Pogoń Szczecin była zainteresowana, napastnik wybrał Serbię

Nardin Mulahusejnović został nowym zawodnikiem FK Vojvodina. Serbski klub dopiął transfer 28-letniego napastnika z FC Noah, płacąc za niego około 600 tysięcy euro. Armeński klub zabezpieczył sobie również 10 procent od kolejnej sprzedaży piłkarza. Według Rudy’ego Galettiego umowa Bośniaka z Vojvodiną będzie obowiązywać do 30 czerwca 2029 roku.

Oficjalne ogłoszenie transferu kończy (przynajmniej czasowo) jeden z ciekawszych wątków ostatnich miesięcy z perspektywy Ekstraklasy. Mulahusejnović był regularnie łączony z polskimi klubami. Przewijały się Legia Warszawa, Raków Częstochowa, Korona Kielce, Górnik Zabrze, a później także Pogoń Szczecin. Zimą temat „Portowców” wyglądał szczególnie konkretnie, ale ostatecznie Bośniak został w Noah. Teraz wybrał Vojvodinę. Klub z Nowego Sadu gra w lidze, która może nie ma finansów najmocniejszych europejskich rozgrywek, ale daje większą ekspozycję niż Armenia i regularną walkę o miejsca w czołówce. Dla Mulahusejnovicia to krok do mocniejszego środowiska, ale bez przeskoku, który mógłby oznaczać miesiące adaptacji.

REKLAMA

Napastnik w FC Noah miał solidne liczby. W armeńskim klubie rozegrał 43 spotkania, strzelił 16 goli i zanotował 4 asysty. Dobrze pokazał się też w europejskich pucharach. W bieżącej edycji Ligi Konferencji zdobył 5 bramek w 7 meczach, a polscy kibice mogli go lepiej zapamiętać po spotkaniu z Legią, w którym zanotował gola i asystę. Wtedy jego nazwisko zaczęło pojawiać się w kontekście klubów z Ekstraklasy jeszcze częściej.

Polskie zainteresowanie miało sens

Mulahusejnović ma 191 cm wzrostu, jest napastnikiem mocnym fizycznie, potrafi grać tyłem do bramki i daje zagrożenie w polu karnym. To profil, którego w naszej lidze zawsze się szuka. Problemem była cena. Noah według wcześniejszych doniesień chciało wykorzystać dobrą formę zawodnika i oczekiwało nawet ponad miliona euro. Teraz sprzedało go taniej, ale nadal za kwotę, która dla wielu klubów Ekstraklasy nie byłaby oczywista. Najbliżej konkretów była Pogoń. Meczyki informowały zimą, że szczecinianie prowadzili rozmowy w sprawie Bośniaka. Kanał Sportowy pisał nawet o transferze za około milion euro i 20 procent od kolejnej sprzedaży. Finalnie nic z tego nie wyszło. Pogoń poszła inną drogą, a Mulahusejnović dograł sezon w Armenii.

Vojvodina zamknęła temat szybciej i skuteczniej. Serbowie zapłacili mniej, niż kilka miesięcy temu przewijało się przy polskich tropach, ale dali zawodnikowi długi kontrakt i jasną rolę w ofensywie. Dla Noah to też dobry interes — klub zarabia na napastniku po roku i zostawia sobie procent od przyszłego transferu. Z perspektywy Ekstraklasy można mieć niedosyt. To nie był napastnik nierealny do wyjęcia z finansowego kosmosu. Kwota około 600 tysięcy euro za zawodnika z takimi liczbami i doświadczeniem w Europie jest wysoka, ale nie absurdalna. Problem w tym, że przy takich transferach trzeba działać szybko i konkretnie. Vojvodina najwyraźniej zrobiła to lepiej.

Mulahusejnović trafia więc do Serbii, a polskie kluby mogą dopisać go do listy zawodników, których obserwowały zbyt długo. Jeśli w Nowym Sadzie potwierdzi liczby z FC Noah, za kilka miesięcy jego cena może być już znacznie wyższa.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