotu po kontuzji, czy wynikają z aktualnej hierarchii w zespole. Sam szkoleniowiec nie wskazał jednej przyczyny ograniczonej liczby minut Chorwata.
Dla Norwich to również niewygodna sytuacja. Klub zapłacił za Crnaca około 11 mln euro i po jego pierwszym sezonie mógł liczyć, że z czasem otrzyma jeszcze skuteczniejszego zawodnika. Poważny uraz pokrzyżował te plany, a obecne problemy zespołu utrudniają spokojne wprowadzanie 22-latka do regularnej gry. Chorwat musi jednocześnie odbudowywać formę i rywalizować o miejsce z piłkarzami, którzy podczas jego nieobecności mogli pracować z drużyną.
Raków sprzedał go za 11 mln euro. Co dalej z Ante Crnacem?
Z perspektywy Rakowa transfer Crnaca pozostaje znakomitym interesem. Częstochowianie sprowadzili Chorwata za około 1,3 mln euro i niespełna rok później otrzymali za niego kwotę sięgającą 11 mln euro. Norwich kupowało jednak nie tylko zawodnika gotowego do gry w Championship, ale również piłkarza, którego wartość miała rosnąć wraz z kolejnymi sezonami. Kontuzja sprawiła, że ten plan trzeba było odłożyć. Crnac ma kontrakt obowiązujący do czerwca 2028 roku. Klub nie musi więc spieszyć się z decyzją o jego sprzedaży, a sam zawodnik wciąż ma czas, by odzyskać pozycję wypracowaną podczas pierwszego sezonu w Anglii. Najpierw musi jednak zacząć regularnie pojawiać się na boisku. Bez tego trudno będzie zarówno poprawić indywidualne statystyki, jak i przekonać Clementa do wystawiania go od pierwszej minuty. Po przerwie reprezentacyjnej Norwich wróci do ligowej rywalizacji 10 października, kiedy zmierzy się na wyjeździe ze Swansea City. Dla Crnaca będzie to kolejna okazja, by powalczyć o większą liczbę minut. Jeszcze niedawno stanowił jeden z najdroższych zakupów w historii Kanarków, a pierwszy sezon pokazał, że potrafi poradzić sobie na poziomie Championship. Teraz nie musi udowadniać, ile był wart latem 2024 roku. Musi przede wszystkim pokazać, że po poważnej kontuzji nadal może być ważnym piłkarzem Norwich.



