Zagłębie Lubin wchodziło w 25. kolejkę poprzedniego sezonu jako lider Ekstraklasy. Drużyna Leszka Ojrzyńskiego miała za sobą serię bardzo dobrych wyników, straciła najmniej bramek w czołówce i coraz śmielej mogła myśleć nie tylko o europejskich pucharach, ale nawet o włączeniu się do walki o mistrzostwo. Dwa miesiące później zakończyła rozgrywki na siódmym miejscu, cztery punkty za pozycją dającą możliwość gry w Europie.
Zagłębie Lubin wznosiło się wysoko, ale sezon zakończyło poza europejskimi pucharami
Zagłębie wykonało wyraźny postęp względem wcześniejszych lat, kiedy regularnie wikłało się w walkę o utrzymanie, ale jednocześnie nie wykorzystało sytuacji, która długo układała się wyjątkowo korzystnie. W dziewięciu ostatnich kolejkach lubinianie zdobyli zaledwie siedem punktów, przez co roztrwonili przewagę wypracowaną zimą i wczesną wiosną. Siódme miejsce, 48 punktów oraz bilans bramkowy 45:38 stanowią solidny punkt wyjścia przed kolejnymi rozgrywkami. Zagłębie zachowało trenera, większość podstawowych obrońców i najlepszego młodzieżowca poprzedniego sezonu, a latem pozyskało kilku zawodników mających doświadczenie w Ekstraklasie. Nie doszło do rewolucji, ponieważ wyniki przez większą część rozgrywek nie dawały powodów, aby burzyć cały zespół. Najważniejszym zadaniem będzie sprawienie, aby dobra forma nie kończyła się ponownie na kilka tygodni przed finiszem. Zagłębie udowodniło już, że potrafi wejść do ligowej czołówki, lecz teraz musi pokazać, że potrafi również utrzymać się w niej wtedy, gdy wzrasta presja, pojawiają się kontuzje, a rywale coraz lepiej rozumieją jego sposób gry.
Zagłębie Lubin straciło w poprzednim sezonie 38 bramek, czyli tylko o jedną więcej od najlepszej pod tym względem Legii Warszawa. Taki rezultat nie był dziełem jednego zawodnika ani krótkiej serii znakomitych występów bramkarza. Cała drużyna dobrze przesuwała się bez piłki, skutecznie broniła własnego pola karnego i potrafiła ograniczać przeciwnikom liczbę dogodnych sytuacji. Leszek Ojrzyński korzystał z ustawienia z trzema środkowymi obrońcami, ale w zależności od przeciwnika modyfikował wysokość ustawienia wahadłowych oraz role pomocników. Michał Nalepa, Damian Michalski, Aleks Ławniczak, Igor Orlikowski, Roman Yakuba i Josip Ćorluka zapewniali szeroki wybór, a Mateusz Grzybek potrafił funkcjonować zarówno na boku obrony, jak i wyżej. Ojrzyński zbudował zespół zdyscyplinowany, silny fizycznie i dobrze przygotowany do spotkań, w których większą część czasu trzeba było spędzić bez futbolówki. Znacznie trudniej przychodziło lubinianom prowadzenie ataku pozycyjnego. Kiedy przeciwnik sam ustawiał się niżej i nie dawał miejsca za linią obrony, brakowało dokładnego ostatniego podania, szybszej wymiany pozycji oraz napastnika, który regularnie zamieniałby niewielką liczbę okazji na bramki. Zagłębie zdobyło 45 goli, ale żadna z jego dziewiątek nie stała się zawodnikiem gwarantującym wynik dwucyfrowy. W najważniejszej części sezonu ta zależność stała się szczególnie widoczna. Dobra organizacja pozwalała długo pozostawać w spotkaniach, jednak po stracie pierwszej bramki zespół miał problem ze zmianą rytmu oraz wypracowaniem wyraźnej przewagi. Końcówka pokazała, że nawet jedna z najlepszych defensyw w lidze nie wystarczy, jeśli ofensywa zbyt często czeka na stały fragment albo indywidualny przebłysk młodego zawodnika.
