Porażka z AS Monaco oznacza dla Górnika Zabrze koniec udziału w europejskich pucharach, ale wynik rewanżu nie jest jedynym zmartwieniem Michala Gašparíka. Spotkania nie dokończył Paweł Bochniewicz, który w przerwie musiał zostać zmieniony z powodu kontuzji. Na razie klub nie informuje, jak poważny jest uraz środkowego obrońcy.
Bochniewicz rozpoczął spotkanie w podstawowym składzie, tworząc defensywę razem z Rafałem Janickim i Maximilianem Dietzem. W pierwszej połowie ucierpiał po starciu z Parisem Brunnerem. Po udzieleniu pomocy przez członków sztabu medycznego wrócił jeszcze na boisko i pozostał na nim do przerwy. Na drugą część meczu już nie wyszedł, a jego miejsce zajął Josema.
Po ostatnim gwizdku trener Górnika potwierdził, że roszada na środku obrony nie wynikała z oceny występu zawodnika ani zmiany założeń taktycznych. – Paweł Bochniewicz ma kontuzję, dlatego musieliśmy zrobić zmianę na tej pozycji. Po badaniach zobaczymy, co to za uraz, dokładnie jeszcze nie wiem – powiedział Gašparík. Rodzaj kontuzji oraz przewidywana długość przerwy nie są jeszcze znane. Dopiero badania pokażą, czy udział Bochniewicza w najbliższych spotkaniach ligowych jest zagrożony. Nie ma również żadnych podstaw, aby łączyć obecny uraz z wcześniejszymi problemami zdrowotnymi piłkarza.
Górnik Zabrze może skupić się na lidze…
Dla 30-latka był to trzeci występ w rozpoczętym sezonie. W pierwszym meczu przeciwko Monaco pozostał na ławce rezerwowych, natomiast w rewanżu zastąpił w jedenastce Josemę. Hiszpan może ponownie wskoczyć do składu, jeżeli badania Polaka wykażą konieczność dłuższego leczenia. Górnik Zabrze posiada kilka możliwości zestawienia środka defensywy. Oprócz Janickiego, Josemy i Dietza w kadrze znajdują się Kryspin Szcześniak oraz Michał Synoś. Bochniewicz pozostaje jednak jednym z najbardziej doświadczonych obrońców zespołu i daje Gašparíkowi większe pole manewru podczas rotowania składem. Jego ewentualna absencja mogłaby być szczególnie odczuwalna przy grze trzema stoperami.
Reprezentant Polski wrócił do Zabrza w styczniu 2026 roku, gdy Górnik pozyskał go definitywnie z Heerenveen. Podpisał kontrakt do końca czerwca 2029 roku z możliwością przedłużenia o kolejny sezon. Wcześniej przez wiele miesięcy wracał do pełnej sprawności po poważnej kontuzji kolana, dlatego wiosną był wprowadzany do zespołu stopniowo. Poprzedni sezon zakończył z dziewięcioma występami we wszystkich rozgrywkach. W Monako zabrzanie przegrali 1:4, a cały dwumecz zakończył się wynikiem 7:3 dla zespołu z Ligue 1. Górnik zamyka tym samym europejski rozdział i może skoncentrować się na Ekstraklasie, w której po udanym początku zajmuje miejsce w ścisłej czołówce. Przed powrotem do ligowej rywalizacji sztab będzie jednak czekał na informacje dotyczące zdrowia Bochniewicza.



