Wisła Płock – czy istnieje życie bez Misiury?

Wisła Płock nie potrzebowała letniej rewolucji. Mariusz Misiura najpierw wprowadził zespół do Ekstraklasy, a potem doprowadził go do ósmego miejsca. Nafciarze byli dobrze zorganizowani, niewygodni dla rywali i przez jedenaście kolejek poprzedniego sezonu niepokonani. Mimo tego przed nowym sezonem doszło przy Łukasiewicza do dużych zmian. Misiura odszedł do Motoru Lublin, klub opuścili również prezes Piotr Sadczuk, dyrektor sportowy Radosław Kucharski i większość sztabu. Zespół przejął Adam Majewski, obowiązki prezesa Maciej Wiącek, a dyrektorem sportowym został Łukasz Stupka. Nie oznacza to oczywiście, że w Płocku rozpoczynają wszystko od początku. Większość podstawowych zawodników pozostała, wykupiono dwóch ważnych wahadłowych, a nowi piłkarze w dużej części pasują do profilu drużyny z poprzedniego sezonu. Zmienił się jednak człowiek odpowiedzialny za funkcjonowanie całego zespołu. Majewski przejął grupę, której mocne strony były ściśle związane ze sposobem pracy jego poprzednika, dlatego najważniejszym zadaniem będzie zachowanie organizacji bez kopiowania wszystkich pomysłów Misiury.

Ósme miejsce to wynik ponad stan

Wisła Płock zakończyła poprzednie rozgrywki ligowe 2025/26 z 46 punktami, odnosząc dwanaście zwycięstw, notując dziesięć remisów i ponosząc dwanaście porażek. Bilans 34 zdobytych oraz 38 straconych bramek dobrze pokazuje, na czym opierał się jej wynik. Nafciarze należeli do najsłabiej punktujących ofensyw w lidze, ale jednocześnie mieli drugą, ex aequo z Górnikiem Zabrze i Zagłębiem Lubin, najskuteczniejszą defensywę. Płocczanie rozpoczęli sezon od zwycięstw nad Koroną Kielce i Rakowem Częstochowa, a po kilku kolejkach niespodziewanie znaleźli się na czele tabeli. Nie był to wyłącznie efekt terminarza, ponieważ seria bez porażki została później wydłużona do jedenastu spotkań. Wisła potrafiła bronić nisko, cierpliwie czekać na moment przejęcia piłki i szybko przenosić akcję pod bramkę przeciwnika. Szczelność defensywy opierała się nie tylko na głębokim ustawieniu. Zawodnicy dobrze przesuwali się pomiędzy sektorami, wahadłowi wracali za akcją, a trzech środkowych obrońców rzadko zostawało bez odpowiedniego zabezpieczenia. Nawet kiedy Wisła oddawała inicjatywę, nie dopuszczała rywala do wielu dogodnych sytuacji. Rafał Leszczyński rozegrał 33 ligowe spotkania, a obecność Marcina Kamińskiego, Marcusa Haglinda-Sangré czy Nemanji Mijuškovicia dawała sporo doświadczenia w centralnej części obrony.

Znacznie gorzej wyglądała gra w drugą stronę. Wisła zdobywała dokładnie jedną bramkę na kolejkę i zbyt często uzależniała wynik od tego, czy uda się wykorzystać pierwszą dogodną okazję. Kiedy przeciwnik sam cofał się głębiej i pozostawiał Nafciarzom prowadzenie ataku pozycyjnego, brakowało przyspieszenia, dokładniejszego podania między formacjami oraz większej liczby zawodników w polu karnym. W drugiej części sezonu mechanizm przestał działać równie skutecznie. Rywale lepiej przygotowywali się na szybkie ataki Wisły, a drużyna miała coraz większy problem ze zdobywaniem bramek. Ósme miejsce należy uznać za bardzo dobry wynik beniaminka, ale końcówka pokazała, że utrzymanie tego poziomu bez rozwinięcia ofensywy będzie trudne.

