Rafał Ulatowski przestał pełnić obowiązki dyrektora sportowego Zagłębia Lubin. Klub poinformował o rozstaniu dzień po bolesnej porażce z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg w Pucharze Polski. Sam komunikat był jednak bardzo krótki i nie zawierał informacji o powodach podjętej decyzji.
Za błędy trzeba płacić?
Najprościej byłoby połączyć odejście Ulatowskiego z pucharową kompromitacją. Termin opublikowania komunikatu naturalnie prowadzi do takich wniosków, ale nie musi oznaczać, że o wszystkim przesądził jeden mecz. Informacje o słabnącej pozycji dyrektora sportowego pojawiały się już w maju, a więc kilka miesięcy przed spotkaniem z Siarką.
Ulatowski rozpoczął pracę na stanowisku dyrektora sportowego 13 czerwca 2025 roku. Jego kadencja trwała zatem niespełna 15 miesięcy. Nie była to jego pierwsza praca w Lubinie. W przeszłości pełnił funkcję asystenta Czesława Michniewicza, a następnie sam prowadził Zagłębie jako pierwszy trener. Po 17 latach wrócił do klubu już w zupełnie innej roli.
Jednym z najważniejszych zadań Ulatowskiego było pogodzenie wyniku sportowego z sytuacją finansową klubu. Sam dyrektor przyznawał wiosną, że Zagłębie musi sprzedawać zawodników, aby bilansować budżet. Największą wartość przedstawiał Marcel Reguła, którego obserwowało kilka zagranicznych klubów.
W ostatnim dniu okna pojawiła się możliwość transferu młodzieżowego reprezentanta Polski do Borussii Dortmund. Niemiecki klub ostatecznie zdecydował się jednak na wypożyczenie Ethana Nwaneriego z Arsenalu. Nie ma podstaw, aby całą odpowiedzialnością za brak sprzedaży Reguły obarczać Ulatowskiego. Tym bardziej że sam zawodnik kilka dni wcześniej publicznie deklarował, że na 90 procent pozostanie w Lubinie i nie czuje się jeszcze gotowy na wyjazd. Nie oznacza to, że nieudana transakcja nie miała dla Zagłębia znaczenia. Sprzedaż wychowanka mogła zapewnić klubowi rekordowy wpływ i znacząco ułatwić zbilansowanie budżetu. Jest to jednak tylko jeden z elementów, które mogły zostać uwzględnione przy ocenie pracy dyrektora.
Kadencji Ulatowskiego również nie da się sprowadzić wyłącznie do transferu Reguły. W Lubinie przeprowadzono w tym czasie wiele zmian kadrowych, a klub pozostawał miejscem, w którym młodzi zawodnicy otrzymywali szanse i budowali swoją wartość. Ocena wszystkich ruchów nie może być jednoznaczna, ale twierdzenie, że dyrektor zapłacił stanowiskiem za jedną niedokończoną operację, byłoby zbyt daleko idące. Porażka z Siarką mogła przyspieszyć decyzję władz Zagłębia, lecz wiele wskazuje na to, że temat przyszłości Ulatowskiego nie pojawił się dopiero po pucharowym meczu. Dopóki klub lub sam zainteresowany nie przedstawią szerszych kulis, dokładne powody rozstania pozostaną nieznane.



