Za Wisłą Kraków kilka chudych lat. Od bolesnego spadku z Ekstraklasy w 2022 roku minęły cztery sezony, ale w końcu można powiedzieć, że Biała Gwiazda zmierza w odpowiednim kierunku. Kibice krakowskiego klubu poprzednie rozgrywki bez wątpienia mogą zaliczyć do udanych. Awans do najwyższej klasy rozgrywkowej został wywalczony w bardzo dobrym stylu – 20 zwycięstw, 11 remisów i zaledwie trzy porażki, w tym jedna wciąż budząca kontrowersje ze Śląskiem Wrocław, pokazują, że Wisła ponownie ma podstawy, aby myśleć o większych rzeczach. Pozostaje jednak najważniejsze pytanie: czy to wystarczy na Ekstraklasę?
Cel Wisły jest bardzo jasny – klub chce na dłużej zadomowić się w Ekstraklasie
Trzeba przyznać, że jest to podejście rozsądne, a przede wszystkim możliwe do zrealizowania. Biała Gwiazda wraca do elity po czterech latach i gołym okiem widać, że liga wygląda dziś inaczej niż w momencie jej spadku. Poziom organizacyjny i finansowy wielu klubów wzrósł, a beniaminkowie coraz częściej muszą rywalizować z zespołami posiadającymi większe budżety oraz znacznie szersze kadry. Na szczęście zarząd z Jarosławem Królewskim na czele zdaje sobie z tego sprawę i bierze pod uwagę różne scenariusze, również ten najgorszy, czyli ponowny spadek. Nie oznacza to braku ambicji, lecz świadomość ryzyka związanego z powrotem na najwyższy poziom. Wisła nie może zakładać, że sama historia klubu, pełne trybuny i dobry sezon w I lidze automatycznie zapewnią jej spokojne utrzymanie.
Do zakończenia okna transferowego pozostało jeszcze trochę czasu, ale dotychczasowe działania klubu wyglądają interesująco. Wisła nie przeprowadziła na razie żadnego transferu gotówkowego i nie sprzedała żadnego zawodnika. Nie oznacza to jednak, że ruchy bezgotówkowe nie mogą realnie podnieść jakości zespołu. Wręcz przeciwnie – biorąc pod uwagę potrzeby drużyny Mariusza Jopa, część nowych zawodników prezentuje się bardzo ciekawie. Jak przyznał Jarosław Królewski, transfery są przeprowadzane na podstawie przygotowanego przez klub algorytmu. Prezes Wisły powiedział w rozmowie z Foot Truckiem, że zależy mu na długofalowej współpracy z trenerem. Nowi piłkarze są więc pozyskiwani z uwzględnieniem tego, jakich zawodników Jop potrzebuje do realizacji swojej taktyki. To ważna zmiana w porównaniu z czasami, kiedy przy Reymonta często sprowadzano nazwiska, które dopiero później próbowano dopasować do sposobu gry zespołu.
Wzmocnienia są takie, jakie powinny być
Transferowy algorytm Wisły Kraków przynajmniej na papierze zadziałał bardzo dobrze. Po odejściu Kamila Brody znacząco wzmocniono pozycję bramkarza. Marcel Łubik został wypożyczony z Augsburga i prawdopodobnie rozpocznie sezon jako faworyt do gry w podstawowym składzie. Nie oznacza to jednak, że Patryk Letkiewicz z góry zostanie skazany na rolę rezerwowego. Posiadanie dwóch tak dobrych bramkarzy jest dla beniaminka bardzo komfortową sytuacją, szczególnie w pierwszym sezonie po wieloletniej przerwie od Ekstraklasy.
Po odejściu Josepha Colleya konieczne było również wzmocnienie środka obrony. W odpowiedzi sprowadzono Maxence’a Maisonneuve’a. To 27-letni, rosły i prawonożny Francuz, który ma za sobą solidny okres w lidze belgijskiej. Na papierze wygląda na zawodnika gotowego do natychmiastowej rywalizacji o miejsce w podstawowym składzie. Powinien zwiększyć możliwości Jopa przy ustawianiu defensywy i dać zespołowi więcej siły w pojedynkach fizycznych. Najciekawsze transfery przeprowadzono jednak w ofensywie. Spośród nowych zawodników największe wrażenie robi na mnie Élie Youan. Transfermarkt wycenia Francuza na 1,2 miliona euro, choć znacznie ważniejsza od samej wartości rynkowej jest jego uniwersalność. Youan może występować na kilku pozycjach w ataku, a w swojej karierze grał już we Francji, Szwajcarii, Belgii oraz Szkocji. Z Hibernian trafił do jednego z najbardziej utytułowanych klubów w Polsce i powinien dać Jopowi większe możliwości przy ustawianiu ofensywy.
