Górnik Zabrze doczeka się pełnego stadionu? Padł termin dwóch lat i nowa kwota

Arena Zabrze od lat pozostaje stadionem, który wygląda na niemal gotowy, ale nadal nie jest skończony. Brakuje dolnej części trybuny zachodniej z lożami VIP, zapleczem technicznym i powierzchniami komercyjnymi. Kamil Żbikowski przekonuje teraz, że inwestycja może wreszcie ruszyć do przodu. Prezydent Zabrza mówi o formule z udziałem prywatnych inwestorów oraz samego Górnika i ocenia, że podstawową część prac da się zamknąć nawet w ciągu dwóch lat.

Temat zachodniej trybuny wraca w Zabrzu regularnie, bo obecny stadion powstawał etapami i przez długi czas funkcjonował z trzema głównymi trybunami. Górna część zachodniej została oddana do użytku, ale na dole nadal brakuje tego, co w nowoczesnym obiekcie przynosi klubowi najwięcej pieniędzy poza zwykłą sprzedażą biletów. Chodzi przede wszystkim o loże biznesowe, zaplecze techniczne, strefy obsługi oraz powierzchnie, które mogą pracować także w dni bez meczu. Bez tego Górnik ma duży stadion, lecz nie wykorzystuje w pełni jego komercyjnego potencjału.

Jeszcze niedawno koszt dokończenia inwestycji szacowano nawet na około 100 milionów złotych. Według najnowszych wyliczeń potrzebna suma ma być niższa i oscylować wokół 60 milionów. Różnica jest duża, ale nadal mówimy o kwocie, której miasto nie chce po prostu wyłożyć z własnego budżetu. Żbikowski w programie TVP Katowice „Protokół Rozbieżności” mówił o modelu opartym na kapitale prywatnym. W przedsięwzięcie miałby zaangażować się także Górnik oraz inwestorzy zainteresowani działalnością komercyjną na terenie stadionu.

Górnik Zabrze czeka na domknięcie stadionu

Finansowo chodzi o znacznie więcej niż domknięcie wyglądu stadionu. Górnik w ostatnich miesiącach mocno poprawił przychody i po prywatyzacji próbuje budować model mniej zależny od transferów piłkarzy oraz miejskiego wsparcia. Loże, strefy premium, wydarzenia firmowe i wynajem powierzchni mogą pracować dla klubu przez cały rok. Zabrze ma kibiców i frekwencję, ale nadal nie ma całej infrastruktury, która pozwalałaby przekuć ten potencjał w powtarzalny przychód.

Prezydent nie obiecuje przy tym zakończenia każdego elementu zabudowy w ciągu dwóch lat. W pierwszej kolejności chodzi o część niezbędną na dzień meczowy: trybuny, loże, wejścia i zaplecze. Pozostała kubatura może być zagospodarowywana pod handel i inne funkcje komercyjne. Taki podział ma znaczenie, bo pozwala rozdzielić to, czego klub potrzebuje natychmiast, od przestrzeni, która może być uruchamiana stopniowo wraz z pojawieniem się najemców i partnerów. Dotychczas największym problemem nie był brak pomysłów, lecz finansowanie. Właśnie dlatego deklaracja o udziale inwestorów prywatnych jest ważniejsza od samego terminu dwóch lat. Jeśli model zostanie dopięty, miasto nie będzie musiało samodzielnie brać na siebie całego ciężaru. Z drugiej strony udział kapitału prywatnego oznacza, że szczegóły umów, zakres praw do powierzchni i sposób dzielenia przyszłych przychodów będą równie istotne jak sama budowa. Na razie takich szczegółów publicznie nie przedstawiono.

Podobne