Jagiellonia Białystok zarabia miliony. Transfer Pietuszewskiego i europejskie puchary odmieniły finanse klubu

Jeszcze kilka lat temu Jagiellonia Białystok nie osiągała nawet 50 milionów złotych rocznych przychodów. Dziś Duma Podlasia znajduje się w finansowej czołówce Ekstraklasy, sprzedaje wychowanków za miliony euro i regularnie występuje w europejskich pucharach. Według najnowszej edycji raportu „Finansowa Ekstraklasa”, przygotowanego przez Grant Thornton we współpracy z Ekstraklasą SA, przychody klubu w sezonie 2025/26 wyniosły 169,68 mln zł, a zysk netto osiągnął 71,08 mln zł. Jagiellonia zajęła trzecie miejsce w zestawieniu przychodów, ustępując jedynie Legii Warszawa i Lechowi Poznań. Za tymi wynikami stoją przede wszystkim sukcesy drużyny Adriana Siemieńca oraz coraz większe kwoty uzyskiwane ze sprzedaży zawodników.

Od niespełna 50 do prawie 170 milionów złotych. Jagiellonia zmieniła swoje finanse

Mistrzostwo Polski zdobyte w 2024 roku było dla Jagiellonii czymś więcej niż największym sukcesem sportowym w historii klubu. Otworzyło drogę do znacznie większych wpływów z europejskich rozgrywek, a jednocześnie zwiększyło zainteresowanie drużyną ze strony kibiców i sponsorów. Jeszcze w sezonie 2022/23 przychody Białostoczan wynosiły 44,9 mln zł. Dwa lata później osiągnęły już 129,2 mln zł, a najnowsze zestawienie przyniosło kolejny wzrost – do 169,68 mln zł. Oznacza to, że w ciągu trzech sezonów skala finansowej działalności klubu zwiększyła się niemal czterokrotnie.

Według raportu Grant Thornton za sezon 2024/25 Jagiellonia zajęła wówczas czwarte miejsce pod względem przychodów ogółem i drugie po wyłączeniu sprzedaży zawodników. W kolejnych rozgrywkach awansowała na trzecią pozycję w zestawieniu przychodów ogółem, ale pod względem wpływów niezwiązanych z transferami spadła na trzecie miejsce. Warto jednak zwrócić uwagę na zmianę struktury wpływów. O ile w sezonie 2024/25 sprzedaż piłkarzy przyniosła 20,2 mln zł, o tyle rok później przychody transferowe wzrosły do 64,94 mln zł. Stanowiły już około 38 procent wszystkich wpływów klubu. Bez uwzględnienia transferów osiągnęła 104,74 mln zł przychodów, z czego 62,7 mln zł pochodziło ze scentralizowanych praw medialnych i marketingowych. Działalność komercyjna zapewniła kolejne 21,7 mln zł, a wpływy z dnia meczowego wyniosły 20,31 mln zł. W porównaniu z poprzednim sezonem przychody niezwiązane ze sprzedażą zawodników nieznacznie jednak spadły. To ważne rozróżnienie: rekordowy wynik Jagiellonii był w dużej mierze konsekwencją wyjątkowo udanego okresu na rynku transferowym.

Dwa sezony w Lidze Konferencji. Europejskie puchary przyniosły ogromne pieniądze

Jednym z najważniejszych źródeł przychodów białostockiego klubu pozostają występy w Europie. W sezonie 2024/25 zespół Adriana Siemieńca awansował do ćwierćfinału Ligi Konferencji, w którym przegrał dwumecz z Realem Betis. Wcześniej pokonał między innymi FC Kopenhagę, Molde i Cercle Brugge. Każdy kolejny etap oznaczał dodatkowe premie od UEFA, ale również możliwość sprzedaży biletów na atrakcyjne spotkania z zagranicznymi rywalami.

