Długo trwała ta przerwa reprezentacyjna, ale wreszcie nadszedł czas na powrót do zmagań klubowych. Warta Poznań zamierza podtrzymać passę, zapoczątkowaną zwycięstwem z Arką Gdynia. Choć trzy tygodnie przerwy to sporo, Maciej Tokarczyk i jego podopieczni pracowali nad tym, aby nie wypaść z rytmu. Wolny czas przydał się nie tylko na szlifowanie pewnych elementów gry, ale też na przygotowanie kilku graczy do powrotu.
Zieloni w dobrych nastrojach rozpoczęli pauzę w rozgrywkach. Przed własną publicznością pokonali po zaciętej rywalizacji Puszczę Niepołomice. Dopiero gol w końcówce dał im korzystny wynik 3:2. Dopisanie trzech oczek za ten ostatni przed zawieszeniem zmagań mecz umożliwiło poznańskiej ekipie spędzić ostatni czas na 3. pozycji w tabeli. Ze Stalą Mielec będzie chciała pokazać, że utrzymała przez przerwę swoje tempo.
Warta Poznań pracowała nad swoim repertuarem
Przełom września i października służył Dumie Wildy za szansę na spokojne popracowanie nad ważnymi dla niej elementami taktycznymi. Mimo że mecze z Arką i Puszczą mogła zaliczyć do udanych, to nadal pewne rzeczy musiała poprawić. To pokazało zwłaszcza to drugie spotkanie, w którym w kilku fragmentach piłkarze z Poznania tracili kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi. Trener Maciej Tokarczyk przyjął przerwę pozytywnie i postarał się, aby ją dobrze spożytkować.
– Jesteśmy po dwóch zwycięstwach z rzędu, więc łatwo mówić o żalu, że przerwa nastała w momencie, w którym byliśmy w sporym gazie. Natomiast była ona takim korzystnym i przydatnym czasem. Dobrze ją wykorzystaliśmy. Przede wszystkim większość z zawodników kontuzjowanych wróciła do składu. Wydzieliliśmy chwile na odpoczynek i na mocną pracę. Zagraliśmy sparing z Chrobrym Głogów. W tym sparingu minuty zaliczyli nasi młodzi zawodnicy. To był taki przegląd wojsk, także każdy z zawodników dostał szansę. Dwa tygodnie do meczu ze Stalą Mielec przebiegły w bardzo entuzjastycznym kierunku. Myślę, że zespół nie zatracił gazu i nadal dobrze się prezentuje – opisał szkoleniowiec.
Podczas przerwy Warciarze skupili się na różnych aspektach gry, zarówno tych ofensywnych, jak i defensywnych. Wśród wymienionych przez szkoleniowca elementów, nad którymi pracowali piłkarze, znalazły się też stałe fragmenty gry. Ponadto istotne były tematy zarządzania meczem. Przygotowania miały więc przygotować drużynę kompleksowo do wznowienia rozgrywek. Trochę szerzej Tokarczyk opisał jeszcze jeden trenowany aspekt – intensywność taktyczną.
– Najprościej mówiąc, jest to przełączanie się z działania na działanie. Przykładowo dany zawodnik oddaje uderzenie. Gdy to uderzenie wypluwa bramkarz, strzelec za chwilę musi podjąć kolejne działanie, chociażby związane z dobitką. Inny przypadek to rzut wolny na połowie boiska – wtedy jak najszybciej chcemy zorganizować się albo do defensywy, albo do ofensywy. Pokazywaliśmy zawodnikom, że w tym sezonie już kilkukrotnie zaskoczyliśmy rywala poprzez szybko wznowiony rzut wolny z własnej części boiska. Chodzi więc o to, żebyśmy nie robili sobie takich przerw w trakcie meczu, tylko cały czas byli skupieni na zadaniu, na szybkim działaniu – wytłumaczył trener.
Rejczyk coraz bliżej składu
Ostatnie tygodnie stały się poniekąd szansą dla niektórych zawodników, aby popracować nad swoim miejscem w drużynowej hierarchii. Przede wszystkim chodzi tu o graczy z rezerw, którzy mieli okazję trenować z pierwszym zespołem i pokazać się we wspomnianym sparingu z Chrobrym. 25 minut rozegrał dobijający się do drzwi „jedynki” Hubert Sadłos. W takim samym wymiarze czasowym wystąpił Kacper Wybieralski, który miał już okazję wystąpić w dwóch pierwszoligowych spotkaniach (wszedł z ławki przeciwko Polonii Bytom oraz Pogoni Grodzisk Mazowiecki). Grali też bramkarze Bartosz Piechowiak oraz Mikołaj Baran. Największą uwagę zwraca na siebie natomiast zawodnik sprowadzony w minionym okienku transferowym, czyli Filip Rejczyk. Wychowanek Legii Warszawa zamierza wreszcie przebić się do składu po tym, jak wracał do siebie po kontuzji.
– To jest zawodnik, który z każdym treningiem czuje się coraz lepiej. Pokazuje swoją jakość jak w meczu z Chrobrym. Na pewno jest gotowy, żeby wzmocnić Wartę w meczach ligowych. Nie chcę jednak jeszcze mówić, czy zabieram go do Mielca. Mamy jeszcze dwa treningi i naprawdę finalna kadra wyłoni się dopiero jutro. Natomiast jest do dyspozycji i daje pozytywne sygnały. Warto mieć na niego uwagę – wyjaśnił trener Tokarczyk.
Gotowi do gry są również Sebastian Steblecki oraz Arkadiusz Najemski. To dobra wiadomość dla Poznaniaków, bo do kadry mogą zostać włączeni doświadczeni piłkarze. Inny doświadczony zawodnik musi jeszcze trochę poczekać. Chodzi o Tomasza Wojcinowicza, który od rundy wiosennej poprzedniego sezonu leczył złamanie poprzeczne trzonu kości piszczelowej i strzałkowej. Co prawda defensor wrócił do gry w meczu towarzyskim z Chrobrym, ale ta jedna jaskółka jeszcze wiosny nie czyni.
– W kontekście Tomka ta gra kontrolna jest bardziej traktowana jako kolejny krok powrotu do pełnego zdrowia. Choć zagrał w większym wymiarze czasowym, to nie oznacza to, że jest gotowy do meczu ligowego. Nadal potrzebuje czasu, aby przygotować się na 100% pod kątem fizycznym i nabrać pewności siebie w graniu. Pod kątem mentalnym zaś wiem, że raczej większych hamulców u niego nie ma, więc o ten aspekt jestem spokojny – przedstawił sytuację środkowego obrońcy szkoleniowiec.