Ojrzyński musi rozwinąć drużynę
Leszek Ojrzyński przejmował Zagłębie w marcu 2025 roku jako trener mający przede wszystkim zapewnić utrzymanie. Nie będzie przesadą użycie słowa „strażak”, bowiem w krótkim odstępie czasu musiał gasić powstały pożar. Wykonał to zadanie, a później otrzymał czas na przygotowanie zespołu do pełnego sezonu. Efektem była drużyna znacznie trudniejsza do pokonania, bardziej odpowiedzialna i przez kilka miesięcy regularnie punktująca na poziomie ligowej czołówki. Ojrzyński zapracował na dalsze zaufanie, ale w nowych rozgrywkach będzie oceniany inaczej niż bezpośrednio po przyjściu. Wtedy wystarczało uporządkować obronę, zwiększyć zaangażowanie i wydobyć z zawodników cechy potrzebne do utrzymania. Dzisiaj kadra pozwala wymagać od Zagłębia większej jakości przy piłce oraz bardziej zróżnicowanych sposobów tworzenia sytuacji. Trener nie musi rezygnować z futbolu opartego na intensywności, pojedynkach i stałych fragmentach, ponieważ właśnie te elementy przyniosły dobre wyniki. Powinien jednak przygotować zespół do spotkań, w których rywal odda inicjatywę i będzie czekał na jego błąd. W poprzednim sezonie Zagłębie najlepiej czuło się wtedy, gdy mogło reagować na działania przeciwnika, natomiast znacznie gorzej wyglądało, kiedy samo musiało ustalać tempo. W sztabie pozostał Michał Macek, odpowiedzialny za stałe fragmenty gry, które nadal powinny być jednym z ważnych źródeł bramek. Jednocześnie sprowadzenie Sebastiana Kerka oraz Davida Čoliny wskazuje, że klub chce poprawić dośrodkowania, rozegranie i jakość w bocznych sektorach. Ojrzyński otrzymał zawodników dobrze pasujących do jego podstawowego pomysłu, lecz posiadających również umiejętności pozwalające rozbudować grę ofensywną.
Spośród zawodników opuszczających Lubin najbardziej odczuwalna może być strata Adama Radwańskiego. Pomocnik przez dwa sezony rozegrał 56 spotkań ligowych, zdobył pięć bramek i zanotował dziewięć asyst. Nie zawsze należał do najbardziej widocznych piłkarzy na boisku, ale odpowiadał za dużą część podań wykonywanych w ostatniej tercji oraz stałych fragmentów. Zagłębie zastąpiło go Sebastianem Kerkiem, który w poprzednim sezonie wystąpił w 33 ligowych spotkaniach Arki Gdynia, strzelił cztery gole i zaliczył siedem asyst. Niemiec ma dużą jakość w lewej nodze, potrafi dobrze wykonać rzut wolny albo rożny, a także znaleźć partnera dośrodkowaniem bez konieczności długiego przygotowywania akcji. Pod względem umiejętności Kerk może być dla Zagłębia wzmocnieniem, szczególnie w spotkaniach, w których przeciwnik broni blisko własnego pola karnego. Lubinianie zyskują pomocnika zdolnego stworzyć zagrożenie ze stojącej piłki, uderzyć z dystansu i zagrać pomiędzy obrońców. Nie jest to zawodnik efektowny w każdym kontakcie, ale jego liczby z Arki pokazują, że potrafi regularnie wpływać na wynik.
Pewne obawy budzi historia jego problemów zdrowotnych. Wcześniejsze sezony w Widzewie były przerywane urazami, dlatego Zagłębie musi odpowiednio zarządzać jego obciążeniami. Przy pełnej dyspozycji Kerk może zostać jednym z liderów drugiej linii, natomiast częstsze nieobecności ponownie pozostawiłyby drużynę bez naturalnego wykonawcy stałych fragmentów oraz pomocnika kreującego grę bliżej pola karnego. Oprócz Radwańskiego klub opuścił Tomasz Makowski, który przez cztery sezony rozegrał dla Zagłębia 102 spotkania. Pożegnano także Sebastiana Kowalczyka, Lukę Lucicia, Jesúsa Díaza i Rafała Gikiewicza. Nie wszyscy byli podstawowymi zawodnikami, ale łącznie dawali sztabowi doświadczenie oraz kilka możliwości reagowania z ławki.
Szymczak ma poprawić jakość w ofensywie
Filip Szymczak został pozyskany definitywnie z Lecha Poznań po sezonie spędzonym na wypożyczeniu w belgijskim Charleroi. Ma na koncie sto występów w Ekstraklasie, grał w europejskich pucharach i funkcjonował w klubie, w którym rywalizacja o miejsce w ofensywie zawsze była duża. Nie można jednak przedstawiać go jako napastnika gwarantującego kilkanaście bramek. W Lechu nigdy nie wywalczył na dłużej pozycji pierwszego wyboru, a pobyt w Belgii nie przyniósł oczekiwanej liczby minut ani przełomu statystycznego. Zagłębie sprowadziło zawodnika nadal stosunkowo młodego, ale mającego już wystarczające doświadczenie, aby był rozliczany z czegoś więcej niż samego potencjału. Profil Szymczaka pasuje do wymagań Ojrzyńskiego. Napastnik dużo pracuje bez piłki, potrafi rozpocząć pressing, zejść głębiej i zrobić miejsce zawodnikom wchodzącym z drugiej linii. Może występować jako samodzielna dziewiątka, chociaż najlepiej czuje się wtedy, gdy ma obok siebie lub blisko siebie drugiego gracza ofensywnego. W Zagłębiu będzie rywalizował z Michalisem Kosidisem, Levente Szabó i Mihaelem Mlinariciem. Każdy z nich ma inne atuty, ale żaden nie zakończył poprzedniego sezonu jako niepodważalny lider ataku. Kosidis zapewnia warunki fizyczne i pracę w polu karnym, Szabó dobrze radzi sobie w walce o górne piłki, natomiast Mlinarić może dawać większą ruchliwość.
