102. tytuł Novaka Djokovica. Serb bije kolejne rekordy

Novak Djokovic zdobył 102. tytuł w karierze i po raz siódmy wygrał imprezę China Open, dopisując do swojego dorobku następne rekordy. Sam triumf Serba rodził się jednak w niezwykle rzadko spotykanych okolicznościach. Plaga urazów oraz incydent związany z dyskwalifikacją sprawiły, że najważniejsze mecze pekińskich zawodów nie zostały dograne do końca, pozostawiając sportowy niedosyt mimo historycznego wymiaru końcowego sukcesu 24-krotnego triumfatora turniejów wielkoszlemowych. 

Decydujący mecz o tytuł pomiędzy Djokovicem a Alexem de Minaurem zakończył się przedwcześnie przy stanie 7:6(3), 0:1, kiedy to Australijczyk zmuszony był poddać spotkanie. Jak wyliczyli statystycy, po raz pierwszy od momentu powstania cyklu ATP Tour w 1990 roku zdarzyła się sytuacja, w której ani obydwa półfinały, ani finał danej imprezy nie zostały rozegrane w pełnym wymiarze i zakończyły się walkowerem, kreczem lub dyskwalifikacją. 

Droga do tego nietypowego finału również była bowiem naznaczona kreczami i kontrowersjami. W pierwszym półfinale de Minaur awansował po tym, jak Hubert Hurkacz zrezygnował z dalszej gry przy wyniku 6:4, 3:2 dla Australijczyka. Z kolei drugi półfinał przyniósł szeroko komentowaną dyskwalifikację Danila Medvedeva przy prowadzeniu Djokovica 7:5, 5:3. Warto odnotować, że finał w Pekinie to już piąty przypadek od początku 2020 roku, kiedy decydujący mecz turnieju rangi ATP nie mógł zostać w pełni dokończony na korcie (wcześniej podobny los spotkał turnieje w Antalyi w 2021, Monachium w 2022 oraz Brisbane i Cincinnati w 2025 roku).  

Kosmiczne statystyki Serba 

Pomimo tych kuriozalnych okoliczności w decydującej fazie rozgrywek, liczby wykręcone przez Serba w Azji budzą absolutny podziw. Djokovic pozostaje w Pekinie niepokonany, a jego niesamowity bilans w stolicy Chin wynosi obecnie aż 34-0. W trakcie tych 34 zwycięskich spotkań Serb stracił zaledwie 5 setów i zanotował aż 12 wygranych nad zawodnikami z czołowej dziesiątki rankingu, co przełożyło się na siedem mistrzowskich trofeów. 

Pekiński triumf pozwolił Serbowi na ustanowienie kolejnego, fenomenalnego rekordu. Djokovic został bowiem pierwszym tenisistą w historii, który zdołał wygrać co najmniej jeden turniej głównego cyklu w 21 sezonach z rzędu (na przestrzeni lat 2006-2026). Wyprzedził w tym niezwykłym zestawieniu Rafaela Nadala, który notował podobną serię przez 19 sezonów (2004-2022) oraz Rogera Federera z 15 sezonami (2001-2015).  

Zwycięstwo to stanowi już 102. tytuł w erze open w niezwykle bogatej karierze Djokovica. Do wyrównania wyniku drugiego na liście wszechczasów Rogera Federera (103 tytuły) brakuje mu w tym momencie tylko jednego triumfu. Absolutnym liderem wciąż pozostaje jednak Jimmy Connors ze 109 zdobytymi trofeami. 

Sam 39-latek odniósł się do swojego sukcesu na pomeczowej konferencji, podkreślając jego wagę mentalną: 

– Jestem bardzo dumny z tego osiągnięcia. Przyszło ono w najlepszym możliwym momencie jako zastrzyk pewności siebie, jako dowód na to, że wciąż potrafię grać na najwyższym poziomie. 

Powrót do elity i otwarta droga do Turynu 

Dzięki punktom wywalczonym w Chinach, Djokovic powrócił do pierwszej dziesiątki rankingu ATP, awansując na 8. pozycję. Triumf ten dał mu też awans na 9. miejsce w tegorocznym zestawieniu Race to Turin. Biorąc pod uwagę fakt, że zajmujący w nim pozycję wicelidera Jannik Sinner oficjalnie ogłosił wczoraj przedwczesne zakończenie sezonu z powodu kontuzji, Djokovic teoretycznie znajduje się wewnątrz strefy dającej awans do kończącego rok turnieju ATP Finals. Nie ma natomiast jeszcze stuprocentowej pewności gry w stolicy Piemontu, także teraz każde punkty będą dla niego na wagę złota. 

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →