Jagiellonia Białystok prawie z niego nie korzysta, z kadrą gra o awans na mistrzostwa Europy

97 minut w klubie od początku sezonu i miejsce w składzie reprezentacji Polski U-21 walczącej o bezpośredni awans na mistrzostwa Europy. Dawid Drachal funkcjonuje obecnie w dwóch zupełnie różnych rzeczywistościach. Adrian Siemieniec korzysta z niego w Jagiellonii Białystok sporadycznie, natomiast Jerzy Brzęczek regularnie daje mu minuty w młodzieżowej kadrze. W poniedziałek o 18:15 biało-czerwoni zagrają na wyjeździe z Włochami, a 21-letni pomocnik może zakończyć zgrupowanie z awansem na EURO.

W Jagiellonii liczby są na razie skromne. Drachal dwukrotnie pojawił się na boisku w Ekstraklasie i uzbierał 73 minuty, do tego doszły dwa krótkie występy w eliminacjach Ligi Europy. Łącznie daje to 97 minut w czterech oficjalnych spotkaniach. Trudno tego nie zauważyć, tym bardziej że sezon rozpoczął w podstawowym składzie przeciwko Koronie Kielce i spędził wtedy na murawie ponad 70 minut. Później jego udział w meczach szybko malał. W kilku kolejnych spotkaniach pozostawał na ławce, a gdy już dostawał szansę, były to najczęściej wejścia na kilka lub kilkanaście minut. Rok temu wyglądało to inaczej. W pierwszym sezonie po transferze z Rakowa Częstochowa Drachal uzbierał 35 występów we wszystkich rozgrywkach Jagiellonii. Nie miał pewnego miejsca w jedenastce, ale był regularną częścią rotacji zespołu grającego równocześnie w Ekstraklasie i europejskich pucharach. Dziś konkurencja w drugiej linii jest jeszcze większa, a Siemieniec wybiera inne rozwiązania. Sam Drachal nie próbuje szukać winnych. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet” mówił o mocnym środku pola Jagiellonii i konieczności wywalczenia sobie miejsca na treningach. Jednocześnie nie ukrywa, że nadal mocno wierzy we własne możliwości. „Znam swoją wartość i wiem, jakie mam umiejętności i potencjał. Wiem, że mój sufit jest wysoko” – przyznał 21-latek.

To przekonanie nie wzięło się znikąd. Drachal zadebiutował w Ekstraklasie jako 17-latek w Miedzi Legnica, a niespełna rok później trafił do Rakowa Częstochowa. Najgłośniejszy mecz rozegrał jesienią 2023 roku przeciwko Ruchowi Chorzów, kiedy jeszcze przed przerwą skompletował hat-tricka. W Rakowie nie zdołał jednak na stałe przebić się do podstawowego składu, dlatego wiosną 2025 roku został wypożyczony do GKS-u Katowice. Rozegrał tam 14 spotkań, a po zakończeniu sezonu Jagiellonia wykupiła go definitywnie i podpisała z nim trzyletnią umowę z możliwością przedłużenia jej o kolejny rok.

Najwięcej minut Drachal dostaje teraz nie w Białymstoku, lecz u Jerzego Brzęczka. W środowym meczu ze Szwecją rozpoczął spotkanie w podstawowym składzie i spędził na boisku godzinę. Polska wygrała 3:0 i przed ostatnią kolejką ma komplet dziewięciu zwycięstw. Dla samego pomocnika 60 minut było większym obciążeniem niż większość jego klubowych występów w ostatnich tygodniach. Drachal przyznał po meczu, że przy braku regularnej gry trudniej złapać odpowiedni rytm i rozłożyć siły podczas spotkania. Nie przedstawiał tego jednak jako usprawiedliwienia.

Jagiellonia Białystok w tym sezonie na niego nie stawia

W poniedziałek w Pescarze stawka będzie znacznie większa niż kolejne minuty jednego zawodnika. Polska prowadzi w grupie z 27 punktami, Włosi mają o trzy mniej, a zwycięzca grupy awansuje bezpośrednio na mistrzostwa Europy U-21. Remis wystarczy biało-czerwonym do utrzymania pierwszego miejsca. Jesienią ubiegłego roku drużyna Brzęczka pokonała Włochów 2:1 w Szczecinie, ale tym razem gospodarze nie mają już miejsca na kalkulację – tylko zwycięstwo pozwoli im przeskoczyć Polskę w tabeli. Drachal jedzie więc na najważniejszy mecz tych eliminacji jako piłkarz, który w klubie od tygodni praktycznie nie gra, a w reprezentacji nadal pozostaje realną opcją do podstawowego składu. To nie rozwiązuje jego problemu w Jagiellonii. Po powrocie do Białegostoku nadal będzie musiał rywalizować o miejsce u Siemieńca i sam przyznaje, że w mocnym środku pola nic nie dostanie za nazwisko czy wcześniejsze występy. Kadra U-21 daje mu jednak coś, czego obecnie najbardziej mu brakuje – normalne meczowe minuty. W sezonie, w którym w klubie uzbierał ich zaledwie 97, sześćdziesiąt przeciwko Szwecji i możliwy występ z Włochami mają dla niego zupełnie inną wagę niż kolejne wejście z ławki na ostatni kwadrans.

Drachal ma już za sobą Miedź Legnica, Raków Częstochowa, wypożyczenie do GKS-u Katowice, transfer do Jagiellonii i blisko sto występów w Ekstraklasie. Nadal ma tylko 21 lat, ale etap, na którym samo określenie „duży talent” wystarczało do budowania oczekiwań, jest już za nim. Teraz potrzebuje przede wszystkim regularnej gry.

Podobne