To ma być lider? Wnioski po meczu Pogoń – Puszcza

Pogoń Grodzisk Mazowiecki wygrała z Puszczą Niepołomice 1:0. Druga ekipa nie wykorzystała swojego podstawowego atutu, obudziła się dopiero w drugiej połowie, a i wtedy nie osiągnęła optymalnej dyspozycji. Za to gospodarze z województwa mazowieckiego mieli swój plan na mecz, konsekwentnie go realizowali i była to recepta na sukces. Te wnioski po rywalizacji w ramach 2. kolejki Betclic 1 Ligi rozwijamy w następnych akapitach.

1. Proste, ale skuteczne

Pogoń Grodzisk Mazowiecki miała pewną ulubioną strategię, którą nad wyraz często stosowała do skruszenia ofensywnego muru rywali. Polegała ona na skupianiu uwagi defensorów na małym fragmencie pola gry, a czasami nawet wyłącznie na jednym piłkarzu, jak najdłużej utrzymującym piłkę przy nodze. W ten sposób skupiano przeciwników w jednym miejscu, a następnie uciekano z niego paroma szybkimi podaniami. Ten sposób działania był dziecinnie prosty, ale jednocześnie zabójczo skuteczny.

Oczywiście, czasami kończyło się po prostu stratami piłki albo koniecznością spowalniania akcji. Były to jednak konieczne skutki uboczne, które warto było zaakceptować. Poza nimi Pogoń spisywała się bowiem na medal, a Puszcza nie potrafiła sobie z nią poradzić w najbardziej dynamicznych momentach przenoszenia ciężaru gry w wolne sektory. Właśnie w ten sposób bramka Filipa Andrzejczaka kilkukrotnie była zagrożona, by wreszcie upaść w 25. minucie za sprawą ciosu Nikodema Niskiego. 24-latek otrzymał świetne podanie za linię obrony, która myślami była jeszcze przy niedawnych wydarzeniach ze środka pola. Lewy skrzydłowy nie mógł nie skorzystać z takiej sposobności i otworzył wynik spotkania, nie dając bramkarzowi żadnych szans na interwencję. Pogoń pokazała więc, że plan na mecz wcale nie musi być misterny i wyjątkowo skomplikowany. Znacznie ważniejsze jest, by był on konsekwentnie realizowany przez dobrze przygotowaną do niego drużynę, co właśnie w tym przypadku w pełni zaistniało.

2. To ma być lider?

Z kolei Puszcza Niepołomice może nie grała fatalnie, natomiast z drugiej strony nie potrafiła skorzystać z ewidentnie należących do niej mocnych stron. Jedną z nich powinien być silny lider w centralnej części boiska w postaci Filipe Nascimento. Portugalczyka cechują boiskowa inteligencja i gen przywództwa, co pozwala mu na dowodzenie grą drużyny. Taka koordynacja z samego serca wydarzeń byłaby ogromnym atutem, gdyby tylko funkcjonowała zgodnie z oczekiwaniami.

Niestety dla trenera Tomasza Tułacza, było zupełnie inaczej. Nascimento wydawał się sfrustrowany, i to nie tylko niepowodzeniami, ale i samym swoim udziałem w starciu. Dlatego też dużo (zdecydowanie zbyt dużo) machał rękoma, kłócił się z arbitrem i na różne inne sposoby okazywał niezadowolenie. Gdy już był przy piłce, zdarzało mu się zagrać niechlujnie, a z jego umiejętnościami precyzja powinna być niemal pewnikiem. Nie można też powiedzieć o nim, by prowadził swoich partnerów do odważnych, niekonwencjonalnych rozwiązań. Zamiast tego często klepał piłkę z obrońcami, wycofywał albo podawał wszerz boiska. Zarobił też niepotrzebną żółtą kartkę za ostre wejście wślizgiem. Potem zresztą dalej nie odstawiał nogi i tylko łagodność sędziego uchroniła go od wykluczenia. W ten sposób nie zdziała się nic wielkiego, a od tak utalentowanego piłkarza wyróżnionego opaską kapitańską można byłoby spodziewać się lepszej postawy – zarówno pod kątem sportowym, jak i lidersko-mobilizacyjnym.

3. Puszcza bez dokładności, Pogoń z dobrym bramkarzem

Powyższa fraza może stanowić podsumowanie nieudanej próby odwrócenia losów meczu w wykonaniu przyjezdnych z Małopolski. Po przerwie trochę się oni otrząsnęli, byli już bardziej konkretni i nieco bliżsi wyrównania. Ich dominacja była jednak bezproduktywna, gdyż w kluczowych momentach nie byli w stanie zachować precyzji zagrań i dyscypliny taktycznej. Zawsze, gdy robiło się gorąco, emocje studziła więc przeciągnięta wrzutka, podanie za plecy czy niepotrzebne wycofanie piłki. Z drugiej strony, nieustannie czujny był golkiper gospodarzy, Krzysztof Kamiński. Były gracz Ruchu Chorzów czy Wisły Płock nie miał najtrudniejszego dnia w pracy, ale kiedy tylko był potrzebny, spisywał się bez zarzutu. W samej drugiej połowie obronił dwa groźne uderzenia, z którymi raczej nie poradziłoby sobie wielu jego odpowiedników na poziomie Betclic 1 Ligi. Skromne zwycięstwo 1:0 to zasługa jego, jak i całej Pogoni, przez pełne 90 minut grającej dobre zawody na imponującej intensywności.

Pogoń Grodzisk Mazowiecki 1:0 Puszcza Niepołomice (Nikodem Niski 25′)

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img