Rozgrywki 2025/26 przyniosły kolejną europejską przygodę. Jagiellonia wyeliminowała w kwalifikacjach Novi Pazar, Silkeborg i Dinamo City, a następnie zakończyła fazę ligową na siedemnastym miejscu. Pokonała Hamrun Spartans i KuPS, zremisowała ze Strasbourgiem, Shkëndiją i AZ Alkmaar, a jedyną porażkę poniosła przeciwko Rayo Vallecano. W barażach o 1/8 finału białostoczanie trafili na Fiorentinę. Po porażce 0:3 u siebie byli blisko sprawienia sensacji we Florencji, gdzie wygrali rewanż 4:2 po dogrywce. Ostatecznie jednak odpadli z rozgrywek. Dwa kolejne sezony z europejskimi pucharami pozwoliły Jagiellonii zwiększyć przychody, ale równie ważna była możliwość regularnego pokazywania swoich zawodników na międzynarodowym rynku. Występy przeciwko zagranicznym rywalom pomagały budować rozpoznawalność klubu i podnosić wartość piłkarzy, z których część w kolejnych miesiącach znalazła nowych pracodawców.

Pietuszewski za osiem milionów euro. Jagiellonia zarabia na wychowankach

W styczniu 2026 roku Oskar Pietuszewski został zawodnikiem FC Porto. Portugalski klub zapłacił za siedemnastoletniego skrzydłowego osiem milionów euro, a dodatkowe dwa miliony zapisano w bonusach uzależnionych od spełnienia określonych warunków. Jagiellonia zagwarantowała sobie również dziesięć procent zysku z kolejnej sprzedaży zawodnika. Była to najwyższa transakcja wychodząca w historii białostockiego klubu, przebijająca wcześniejszy rekord związany z odejściem Patryka Klimali do Celticu.

Pietuszewski przeszedł przez akademię Jagiellonii, zadebiutował w pierwszej drużynie i stopniowo wypracował sobie coraz ważniejszą pozycję w zespole Siemieńca. Zainteresowanie ze strony zagranicznych drużyn pozwoliło klubowi wynegocjować kwotę, która jeszcze kilka lat wcześniej pozostawałaby poza jego zasięgiem. Nie wszystkie pieniądze zapisane w umowie musiały jednak od razu wpłynąć na konto Jagiellonii. Podstawowa kwota transferu, bonusy i ewentualny udział w przyszłej sprzedaży to odrębne elementy transakcji, których nie należy utożsamiać z natychmiastowym przypływem gotówki. Pietuszewski nie był jedynym zawodnikiem, którego sprzedaż miała istotne znaczenie dla klubowych finansów. W sezonie 2025/26 Jagiellonia rozstała się również z Mateuszem Skrzypczakiem, sprzedanym do Lecha Poznań. Według danych Transfermarkt kwota odstępnego wyniosła około 900 tysięcy euro. Mniejsze wpływy przyniósł transfer Lamine’a Diaby-Fadigi do Rakowa Częstochowa. Z kolei 1 lipca 2026 roku klub oficjalnie potwierdził odejście kolejnego wychowanka, Bartosza Mazurka, do Red Bulla Salzburg. Jego transfer otworzył następny rozdział w historii sprzedaży zawodników wyszkolonych w Białymstoku.

Jagiellonia sprzedawała, ale utrzymała miejsce na podium

Wysokie wpływy transferowe nie oznaczają, że cała uzyskana kwota może zostać odłożona na przyszłość. Po odejściu ważnych zawodników klub musi zadbać o utrzymanie odpowiedniego poziomu sportowego, a sprowadzanie następców również wiąże się z wydatkami. Jagiellonia w ciągu kilkunastu miesięcy straciła między innymi Pietuszewskiego, Skrzypczaka, Michala Sáčka i Jarosława Kubickiego. Każdy z nich odgrywał w zespole istotną rolę, dlatego Adriana Siemieńca czekało zadanie ponownego poukładania drużyny.

