Atletico wypunktowało Real! Druga porażka Królewskich w sezonie

Atletico Madryt przystępowało do derbów w znakomitej formie. W środę rozgromiło Osasunę 4:0, a wcześniej pokonało Real Sociedad 3:0. Real Madryt wygrał natomiast pięć z sześciu ligowych spotkań, choć jego ostatnie występy pozostawiały sporo do życzenia. Niedzielne starcie potwierdziło problemy Królewskich. Drużyna Diego Simeone zwyciężyła 2:1 i wyprzedziła lokalnego rywala w tabeli.

Przed derbami Atletico miało na koncie 13 punktów, o dwa mniej od Realu. Podopieczni José Mourinho w poprzedniej kolejce potrzebowali gola w doliczonym czasie, żeby pokonać Elche, po tym jak roztrwonili dwubramkowe prowadzenie. Tym razem poprzeczka wisiała znacznie wyżej. Gospodarze przystępowali do spotkania po dwóch ligowych zwycięstwach bez straty bramki i wiedzieli, że kolejna wygrana da im awans przed Królewskich.

Derby rządzą się swoimi prawami

Często mówi się, że derby rządzą się swoimi prawami. W niedzielne popołudnie piłkarze obu madryckich drużyn przede wszystkim przypominali, jak wysoka potrafi być temperatura tych spotkań. Ostre wejścia i kolejne faule utrudniały płynną grę, a niektóre starcia wywoływały więcej dyskusji niż akcje pod bramkami. Najwięcej kontrowersji wzbudził atak Cristiana Romero na Jude’a Bellinghama. Obrońca Atletico otrzymał żółtą kartkę, choć sposób, w jaki potraktował przeciwnika, dawał podstawy do dyskusji o surowszej karze. Argentyńczyk pozostał jednak na boisku, a obie drużyny kończyły pierwszą połowę w komplecie.

Pod względem rozegrania lepiej wyglądały fragmentami akcje zespołu Simeone. Gospodarze potrafili kilkoma podaniami przenieść grę pod pole karne przeciwnika, lecz brakowało im dokładnego zakończenia. Do tego dokładali solidną grę w obronie, przez co Real miał trudności z wypracowaniem dogodnych sytuacji. Królewscy próbowali uderzeń z dystansu, ale rzadko udawało im się przedostać bliżej bramki Jana Oblaka. Atletico miało swoje lepsze momenty, jednak nie zdołało przełożyć ich na prowadzenie. Do przerwy utrzymywał się remis 0:0, a obie drużyny miały nad czym pracować w ofensywie.

Gorzej się zacząć nie da

Real nie zachwycał przed przerwą, a początek drugiej połowy przyniósł mu znacznie poważniejsze kłopoty. Simeone wprowadził Koke za Marca Pubilla, wzmacniając środek pola doświadczonym pomocnikiem. Niedługo później Giuliano Simeone został sfaulowany w polu karnym przez Deana Huijsena. Sędzia wskazał na jedenasty metr i pokazał obrońcy Realu bezpośrednią czerwoną kartkę. Rzut karny wykorzystał Alejandro Grimaldo, a w 59. minucie było już 2:0. Po dograniu Giuliano Simeone drugą bramkę dla gospodarzy zdobył Jonathan David. W ciągu kilku minut Królewscy stracili zawodnika i dwa gole, a Atletico mogło spokojniej rozgrywać kolejne akcje.

Przewaga liczebna gospodarzy była coraz bardziej widoczna. Real miał problem z oddaleniem gry od własnego pola karnego, a Thibaut Courtois ratował go przed kolejnymi stratami. Atletico szukało trzeciego trafienia, które pozwoliłoby mu uniknąć nerwów w końcówce. Nie zdołało jednak ponownie pokonać Belga. W 89. minucie Antonio Rüdiger zdobył bramkę kontaktową i przywrócił gościom nadzieję na punkt. Podopieczni Mourinho ruszyli po wyrównanie, lecz ich zryw nie przyniósł kolejnego gola. Gospodarze utrzymali prowadzenie, choć przy wyniku 2:1 musieli zachować czujność do ostatniego gwizdka.

Atletico wypunktowało Real, wykorzystując przede wszystkim fatalny początek drugiej połowy w wykonaniu rywala. Faul Huijsena miał ogromne znaczenie, ale drużyna Simeone potrafiła skorzystać z otrzymanej przewagi. Los Colchoneros awansowali na drugie miejsce z dorobkiem 16 punktów. Królewscy mają o jeden mniej, a do prowadzącej Barcelony tracą już sześć.

Mourinho po raz drugi w tym ligowym sezonie musi tłumaczyć porażkę. Simeone dopisuje natomiast kolejne zwycięstwo w derbach i trzeci ligowy triumf z rzędu.

Atletico Madryt – Real Madryt 2:1 (Alejandro Grimaldo (k.), Jonathan David – Antonio Rüdiger)

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img