Lech Poznań sprzedał Bryana Fiabemę. Niewielki zarobek, ale rozsądna decyzja

Bryan Fiabema definitywnie zakończył swoją przygodę z Lechem Poznań. Norweski zawodnik został nowym piłkarzem Fredrikstad FK, z którym podpisał kontrakt obowiązujący do końca 2030 roku. W nowym zespole będzie występował z numerem 18. Kluby nie podały wartości transferu, ale według informacji norweskiej stacji TV 2 Kolejorz ma otrzymać niespełna 140 tysięcy euro. Trudno jednak rozpatrywać odejście Fiabemy wyłącznie przez pryzmat wysokości odstępnego. Lech sprowadził go latem 2024 roku z rezerw Realu Sociedad bez konieczności płacenia za transfer, choć oczywiście podpisanie kontraktu, prowizje oraz późniejsze wynagrodzenie sprawiają, że nie była to całkowicie bezkosztowa operacja. Teraz poznaniacy otrzymają niewielką kwotę, zwolnią miejsce w kadrze i nie będą musieli wypłacać zawodnikowi pensji przez ostatni rok jego umowy.

Norweg nie podbił Bułgarskiej

Fiabema przychodził do Poznania jako piłkarz, który miał zwiększyć rywalizację na kilku pozycjach w ofensywie. Wcześniej szkolił się w Chelsea, był wypożyczany do Rosenborga i Forest Green Rovers, a w barwach Realu Sociedad B rozegrał 30 spotkań, zdobywając pięć bramek. Tomasz Rząsa zwracał wówczas uwagę na szybkość, dynamikę i możliwość wystawiania Norwega zarówno na skrzydle, jak i w roli napastnika. Lech widział w nim zawodnika z potencjałem, którego warto rozwijać. Pierwszy sezon pokazał jednak, że przełożenie tych atutów na poziom Ekstraklasy nie będzie łatwe. Fiabema wystąpił w 29 spotkaniach mistrzowskiej kampanii 2024/2025, ale na boisku spędził łącznie zaledwie 662 minuty. Tylko trzy razy rozpoczynał mecz w podstawowym składzie, nie zdobył żadnej bramki i zanotował jedną asystę. Najczęściej pojawiał się na murawie w końcówkach, kiedy jego szybkość miała pomóc Lechowi w grze na większej przestrzeni.

W kolejnym sezonie jego liczby nieco się poprawiły. Norweg strzelił zwycięskiego gola w ligowym spotkaniu z Widzewem Łódź, zakończonym wynikiem 2:1, a następnie zapewnił Poznaniakom wygraną 1:0 nad GKS-em Katowice. Były to jego jedyne bramki dla pierwszej drużyny Kolejorza. Łącznie Fiabema rozegrał w jej barwach 48 meczów, zdobył dwa gole i zaliczył dwie asysty. W styczniu 2026 roku został wypożyczony do ADO Den Haag. W Holandii występował regularniej, a w 16 ligowych spotkaniach zdobył cztery bramki i zanotował asystę. Szczególnie udany był dla niego mecz z RKC Waalwijk, w którym dwukrotnie trafił do siatki. Po zakończeniu wypożyczenia wrócił jednak do Poznania bez realnych perspektyw na odbudowanie swojej pozycji w pierwszym zespole.

Lech Poznań oddaje bez żalu

Konkurencja w ofensywie Lecha jest obecnie znacznie większa niż w momencie jego przyjścia. Pierwszym wyborem pozostaje Mikael Ishak, a w kadrze znajdują się również Yannick Agnero, Allahyar Sayyadmanesh i młody Wojciech Szymczak. Na skrzydłach Niels Frederiksen może korzystać między innymi z Patrika Wålemarka, Daniela Håkansa oraz Luisa Palmy. Fiabema nie został również zgłoszony przez Kolejorza do europejskich pucharów, co wyraźnie pokazywało, że klub nie wiąże z nim planów na obecne rozgrywki. Z punktu widzenia Lecha rozstanie z Fiabemą to po prostu odpuszczenie sobie zbędnego kłopotu. Norweg miał dobre warunki fizyczne i potrafił wykorzystać wolną przestrzeń, ale w grze kombinacyjnej oraz ataku pozycyjnym nie dawał drużynie odpowiedniej jakości. Dwa zwycięskie gole miały swoją wartość, jednak dorobek dwóch trafień w 48 występach był zbyt skromny, aby uzasadniał dalsze utrzymywanie go w kadrze.

Fredrikstad może być dla 23-latka dobrym miejscem na odbudowanie kariery. Norweski klub dał mu czteroipółletni kontrakt, co świadczy o długofalowym planie, a jego przedstawiciele podkreślają przede wszystkim fizyczność i dynamikę nowego zawodnika. Lech Poznań nie zarobi na tym transferze dużych pieniędzy, ale uniknął kolejnego wypożyczenia i definitywnie rozstał się z piłkarzem, który w Poznaniu nie zdołał wykorzystać otrzymanych szans.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img