Rozstanie z Misiurą kluczowym wydarzeniem lata w Płocku

Mariusz Misiura przejął Wisłę przed sezonem 2024/25 i już w pierwszym roku doprowadził ją do awansu przez baraże. W kolejnym zbudował jedną z największych niespodzianek Ekstraklasy. Po 72 oficjalnych meczach jego bilans wynosił 32 zwycięstwa, 20 remisów i 20 porażek, dlatego pod względem sportowym nie było powodów do rozważania zmiany trenera. Pod koniec maja klub poinformował, że klauzula w kontrakcie szkoleniowca została aktywowana i Misiura pozostanie w Płocku. Niespełna trzy tygodnie później umowę rozwiązano za porozumieniem stron, a trener związał się z Motorem Lublin. W pożegnalnym oświadczeniu wyjaśnił, że w kwietniu uzgodnił warunki nowego kontraktu, który ostatecznie nie został mu przedstawiony do podpisu. Według jego relacji decyzja o odejściu wynikała z utraty zaufania oraz poczucia, że nie był traktowany przez klub w sposób partnerski. Niezależnie od oceny odpowiedzialności poszczególnych osób Wisła straciła szkoleniowca, który znał zespół, miał poparcie szatni i wypracowany sposób działania. Wraz z nim odeszła duża część sztabu, a niewiele później klub opuścił również Radosław Kucharski, który został dyrektorem sportowym Jagiellonii Białystok.

Nowy trener podpisał umowę do czerwca 2028 roku z możliwością przedłużenia o kolejny sezon. Jest wychowankiem Wisły, przez kilka okresów występował w jej pierwszym zespole, a po zakończeniu kariery pracował jako asystent oraz trener rezerw. Na poziomie Ekstraklasy prowadził Stal Mielec, z którą dwukrotnie wywalczył utrzymanie, a następnie przez dwa lata odpowiadał za reprezentację Polski do lat 21. Majewski zna warunki pracy w klubach, które nie mogą budować kadry za pieniądze porównywalne z ligową czołówką. W Mielcu potrafił dostosować sposób gry do możliwości zespołu i nie próbował udowadniać, że każdą drużynę należy prowadzić w identyczny sposób. To przydatna cecha w Płocku, ponieważ Wisła nie potrzebuje całkowitej zmiany stylu. Powinna raczej rozbudować elementy, które działały, i znaleźć więcej rozwiązań w spotkaniach wymagających prowadzenia gry.

Wisła Płock zainwestowała w wykup Gallapeniego

Największą inwestycją jest pozostawienie Diona Gallapeniego. Reprezentant Kosowa dołączył zimą na zasadzie wypożyczenia z Widzewa Łódź, a po zakończeniu sezonu został wykupiony. Według medialnych informacji Wisła zapłaciła około 800 tysięcy euro, co byłoby rekordem transferowym klubu. 21-letni zawodnik podpisał kontrakt do maja 2029 roku z możliwością przedłużenia o kolejny sezon. Gallapeni rozegrał wiosną zaledwie kilka spotkań, ale szybko pokazał dynamikę, odwagę w pojedynkach oraz możliwość gry na całej lewej stronie. Regularnie występuje w reprezentacji Kosowa, w której do końca poprzedniego sezonu uzbierał jedenaście meczów. Wisła potraktowała go nie tylko jako wzmocnienie składu, ale również inwestycję, która w przyszłości może przynieść duży transfer wychodzący. Ten miał zresztą nastąpić jeszcze latem 2026, ale ostatnio niewiele słychać o ofertach zagranicznych klubów.

Na prawej stronie pozostanie Žan Rogelj. Słoweniec został wykupiony z Charleroi po udanym wypożyczeniu, podczas którego rozegrał 27 spotkań, zdobył trzy bramki i zanotował trzy asysty. Zainteresowanie nim miały wykazywać także Motor Lublin i Wisła Kraków, ale zawodnik podpisał w Płocku umowę do 2029 roku. Do rywalizacji na lewej stronie dołączył Patryk Kun. Były zawodnik Rakowa i Legii ma blisko 260 występów w barwach obu klubów, zna wymagania gry na wahadle i wiosną poprzedniego sezonu odzyskał miejsce w składzie warszawskiego zespołu. W Płocku podpisał dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia.

Marcin Kamiński nadal powinien kierować defensywą. Były reprezentant Polski ma doświadczenie z Bundesligi, a poprzedni sezon pokazał, że potrafi być centralną postacią trzyosobowego bloku. Obok niego pozostali Haglind-Sangré, Marin Karamarko oraz Marcin Flis. Odszedł jednak Mijušković, który dawał twardość i doświadczenie w pojedynkach. Klub pożegnał również Tomasa Tavaresa i Kevina Čustovicia, dlatego szerokość formacji nie wygląda już tak imponująco. Do pierwszej drużyny wrócił z wypożyczenia Przemysław Misiak, a miejsce w kadrze otrzymali młodsi Marcin Więckowski, Ksawery Liczywek oraz Nikodem Rogowski. Może to wystarczyć przy grze tylko w krajowych rozgrywkach, choć wiele zależy od zdrowia podstawowych zawodników. Marcin Kamiński ma 34 lata, a Flis i Haglind-Sangré również nie należą do graczy, których powinno się bez przerwy wystawiać przez cały sezon. Jeżeli Wisła ponownie będzie chciała budować wynik na szczelnej defensywie, brak jednego środkowego obrońcy o potwierdzonej jakości może dać o sobie znać.