David Čolina przychodzi do Lubina po sezonie spędzonym w Osijeku, gdzie rozegrał 31 spotkań, zdobył bramkę i zaliczył trzy asysty. Wcześniej był zawodnikiem Augsburga, Hajduka Split oraz Vejle, a w młodzieżowych reprezentacjach Chorwacji uzbierał ponad siedemdziesiąt występów. Jest nominalnym lewym obrońcą, lecz może grać również jako wahadłowy albo wyżej ustawiony zawodnik. Taka uniwersalność ma znaczenie w drużynie, która w zależności od przeciwnika może przechodzić pomiędzy ustawieniem z trójką i czwórką obrońców. Čolina powinien zapewnić więcej dynamiki oraz jakości ofensywnej niż Luka Lucić, którego kontrakt nie został przedłużony. Po transferze do Bundesligi nie wywalczył miejsca w Augsburgu i kolejne sezony spędzał na wypożyczeniach. Zagłębie daje mu szansę na odzyskanie regularności, natomiast samo otrzymuje zawodnika nadal znajdującego się w dobrym wieku i mającego doświadczenie z kilku europejskich lig. Po przeciwnej stronie pozostaje Mateusz Grzybek, a do zespołu wrócili także młodsi zawodnicy mogący rywalizować o miejsce na bokach. Jeżeli Čolina szybko odnajdzie się w wymaganiach Ojrzyńskiego, Zagłębie będzie mogło częściej atakować szerokością i dostarczać napastnikom piłki z obu stron, zamiast opierać większość akcji na pojedynczych zrywach skrzydłowych.
Kolejny doświadczony bramkarz
Zlatan Alomerović wraca do Ekstraklasy po dwóch sezonach spędzonych w AEK-u Larnaka. Wcześniej reprezentował Koronę Kielce, Lechię Gdańsk i Jagiellonię Białystok, z którą zdobył mistrzostwo Polski. Na najwyższym poziomie w Polsce rozegrał 125 spotkań, natomiast na Cyprze wystąpił 57 razy i zachował 22 czyste konta. Jego przyjście jest odpowiedzią na odejścia Rafała Gikiewicza oraz problemy zdrowotne Dominika Hładuna. Ten ostatni przed pierwszą kolejką nadal trenował indywidualnie po kontuzji, dlatego Alomerović powinien rozpocząć sezon jako podstawowy bramkarz. W kadrze pozostaje również doświadczony Jasmin Burić, nominowany w poprzednim sezonie do nagrody dla najlepszego golkipera ligi. Zagłębie ma więc kilku bramkarzy o dużym doświadczeniu, choć ich hierarchia może zmienić się po powrocie Hładuna. Alomerović wnosi spokój, dobrą grę na linii oraz znajomość Ekstraklasy, dzięki czemu nie potrzebuje długiego okresu przystosowania. Przy defensywie opartej na odpowiednim ustawieniu i współpracy całej formacji doświadczenie bramkarza może mieć równie duże znaczenie jak jego indywidualne interwencje.
Szymon Łyczko trafił do Lubina po wygaśnięciu kontraktu ze Stalą Rzeszów. Pomimo zaledwie dwudziestu lat rozegrał już 93 spotkania w seniorskim futbolu, w których zdobył jedenaście bramek i zanotował jedenaście asyst. W poprzednim sezonie uzbierał trzy trafienia oraz sześć ostatnich podań w trzydziestu występach I ligi. Najczęściej gra na prawym skrzydle, choć może występować również w innych sektorach ofensywy. Zagłębie nie sprowadzało go jako zawodnika, który natychmiast musi wejść do podstawowego składu, lecz jako gracza gotowego rywalizować o minuty i stopniowo zwiększać swoją rolę. Ojrzyński sam przyznawał, że Łyczko oraz Paweł Kosmalski są początkowo uzupełnieniami kadry, a dopiero ich postawa zdecyduje, jak szybko staną się realnymi wzmocnieniami. Kosmalski był w poprzednim sezonie najlepszym strzelcem rezerw Śląska Wrocław. Na poziomie II ligi zdobył dziewięć bramek i zaliczył trzy asysty w 27 spotkaniach. Ma większe doświadczenie od typowego juniora, lecz przeskok do Ekstraklasy nadal będzie znaczący. Oba transfery dobrze pasują do profilu Zagłębia, które powinno wyszukiwać młodych Polaków, rozwijać ich i tworzyć dla nich warunki do regularnej gry. Klub posiada mocną akademię, ale może uzupełniać ją zawodnikami wyróżniającymi się w innych ośrodkach. Ważne, aby nie traktować każdego młodego nabytku jako natychmiastowe rozwiązanie problemów pierwszej drużyny.