Drugim zawodnikiem, który może od razu pomóc pierwszej drużynie, jest Jérémy Guillemenot. Szwajcar jest napastnikiem, którego Wisła potrzebuje szczególnie w okresie powrotu Ángela Rodado do pełnej dyspozycji. Jordi Sánchez zbyt rzadko dawał zespołowi jakość odpowiadającą nawet wymaganiom I ligi, dlatego trudno zakładać, że po awansie nagle stanie się pełnowartościową alternatywą dla Hiszpana. Guillemenot powinien zapewnić znacznie poważniejszą rywalizację i sprawić, że Wisła nie będzie całkowicie uzależniona od zdrowia oraz skuteczności swojego najlepszego strzelca. Inaczej należy traktować Oumara Conté. To przede wszystkim inwestycja w przyszłość i zawodnik, który na początku ma rozwijać się w drugiej drużynie. Dopiero później powinien otrzymać szansę na wywalczenie miejsca w zespole Mariusza Jopa. Nie jest więc bezpośrednim wzmocnieniem na pierwszy sezon po awansie, ale z czasem może okazać się wartościowym ruchem.
Dotychczasowe transfery nie są może szczególnie kosztowne, ale wyglądają na przemyślane. Wisła nie sprowadza zawodników wyłącznie ze względu na nazwiska czy przeszłość w mocniejszych ligach. Każdy z nich ma odpowiadać na konkretną potrzebę zespołu. Oczywiście dopiero boisko pokaże, czy klubowy algorytm rzeczywiście działa, ale na tym etapie trudno zarzucić władzom Białej Gwiazdy brak logiki.
Ángel Rodado – czy zdominuje także Ekstraklasę?
Legenda – właśnie w ten sposób wielu kibiców Wisły już teraz określa Rodado. Trudno się z tym nie zgodzić. Trzykrotny król strzelców I ligi wypracował sobie ten status, regularnie zdobywając bramki i często będąc jedyną iskrą nadziei w trudniejszych momentach klubu. Nie zawodził, nawet kiedy kolejne próby powrotu do Ekstraklasy kończyły się rozczarowaniem.
Ulubieniec trybun stoi teraz przed najważniejszym wyzwaniem w dotychczasowej karierze. Musi pokazać, że jego skuteczność nie była ograniczona wyłącznie do zaplecza Ekstraklasy. Rodado ma 29 lat i znajduje się w najlepszym piłkarskim okresie. Jest najważniejszym zawodnikiem Wisły, która sama znalazła się w kluczowym momencie swojego rozwoju. Hiszpan był gwarancją bramek na drugim poziomie rozgrywkowym. Obserwując jego poruszanie się po boisku, wykończenie oraz umiejętność odnajdywania wolnej przestrzeni, trudno było jednak oprzeć się wrażeniu, że od dawna jest gotowy na Ekstraklasę. Nie bazuje wyłącznie na przewadze fizycznej czy słabości obrońców. Potrafi odpowiednio ustawić się w polu karnym, uczestniczyć w rozegraniu i wykorzystywać nawet niewielką ilość miejsca. Teraz będzie miał okazję udowodnić, że te atuty wystarczą również przeciwko znacznie mocniejszym rywalom.
Rodado nie musi ponownie całkowicie zdominować klasyfikacji strzelców, aby jego pierwszy sezon w elicie został uznany za udany. Jeżeli utrzyma skuteczność i nadal będzie potrafił brać odpowiedzialność za drużynę w najważniejszych momentach, może szybko potwierdzić, że miejsce w Ekstraklasie należało mu się już znacznie wcześniej. Od jego zdrowia i formy nadal będzie zależało bardzo dużo. Wisła próbowała jednak przygotować się także na trudniejsze momenty. Guillemenot oraz Youan zwiększają wybór w ofensywie, dzięki czemu Jop nie będzie musiał opierać całego planu wyłącznie na Rodado. To powinno pomóc również samemu Hiszpanowi, który w poprzednich sezonach momentami brał na siebie zdecydowanie zbyt dużą odpowiedzialność.
Wisła Kraków wraca do Ekstraklasy z trenerem, który zna zespół, zachowanym trzonem drużyny i kilkoma ciekawymi wzmocnieniami. Nadal pozostaje wiele znaków zapytania, szczególnie dotyczących jakości defensywy i tego, jak zawodnicy przyzwyczajeni do dominowania na zapleczu poradzą sobie w spotkaniach, w których częściej będą musieli grać bez piłki. Biała Gwiazda ma jednak podstawy, aby nie traktować nadchodzącego sezonu wyłącznie jako walki o przetrwanie. Podstawowym celem pozostaje utrzymanie, ale przy odpowiednim wejściu w rozgrywki Wisła może szybko stać się czymś więcej niż typowym beniaminkiem. Klub długo czekał na powrót do Ekstraklasy. Teraz musi udowodnić, że nie wrócił do niej jedynie na chwilę.



