Jagiellonia Białystok – gwiazdy odchodzą, ale blask trzeba jakoś zachować

Jagiellonia Białystok jest jedną z największych zagadek przed startem sezonu. Z jednej strony drużynę Adriana Siemieńca nadal trzeba wymieniać wśród kandydatów do walki o mistrzostwo Polski. Z drugiej – utrzymanie się w ścisłej czołówce może być trudniejsze niż w ostatnich latach. Rywali nie zaskoczy już sposób gry Jagiellonii, do tego najlepsi zawodnicy regularnie otrzymują oferty z bogatszych klubów, więc po każdym udanym sezonie zespół musi uzupełniać kolejne braki. Przed rozgrywkami 2026/27 doszła jeszcze jedna ważna zmiana. Jagiellonia musi zastąpić nie tylko istotnych piłkarzy, ale również człowieka odpowiedzialnego za ich sprowadzanie. Po zakończeniu poprzedniego sezonu z klubu odszedł Łukasz Masłowski, a jego miejsce zajął Radosław Kucharski.

Brąz, który pozostawił niedosyt

Jagiellonia zakończyła poprzedni sezon na trzecim miejscu. Zdobyła 56 punktów – tyle samo co drugi Górnik Zabrze i tylko cztery mniej od mistrzowskiego Lecha Poznań. Wygrała 15 spotkań, 11 zremisowała i osiem przegrała. Strzeliła 56 goli, tracąc 41. Końcówka była mocna. Jaga wygrała na wyjeździe z Arką Gdynia i Rakowem Częstochowa, pokonała Pogoń Szczecin oraz Zagłębie Lubin, a z GKS-em Katowice podzieliła się punktami. Z pięciu ostatnich spotkań zdobyła 13 punktów. Wcześniej zdarzały się jednak przestoje, których zespół walczący o mistrzostwo powinien unikać. Domowe porażki z Wisłą Płock i Piastem Gliwice czy przegrana 0:3 z Lechią Gdańsk kosztowały ją bardzo dużo. Na ocenę sezonu wpływa również start w europejskich pucharach.

Jagiellonia przeszła fazę ligową Ligi Konferencji i dotarła do rundy play-off. Pierwsze spotkanie z Fiorentiną przegrała u siebie 0:3, ale we Florencji rozegrała jeden z najbardziej niezwykłych meczów w swojej historii. Wygrała 4:2 po hat-tricku Bartosza Mazurka i trafieniu Jesúsa Imaza, doprowadzając do dogrywki. Do odrobienia całej straty zabrakło jednej bramki. Była duma, ale co z tego, skoro to rywal awansował dalej?

Jagiellonia Białystok wierzy w swojego trenera

Największą przewagą Jagiellonii nad częścią ligowych rywali jest ciągłość pracy trenera. Adrian Siemieniec prowadzi pierwszy zespół od kwietnia 2023 roku. Klub wiosną przedłużył jego kontrakt do czerwca 2027 roku, wpisując do umowy klauzulę, którą mogą uruchomić wyłącznie zagraniczne kluby. Do momentu podpisania nowego porozumienia szkoleniowiec poprowadził Jagiellonię w 146 oficjalnych spotkaniach i odniósł 72 zwycięstwa. Nie musi więc rozpoczynać kolejnych przygotowań od tłumaczenia podstaw. Siemieniec udowodnił już, że potrafi rozwijać i wydobywać najlepsze wersje z piłkarzy. Pululu przyjeżdżał do Polski po wcześniejszych problemach w Greuther Fürth, a wyjechał jako król strzelców Ligi Konferencji i jeden z najlepszych napastników w historii klubu. Oskar Pietuszewski wszedł do zespołu jako nastolatek, a szybko stał się ważną postacią ofensywy. Bartosz Mazurek w wieku 19 lat strzelił trzy gole Fiorentinie i zapracował na transfer do Red Bulla Salzburg. Nowe twarze są interesujące, ale właśnie trener pozostaje największą gwarancją, że nie będą zbiorem przypadkowych nazwisk.