W bramce nie doszło do zmiany numeru jeden. Rafał Leszczyński zachował miejsce w klubie po sezonie, w którym wystąpił w 33 kolejkach. Jego konkurentami będą Jakub Burek i młody Szymon Wadas. W tym sektorze Wisła postawiła więc na ciągłość, co przy zmianach w sztabie i obronie powinno ułatwić zachowanie dotychczasowych mechanizmów.

Pršir ma pomóc tam, gdzie wcześniej brakowało jakości

Jurica Pršir jest prawdopodobnie najbardziej interesującym spośród nowych zawodników. Chorwat przez kilka lat należał do podstawowych piłkarzy HNK Gorica, a w poprzednim sezonie rozegrał 36 spotkań, zdobył osiem bramek i zanotował trzy asysty. Pełnił również funkcję kapitana. Może występować jako środkowy lub ofensywny pomocnik, a także na obu skrzydłach. Pierwotnie miał dołączyć dopiero we wrześniu, po wygaśnięciu umowy z Goricą, ale Wisła porozumiała się w sprawie jego wcześniejszego przyjazdu. Pršir rozpoczął treningi z drużyną podczas obozu w Opalenicy, dzięki czemu nie będzie musiał nadrabiać całego okresu przygotowawczego już po rozpoczęciu ligi. Taki zawodnik był potrzebny. Dani Pacheco potrafi uspokoić rozegranie, Krystian Pomorski zapewnia ruchliwość, a wracający z wypożyczenia Gleb Kuczko może dać większą dynamikę, lecz w poprzednim sezonie brakowało pomocnika regularnie pojawiającego się w polu karnym i gwarantującego liczby. Pršir nie jest klasyczną „dziesiątką”, ale jego osiem bramek w lidze chorwackiej pokazuje, że może odciążyć napastników.

Szerokość w ofensywie zwiększa także Olaf Kobacki. Były młodzieżowy reprezentant Polski został sprowadzony definitywnie z Sheffield Wednesday i podpisał umowę do 2028 roku z opcją kolejnego sezonu. W Anglii rozegrał 30 spotkań i zanotował jedną asystę, dlatego jego pobytu na Wyspach trudno uznać za sukces. Wcześniej pokazywał jednak w Arce Gdynia, że potrafi być wyróżniającym się zawodnikiem na polskim poziomie. Kobacki przychodzi więc z podobnym zadaniem jak wielu zawodników wracających do Ekstraklasy: musi odbudować regularność i ponownie zacząć wpływać na wyniki. Ma szybkość, potrafi grać na obu skrzydłach i może występować bliżej napastnika, ale po dwóch słabszych latach nie należy od razu zakładać, że stanie się liderem ofensywy.

Bez Wiktora Nowaka trzeba inaczej rozłożyć odpowiedzialność

Najbardziej odczuwalnym odejściem spośród zawodników ofensywnych może być zakończenie wypożyczenia Wiktora Nowaka. Pomocnik rozegrał 33 oficjalne spotkania, zdobył pięć bramek i zanotował asystę. Misiura znał go ze Znicza Pruszków i dobrze wykorzystywał jego ruch pomiędzy formacjami. Nowak potrafił pojawić się za plecami napastnika, zagrać na skrzydle albo zejść głębiej po piłkę. Odszedł również Matchoi Djaló, który nie został wykupiony z Başakşehiru. Portugalczyk w 18 meczach ligowych zaliczył jedną asystę i nie stał się tak ważnym zawodnikiem, jak zakładano, lecz dawał trenerowi dodatkowe rozwiązanie pomiędzy pomocą a atakiem. Z klubem rozstali się ponadto Iban Salvador i Dominik Kun. Pršir oraz Kobacki powinni przejąć część ich zadań, ale nowa ofensywa Wisły nadal pozostaje niewiadomą. O sile drużyny nie może ponownie decydować wyłącznie skuteczność Łukasza Sekulskiego.

