Vinícius Júnior wszedł z ławki, strzelił gola, po interwencji VAR stracił bramkę i w tej samej akcji wyleciał z boiska. Brazylijczyk został wyrzucony za pociągnięcie Nathana Saliby za włosy i teraz może opuścić El Clásico. Sama czerwona kartka jest tylko częścią większego problemu. Vinícius rozpoczął sezon dużo słabiej niż w poprzednich latach, był już wygwizdywany na Santiago Bernabéu, a przeciwko Villarrealowi José Mourinho pierwszy raz w obecnych rozgrywkach pozostawił go wśród rezerwowych.
Mourinho zdecydował się rozpocząć spotkanie z Villarrealem bez Viníciusa. Na lewej stronie wystawił Yana Diomandé, sprowadzonego latem z RB Lipsk za ogromne pieniądze. Brazylijczyk wszedł dopiero w 52. minucie, gdy zmienił Trenta Alexandra-Arnolda. Diomandé przesunął się wtedy na prawą stronę. Dziesięć minut później Iworyjczyk strzelił gola na 1:0, a w 72. minucie wydawało się, że Vinícius odpowiedział najlepiej, jak mógł. Jude Bellingham ruszył lewą stroną i wycofał piłkę do Brazylijczyka, który trafił do bramki. Real zaczął świętować prowadzenie 2:0. Sędzia dostał jednak sygnał z VAR – powtórka cofnęła akcję do starcia Viníciusa z Nathanem Salibą. Piłkarz Villarreal znajdował się obok Brazylijczyka, gdy zawodnik Realu wyciągnął rękę, chwycił go za włosy i mocno pociągnął. Nie była to walka o piłkę. Samo zdarzenie początkowo umknęło arbitrowi, ale po obejrzeniu nagrania na monitorze Isidro Díaz de Mera anulował bramkę i pokazał Viníciusowi bezpośrednią czerwoną kartkę.
Real Madryt czekał na przełamanie Viniego i… ma kolejny problem
Brazylijczyk zareagował bardzo nerwowo. Protestował, ruszył w stronę sędziego i musiał być powstrzymywany przez kolegów z drużyny. Dopiero później opuścił murawę. W protokole arbiter opisał również jego agresywną reakcję po pokazaniu kartki. Kilka godzin później Vinícius przeprosił kolegów oraz kibiców Realu. Problem w tym, że sytuacja z Villarrealem wydarzyła się w momencie, gdy jego pozycja w Madrycie i bez tego zaczynała być dyskutowana. Po ośmiu kolejkach LaLigi Vinícius ma jednego gola i trzy asysty. Do tego rozegrał jeden mecz Ligi Mistrzów bez bramki i asysty. Łącznie w dziewięciu oficjalnych spotkaniach Realu w tym sezonie zdobył więc jednego gola. „AS” już przed ostatnią przerwą reprezentacyjną wyliczał, że to jego najgorszy początek rozgrywek od okresu pandemii. Po pierwszych ośmiu występach potrzebował średnio ponad 650 minut na jedną bramkę.
Dla porównania kilka lat temu właśnie skuteczność była jednym z symboli przemiany Viníciusa. Brazylijczyk przestał być wyłącznie efektownym skrzydłowym, zaczął regularnie zdobywać bramki i dwukrotnie pomagał Realowi wygrać Ligę Mistrzów. Obecny sezon rozpoczął jednak bez dawnej przewagi nad rywalami. Krytyka pojawiła się bardzo szybko, już podczas pierwszego domowego meczu sezonu część Bernabéu gwizdała na Viníciusa. Podobnie było później przeciwko Interowi w Lidze Mistrzów. Mourinho wtedy publicznie stanął po stronie piłkarza. Przyznał, że Brazylijczyk „nie jest na swoim najwyższym poziomie”, ale podkreślał jego pracę dla zespołu i zaangażowanie w defensywie. W meczu z Interem Vinícius zanotował aż dziewięć odbiorów.
Nie uciszyło to dyskusji. Hiszpańskie media zwracały uwagę na coraz mniejszy wpływ Brazylijczyka na ofensywę, problemy z finalizacją akcji i fakt, że odzyskanie jego najlepszej wersji było jednym z głównych zadań Mourinho po powrocie do Madrytu. Na początku października sam zawodnik miał również przyznać wewnętrznie, że jego forma nie jest dobra. Do tego doszła konkurencja – Diomandé kosztował Real około 140 milionów euro, najlepiej czuje się właśnie na lewej stronie i przeciwko Villarrealowi dostał pierwszą dużą szansę kosztem Viníciusa. Strzelił jedynego gola meczu. Brazylijczyk wszedł z ławki i po 20 minutach dostał czerwoną kartkę. Teraz Real czeka na decyzję komisji dyscyplinarnej. Pociągnięcie rywala za włosy może zostać potraktowane jako brutalne zachowanie. Viníciusowi grozi od jednego do trzech spotkań zawieszenia, a hiszpańskie media spodziewają się co najmniej dwóch. Real najpierw zagra z Sevillą, a 25 października zmierzy się z Barceloną, a dwa mecze kary oznaczałyby brak Viníciusa w El Clásico.