Największą stratą jest odejście Afimico Pululu

Angolczyk w ciągu trzech sezonów rozegrał dla Jagiellonii 133 mecze, zdobył 55 bramek i zanotował 17 asyst. W poprzedniej kampanii trafił do siatki 21 razy we wszystkich rozgrywkach. Był najlepszym strzelcem zespołu, wykonawcą rzutów karnych i zawodnikiem, który potrafił samodzielnie stworzyć zagrożenie po przyjęciu piłki tyłem do bramki. Pululu był dobrze dopasowany do gry Jagiellonii. Potrafił zejść bliżej środka pola, utrzymać piłkę przy obrońcy i zwolnić miejsce dla wbiegających skrzydłowych. Innym razem ruszał w wolną przestrzeń i wykorzystywał dynamikę. Dawał możliwość rozegrania akcji na kilka sposobów, dzięki czemu rywale nie mogli skupić się wyłącznie na odcięciu Imaza. Jego następcą ma zostać Nik Prelec. Słoweniec podpisał kontrakt do końca sezonu 2028/29. Ma za sobą szkolenie w Sampdorii, występy w Olimpiji Lublana, Cagliari, Austrii Wiedeń oraz Oxfordzie United. Poprzednie rozgrywki spędził na zapleczu Premier League. To piłkarz o dobrych warunkach fizycznych, potrafiący zaatakować dośrodkowanie i pracować w pressingu. Jego dotychczasowa kariera nie wskazuje jednak, że należy oczekiwać prostego zastąpienia 20 bramek Pululu. Prelec ma 25 lat i nadal szuka sezonu, w którym potwierdzi potencjał. W Jagiellonii powinien otrzymywać sytuacje, ale będzie musiał udowodnić, że potrafi wykorzystywać je częściej niż we wcześniejszych klubach.

Do dyspozycji pozostają Dimitris Rallis i Youssuf Sylla. Rallis zdobył pięć bramek we wszystkich rozgrywkach, choć często wchodził jedynie na końcówki. Ma 21 lat i wciąż może zrobić wyraźny krok do przodu. Nie powinno się jednak już przed startem sezonu zakładać, że jeden z młodych napastników powtórzy liczby Pululu.

Po odejściu Angolczyka jeszcze ważniejszy będzie Jesús Imaz. Hiszpan w poprzednim sezonie rozegrał 48 spotkań i strzelił 19 goli. W Ekstraklasie zanotował 13 trafień. Po raz kolejny potwierdził, że niezależnie od ustawienia, partnerów i liczby rozegranych minut potrafi regularnie pojawiać się w odpowiednim miejscu. We wrześniu skończy jednak 36 lat. Nadal świetnie rozumie grę, nie potrzebuje dużej szybkości, aby znaleźć przestrzeń, i potrafi rozstrzygać mecze kilkoma kontaktami z piłką. Jagiellonia musi jednocześnie przygotowywać się na stopniowe ograniczanie jego obciążenia. Trudno wymagać, aby w takim wieku ponownie rozegrał niemal 50 spotkań i przez cały sezon utrzymywał najwyższą dyspozycję. Więcej można oczekiwać od Kamila Jóźwiaka. Reprezentant Polski dołączył do Jagiellonii w trakcie poprzedniego sezonu i nie zdążył jeszcze wrócić do najlepszej dyspozycji. W 17 występach nie zdobył bramki. Pełne przygotowania powinny mu pomóc, ale samo nazwisko nie zapewni miejsca w składzie. W rywalizacji pojawił się piłkarz o bardzo dużym potencjale.

Jeremy Agbonifo trafił do Białegostoku na roczne wypożyczenie z RC Lens. Klub zapewnił sobie opcję wykupu, która według medialnych informacji wynosi około dwóch milionów euro. Francuzi sprowadzali go wcześniej z Häcken za około 6,5–7 milionów euro. W Ligue 1 wystąpił osiem razy i zdobył jedną bramkę, później był wypożyczany do FC Basel i ponownie do Szwecji. To transfer ryzykowny, ale dobrze pasujący do dotychczasowego modelu Jagiellonii. Agbonifo ma swoje atuty, lubi pojedynki i potrafi grać na obu skrzydłach. Nie jest jeszcze piłkarzem regularnym. Gdyby był, Lens nie wypożyczałoby go do Ekstraklasy.

Boki obrony po największej przebudowie

Latem odeszli Bartłomiej Wdowik i Alejandro Pozo. Pierwszy wystąpił w poprzednim sezonie 44 razy, drugi 49. Obaj należeli do najczęściej wykorzystywanych zawodników w całej kadrze. Odpowiedzią jest Rodrigo Conceição. Portugalczyk kosztował około 400 tysięcy euro i podpisał umowę do czerwca 2028 roku. W poprzednim sezonie rozegrał 20 spotkań dla Tondeli. Wcześniej występował w FC Zürich, FC Porto, Moreirense i młodzieżowych reprezentacjach Portugalii. Może grać na obu bokach obrony oraz jako wahadłowy. Jego profil pasuje do Jagiellonii. Conceição jest szybki, aktywny i lubi pojawiać się wysoko. Może pomóc przy tworzeniu przewagi na skrzydle, ale jego ofensywne usposobienie będzie wymagało odpowiedniego zabezpieczenia. To problem znany z występów Pozo. Jagiellonia często zyskiwała dodatkowego zawodnika pod bramką przeciwnika, lecz po stracie zostawiała miejsce za plecami bocznego obrońcy. Na lewej stronie większą rolę może otrzymać Guilherme Montóia. Portugalczyk rozegrał w poprzednim sezonie 14 ligowych spotkań. Wciąż trudno ocenić, czy jest gotowy na regularną grę co kilka dni, szczególnie przy łączeniu ligi z eliminacjami europejskich pucharów.