Sekulski nadal jest najpewniejszy, choć Wisła Płock potrzebuje konkretów w ataku

Łukasz Sekulski zdobył w poprzednim sezonie osiem ligowych bramek i po raz kolejny był najskuteczniejszym zawodnikiem Wisły. Jego znaczenie nie ograniczało się do finalizowania akcji. Kapitan pracował tyłem do bramki, wygrywał pojedynki i dawał możliwość wyjścia z własnej połowy dłuższym podaniem. W listopadzie skończy jednak 36 lat, dlatego Wisła nie może bez końca opierać całej odpowiedzialności za zdobywanie bramek na jednym zawodniku. W kadrze pozostają Said Hamulić oraz Deni Jurić. Pierwszy ma szybkość i potrafi samodzielnie napędzić atak, ale jego ostatnie sezony były nierówne. Drugi jest silnym napastnikiem, który może być przydatny w polu karnym, lecz również nie daje gwarancji regularnego wyniku dwucyfrowego. Giannis Niarchos został sprzedany do 1. FC Slovácko po sezonie, w którym w 20 ligowych występach zdobył jedną bramkę. Jego odejście nie osłabia pierwszego składu, ale jeszcze bardziej ogranicza liczbę opcji na środku ataku.

Wisła Płock ma zatem trzech napastników o różnych profilach, lecz tylko Sekulski udowodnił w ostatnich latach, że może regularnie zdobywać bramki w jej barwach. Majewski musi zwiększyć liczbę goli strzelanych przez pomocników i skrzydłowych, ponieważ powtórzenie wyniku defensywnego z poprzedniego sezonu nie jest gwarantowane.

Przygotowania dały dobre wyniki, choć nie odpowiedziały na wszystkie pytania

Wisła rozegrała latem pięć spotkań kontrolnych i żadnego nie przegrała. Pokonała Pogoń Grodzisk Mazowiecki, Polonię Warszawa 3:0, Bohemians Praga 2:0 oraz ŁKS Łódź 3:0, a z Banikiem Ostrawa zremisowała 2:2. W ostatnim sprawdzianie bramki zdobyli Hamulić, Kuczko i Sekulski. Dobór rywali był rozsądny, ponieważ zespół mierzył się zarówno z przeciwnikami z niższych lig, jak i zespołami czeskiej ekstraklasy. Majewski mógł sprawdzić ustawienie z wahadłami, przyjrzeć się zawodnikom wracającym z wypożyczeń i stopniowo wprowadzać nowych piłkarzy. Same wyniki nie powinny jednak prowadzić do zbyt daleko idących wniosków. W większości spotkań Wisła nie mierzyła się z intensywnością porównywalną do tej, jaką napotka w lidze. Pierwszym sprawdzianem będzie wyjazdowe spotkanie z Rakowem Częstochowa, po którym Nafciarze podejmą Widzew Łódź i GKS Katowice, a następnie zagrają z Lechem Poznań.

Wisła Płock zachowała podstawowego bramkarza, trzon obrony, Dani Pacheco, Krystiana Pomorskiego, Sekulskiego oraz obu podstawowych wahadłowych. Gallapeni i Rogelj zostali wykupieni, a Pršir, Kun oraz Kobacki powinni zwiększyć możliwości kadry. Największe wątpliwości nie dotyczą nawet samych zawodników, lecz skutków zmian przeprowadzonych wokół zespołu. W krótkim czasie odeszli trener, dyrektor sportowy, prezes i większość sztabu. Każda z tych decyzji mogła mieć swoje uzasadnienie, ale ich połączenie oznacza, że klub musi na nowo ułożyć relacje, zakres odpowiedzialności oraz sposób podejmowania decyzji. Płocczanie nie będą już mieli przewagi beniaminka, którego rywale dopiero poznają. Ich ustawienie, sposób bronienia i najważniejsi zawodnicy zostali dokładnie przeanalizowani. Z drugiej strony Wisła nie musi uczyć się Ekstraklasy od początku, a jej kadra jest bardziej doświadczona niż przed rokiem. Beniaminki zazwyczaj mają problem w drugim sezonie po awansie i tak też może być w tym przypadku. Duże zmiany, odejście Misiury, kilka wątpliwości kadrowych. Wisła Płock ma argumenty, by utrzymać się w lidze, ale wydaje się, że rywala mają jeszcze większe atuty. To będzie trudny sezon dla Płocczan.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img