Jeszcze w niedzielny poranek wydawało się, że Tomáš Bobček jest o krok od przenosin do Frosinone. Włoskie media informowały o pełnym porozumieniu z Lechią Gdańsk i sugerowały, że całą operację zatrzymał sam zawodnik, który wolał poczekać na ofertę z Anglii lub Niemiec. Kilka godzin później tę wersję zdementował jednak napastnik, a następnie pojawiły się informacje o zakończeniu negocjacji pomiędzy klubami.
Bobček przyznał, że oferta Frosinone rzeczywiście wpłynęła do Lechii, a przedstawiciele obu stron spotkali się w sprawie transferu. Na tym kończą się jednak potwierdzone przez niego informacje. Słowak zapewnił, że nie odrzucił włoskiego kierunku, ponieważ beniaminek Serie A nie rozpoczął jeszcze rozmów ani z nim, ani z jego agentem. – Ani nie odmówiłem, ani zgodziłem się na transfer do Frosinone, którego kwoty i warunki do tej pory ustalane są tylko i wyłącznie przez oba kluby – przekazał 24-latek za pośrednictwem Instagrama.
Lechia Gdańsk mogła zarobić 10 mln euro, ale nie wiadomo w jaki sposób
Napastnik dodał, że o sytuacji wie właściwie tyle samo, co kibice śledzący medialne doniesienia. Potwierdził istnienie propozycji i spotkanie przedstawicieli klubów, lecz zaznaczył, że nie osiągnięto pełnego porozumienia. Jego stanowisko podważyło wcześniejsze informacje, według których Lechia zaakceptowała ofertę, a do finalizacji transferu brakowało jedynie zgody zawodnika, testów medycznych i podpisania kontraktu. Niedługo później nowe ustalenia przedstawił Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki.pl. Według dziennikarza rozmowy zostały zakończone, ponieważ Paolo Urfer nie zaakceptował zaproponowanego przez Frosinone harmonogramu płatności. Włoski klub miał skierować uwagę na innych napastników, a powrót do negocjacji jest obecnie mało prawdopodobny. Bobček udostępnił tę informację na Instagramie, opatrując ją krótkim komentarzem: „Tyle w temacie”. Cały pakiet proponowany przez Frosinone miał przekraczać 10 milionów euro, choć szczegółów transakcji oficjalnie nie ujawniono. Nie wiadomo więc, jaka część tej kwoty była gwarantowana, ile zależało od bonusów i w jakim terminie pieniądze miały trafić do Gdańska. Trudno więc sprowadzać stanowisko Lechii do odrzucenia gigantycznych jak na skalę pierwszej ligi pieniędzy. Problemem miała być konstrukcja płatności, a niekoniecznie sama wysokość oferty.
Lechia Gdańsk w teorii ma mocną pozycję negocjacyjną, ponieważ w lutym przedłużyła kontrakt Bobčeka do czerwca 2030 roku. Słowak zakończył poprzedni sezon z 20 bramkami i sześcioma asystami w 30 występach, zdobywając koronę króla strzelców Ekstraklasy, choć jego zespół spadł do I ligi. W nowych rozgrywkach napastnik nie pojawił się jeszcze na boisku i czeka na rozstrzygnięcie swojej przyszłości i to jest główny i niestety olbrzymi problem obecnej sytuacji. Wcześniej Bobčeka łączono między innymi z Werderem Brema, Hamburgerem SV oraz klubami tureckimi. HSV pozyskał już Terema Moffiego, rozmowy z Werderem nie przyniosły przełomu, a teraz wyraźnie oddalił się także kierunek włoski. Transfer Słowaka nadal jest możliwy, ale na 24 sierpnia pozostaje on zawodnikiem Lechii, a żadna umowa dotycząca jego odejścia nie została zawarta.