Reguła przestaje być tylko obiecującym wychowankiem
Marcel Reguła zakończył poprzedni sezon z pięcioma bramkami i trzema asystami, a podczas gali Ekstraklasy otrzymał nagrodę dla najlepszego młodzieżowca rozgrywek. Jego rozwój był jednym z najważniejszych powodów, dla których Zagłębie potrafiło długo utrzymywać się w czołówce. W drużynie nastawionej na szybkie atakowanie po odbiorze jego cechy były szczególnie cenne, ponieważ potrafił wykorzystać przestrzeń, zanim przeciwnik odbudował ustawienie. Pytanie, czy Ojrzyński będzie korzystał z jego usług w sezonie 2026/27 póki co pozostaje bez odpowiedzi. Nie jest tajemnicą, że w swoim składzie widziałoby go 1.FC Köln, ale temat do dzisiaj pozostaje w kwestii zainteresowania/rozmów. Czy przerodzi się w konkretny ruch? Tego nie wiemy.
Zagłębie posiada wielu młodzieżowców, ale niewielu z nich osiągnęło jeszcze pozycję podstawowego zawodnika. Filip Kocaba, Mateusz Dziewiatowski, Jakub Kolan, Igor Orlikowski, Kamil Nowogoński i kolejni wychowankowie otrzymują szanse, jednak samo pojawianie się młodych piłkarzy w składzie nie może być ostatecznym celem akademii. Klub potrzebuje zawodników, którzy po okresie wprowadzania staną się liderami i zapracują na znaczące transfery.
Sparingi nie wyjaśniły wątpliwości
Zagłębie rozegrało sześć meczów kontrolnych. Pokonało 2:0 Miedź Legnica, 3:2 Železiarne Podbrezová oraz 2:0 Pogoń Szczecin, później przegrało po 0:2 z Baníkiem Ostrawa i Bohemiansem Praga, a przygotowania zakończyło zwycięstwem 3:0 nad Chrobrym Głogów. Wyniki były przyzwoite, chociaż dwa spotkania z czeskimi rywalami pokazały, że zespół może mieć trudności, kiedy przeciwnik gra intensywnie, szybko wymienia podania i skutecznie odbiera możliwość przejścia do kontrataku. Ojrzyński nie miał przez cały okres przygotowawczy wszystkich nowych piłkarzy, ponieważ Čolina i Szymczak dołączyli już w trakcie zgrupowania. W ostatnim sprawdzianie trafiali Szabó, Reguła oraz Mlinarić, co było dobrym sygnałem dla ofensywy. Znacznie ważniejsze od samych wyników będzie jednak szybkie włączenie Kerka, Čoliny i Szymczaka do podstawowych mechanizmów. Zagłębie nie potrzebuje kilku miesięcy na poznawanie całkowicie nowego systemu, dlatego pierwsze tygodnie powinny pokazać, czy letnie ruchy rzeczywiście zwiększyły jakość, czy jedynie poszerzyły liczbę dostępnych zawodników.
Zagłębie Lubin ma podstawy, aby ponownie walczyć o czołówkę
Siódme miejsce powinno być dla Zagłębia punktem wyjścia i celem minimalnym. Drużyna przez większą część poprzedniego sezonu znajdowała się wyżej, dysponuje jedną z najlepszych defensyw ligi, zachowała trenera i nie została osłabiona sprzedażą swoich najcenniejszych wychowanków. Kerk może poprawić jakość ostatniego podania, Čolina powinien zwiększyć możliwości na lewej stronie, Alomerović daje doświadczenie w bramce, natomiast Szymczak otrzyma kolejną szansę na zbudowanie pozycji regularnego napastnika. Łyczko oraz Kosmalski poszerzają grupę młodych zawodników, którzy mogą stopniowo rozwijać się bez presji natychmiastowego prowadzenia zespołu. Zagłębie Lubin nie gra w europejskich pucharach, dzięki czemu będzie miało więcej czasu na przygotowanie i regenerację niż część konkurentów. Przy zachowaniu jakości w obronie oraz poprawie ofensywy może ponownie znaleźć się w gronie drużyn walczących o pierwszą ósemkę.



