Raków Częstochowa wciąż szuka wzmocnień na sezon z europejskimi pucharami. Klub pozyskał już kilku piłkarzy, a niektórzy z nich już zadomowili się w wyjściowej jedenastce, jak na przykład Didi Gaucho. Zespół z Jasnej Góry na tym nie chce poprzestawać i ściągnął do siebie bocznego obrońcę z Czarnogóry, Marko Perovicia. Zawodnik podpisał umowę z Medalikami ważną do końca czerwca 2030 roku, z opcją przedłużenia o kolejny rok.
Kim jest Marko Perović?
Urodzony w Podgoricy 20-latek przyszedł do Częstochowy z Hiszpanii. Do Almerii trafił w 2024 roku, gdzie grał do tej pory. W poprzednim sezonie wiosną reprezentował jednak barwy Atletico Madryt, a właściwie tamtejszych rezerw. Tam mógł liczyć na częstsze występy, niż w Almerii, gdzie jesienią sezonu 2025/26 uzbierał zaledwie 68 minut w LaLiga2. Na trzecim poziomie rozgrywkowym w Hiszpanii zagrał łącznie w 12 meczach, w których zanotował 2 asysty. Zdecydowanie większe wrażenie robi jego staż na arenie międzynarodowej. Pomimo młodego wieku ma już na swoim koncie 5 meczów w seniorskiej reprezentacji Czarnogóry. Zadebiutował w październiku 2025 roku, w meczu eliminacji do Mistrzostw Świata z Wyspami Owczymi. Perović nie wspomina tego spotkania najlepiej – jego zespół przegrał z Farerami aż 0:4.
Pomimo całkiem okazałego doświadczenia w seniorskiej kadrze, nie jest to ruch, który rzuca na kolana. Przyjście Perovicia do Rakowa trudno określić mianem hitu. Bo czy tak można nazwać kogoś, kto momentami miał problemy z łapaniem minut nawet i w trzeciej lidze hiszpańskiej? Nie zagrał tam w każdym meczu, nie zawsze był pierwszym wyborem trenera. Wprawdzie notował tam naprawdę bardzo dobre liczby, ale wciąż mówimy o trzecim poziomie rozgrywkowym w kraju. Zamysł takiego ruchu wydaje się jednak w pewien sposób zrozumiały. Raków jest w grze o europejskie puchary i przy takim terminarzu klub musi jakoś utrzymywać świeżość sił. Perović wydaje się być zawodnikiem sprowadzonym z myślą o głębi składu, aniżeli szukaniem jego nowego filaru. Takie transfery też niekiedy są potrzebne. Najpewniej nie wskoczy z miejsca do wyjściowej jedenastki, ale przy grze na frontach: krajowym i europejskim rotacja jest wręcz wymuszona. Czarnogórzec powinien dostać szansę przynajmniej na ekstraklasowych boiskach.