Odejście Masłowskiego zamknęło ważny etap. To za jego kadencji do Białegostoku trafili między innymi Pululu, José Naranjo, Kristoffer Hansen, Dominik Marczuk, Adrián Diéguez czy Nené. Nie każdy transfer był sukcesem, ale ogólny bilans pozostaje bardzo dobry. Jagiellonia zdobyła mistrzostwo, regularnie sprzedawała piłkarzy z zyskiem i zbudowała kadrę zdolną rywalizować w Europie. Radosław Kucharski nie zaczyna jednak od pustej szatni. Otrzymał klub z jasno określonym stylem, stabilnym trenerem i rozbudowanym działem sportowym. Zapowiedział, że cele Jagiellonii pozostają niezmienne. Pierwsze ruchy pokazują, że nie zamierza całkowicie odchodzić od wcześniejszej filozofii.

Prelec jest zawodnikiem do odbudowania, Agbonifo ma potencjał sprzedażowy, Perchel wzmacnia rywalizację młodzieżowców w bramce, a Conceição może występować na kilku pozycjach. Michał Perchel ma stanowić konkurencję dla Sławomira Abramowicza. Młody bramkarz przychodzi po regularnej grze w Puszczy Niepołomice. Abramowicz pozostaje numerem jeden i w poprzednim sezonie rozegrał 42 spotkania, ale obecność realnego konkurenta jest potrzebna, szczególnie po odejściu Miłosza Piekutowskiego. Na ocenę pracy nowego dyrektora jest za wcześnie. Jagiellonia nadal potrzebuje przynajmniej jednego bocznego obrońcy, a możliwe kolejne odejścia mogą zmusić klub do reakcji. Pierwsze decyzje są logiczne, lecz dopiero boisko pokaże, czy Kucharski potrafi utrzymać poziom poprzednika.

Sparingi wyglądają obiecująco, ale…

Przygotowania przyniosły dobre rezultaty. Jagiellonia Białystok pokonała Pogoń Siedlce 4:1, zremisowała bezbramkowo z Polissią Żytomierz, a następnie wygrała 1:0 z Pafos, 1:0 ze Spartą Praga i 2:1 z FC Nordsjælland. Czterech ostatnich rywali reprezentowało solidny poziom, dlatego szczególnie dobrze wygląda bilans defensywy. Nie warto jednak przeceniać lipcowych wyników. Nowi piłkarze dopiero wchodzili do zespołu, a Prelec i Conceição dołączyli już podczas zgrupowania. Agbonifo został sprowadzony jeszcze później. Siemieniec nie miał więc przez cały okres przygotowawczy kompletnej kadry.

Jagiellonia nie ma najdroższej kadry w lidze. Trudno więc oceniać ten zespół jako głównego faworyta. Odejście Pululu oznacza utratę zawodnika odpowiedzialnego za ponad 20 bramek. Transfer Mazurka do Salzburga pozbawił drużynę jednego z najciekawszych młodych pomocników. Zmienili się podstawowi boczni obrońcy, a nowy dyrektor sportowy dopiero rozpoczyna pracę. Mimo tego Jagiellonia powinna chce włączyć się do walki o czołowe lokaty. Pozostali Abramowicz, Vital, Romanczuk, Imaz, Jóźwiak, Drachal i Rallis. Dołączyli Prelec, Agbonifo, Conceição oraz Perchel.

Siemieniec nadal ma wystarczająco dużo jakości, aby zbudować z tego mocną drużynę. Nadchodzący sezon odpowie na pytanie, czy sukces Jagiellonii był związany z konkretną grupą ludzi, czy klub stworzył już system zdolny przetrwać naturalne odejścia. Osobiście uważam, że nieustanne zmiany to igranie z losem i wcześniej czy później przydarzy się gorszy okres. Jagiellonia Białystok odnosi(ła) sukcesy, zarabiała potężne pieniądze, a jednak nie była w stanie spokojnie rozwijać kadry. Dziś bazuje na sporej grupie graczy, którzy mogą – ale nie muszą – odpalić. To będzie trudniejszy sezon, niż wielu mogłoby przypuszczać…

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img