Latem 2025 roku do Białegostoku trafili między innymi Dawid Drachal z Rakowa Częstochowa, Dimitris Rallis z Heerenveen, Bernardo Vital z Realu Saragossa i Kamil Jóźwiak. Klub korzystał również z wypożyczeń, sprowadzając Alejandro Pozo i Bartłomieja Wdowika. Zimą 2026 roku, już po sprzedaży Pietuszewskiego, szeregi zespołu zasilili między innymi Kajetan Szmyt, Apostolos Konstantopoulos i Guilherme Montoia. Wypożyczono również Sameda Baždara oraz Matíasa Nahuela.

Nie wszystkie transfery przyniosły oczekiwane efekty, a niektórzy zawodnicy potrzebowali czasu na dostosowanie się do wymagań Siemieńca. Mimo przebudowy Jagiellonia zakończyła sezon 2025/26 na trzecim miejscu w Ekstraklasie – zdobyła 56 punktów, tyle samo co wicemistrzowski Górnik Zabrze, któremu ustąpiła z powodu gorszego bilansu bezpośrednich spotkań. Dla Białostoczan był to trzeci kolejny sezon zakończony na ligowym podium. Taka regularność ma wymierne znaczenie finansowe, ponieważ umożliwia ponowną walkę o europejskie premie, a jednocześnie zwiększa atrakcyjność klubu dla sponsorów i potencjalnych nowych zawodników.

Ponad 71 milionów złotych zysku netto. Co dalej z pieniędzmi Jagiellonii?

Najnowsze zestawienie finansowe przyniosło Jagiellonii jeszcze jeden powód do zadowolenia. Zysk netto za sezon 2025/26 wyniósł 71,08 mln zł, co było najwyższym wynikiem spośród wszystkich klubów Ekstraklasy. To znacznie więcej niż 33,5 mln zł wykazane w sprawozdaniu finansowym za rok kalendarzowy 2025 , choć należy pamiętać, że oba dokumenty obejmują różne okresy. Dla porównania, w 2024 roku białostocka spółka osiągnęła zysk netto w wysokości około 44,6 mln zł.

Tak wysoki wynik nie oznacza jednak, że Jagiellonia dysponuje identyczną kwotą wolnej gotówki. Znaczna część środków ze sprzedaży zawodników wpływa w ratach, a klub musi finansować bieżącą działalność, wynagrodzenia, akademię i kolejne transfery. Z wypowiedzi Marzeny Romaniuk, wiceprezes Jagiellonii, przytoczonej przy okazji najnowszego raportu wynika, że należności o wartości 54,6 mln zł mają wpływać do klubu aż do września 2028 roku. Jednym z kierunków dalszego rozwoju pozostaje również budowa nowoczesnego ośrodka sportowo-szkoleniowego. Jagiellonia znalazła się więc w sytuacji, w której może planować kolejne inwestycje, nie rezygnując z rywalizacji o wysokie miejsca w Ekstraklasie. Nie powinna jednak zakładać, że każdego roku sprzeda zawodnika za osiem milionów euro lub dotrze do zaawansowanej fazy europejskich pucharów. Wystarczy spojrzeć na strukturę przychodów z ostatniego sezonu: niemal 65 mln zł pochodziło z transferów, a wpływy z pozostałej działalności były nieco niższe niż rok wcześniej.

Klub z Białegostoku przeszedł ogromną drogę od sezonu 2022/23, kiedy osiągał niespełna 45 mln zł przychodów. Trzy kolejne miejsca na podium, dwa sezony w fazie ligowej Ligi Konferencji i rekordowe transfery wychowanków pozwoliły zwiększyć tę kwotę niemal czterokrotnie. Teraz wyzwaniem będzie utrzymanie osiągniętej pozycji, a przede wszystkim takie wykorzystanie zarobionych pieniędzy, aby kolejne sukcesy nie zależały wyłącznie od sprzedaży największych talentów.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img